Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 stycznia 2021

Co znalazłem fajnego w 2020

W jednej takiej książce znalazłem krótką tezę (cytatu nie podam, bo nie chce mi się go teraz szukać, a więc żyjcie z tym) o długości słów i potrzebach ludzkich. Motyw był taki, że najkrótsze słowa wyrażają czynności najpilniejsze - jeść, pić, żyć, a im dłuższe słowa tym mniej potrzebne są człowiekowi jak człowieczeństwo. 

Rok 2020 przeżyłem na funkcji totalnego oszczędzania baterii przez większość czasu tracąc słowa długie na rzecz tych krótkich. Na całe szczęście było jedno umiarkowanie długie słowo: poznawanie. Poniżej przedstawiam listę kilku fajnych rzeczy i twórców, którzy umilali mi czas przez ostatnie 12 miesięcy.

 

Pokemon Twilight Wings

Krótkometrażowa seria od studia Studio Colorido to pozycja absolutnie fenomenalna. Licząca zaledwie siedem odcinków seria (osiem, jeśli liczyć specjalny) zabiera nas w podróż po regionie Galar, gdzie poznajemy małego chłopca o imieniu John marzącego o obejrzeniu na żywo mistrzostw ligowych. Pokemon jest na tyle rozbudowaną serią, że twórcy niejednokrotnie pozwolili sobie na różne eksperymenty względem anime. Seria Twilight Wings jest ciepła i ujmująca. To nie pozycja wyłącznie dla miłośników pokemonów. Zaryzykuję stwierdzenie, że każdy, nawet niezaznajomiony z kieszonkowymi stworami będzie mógł w niej odnaleźć coś dla siebie.


 Nowator

Nowator, a właściwie Paweł Lipski to muzyk, raper, autor tekstów, a także członek formacji TeOeR. Z muzyką Nowatora zetknąłem się przez jakiś przypadek pod koniec tego roku i jest to o tyle dziwne, że twórca jest obecny na polskiej scenie od wielu lat tworząc wraz z TeOeR i równolegle prowadząc karierę solową. Utwory Nowatora łączą stylistykę rapu z bardziej popowymi brzmieniami. To nie jest żadna wyszukana muzyka, a przyjemna rozrywka, przy której chce się bawić.

 

Kasia Gandor

Kanał Kasi znalazłem gdzieś tak w marcu kwietniu, kiedy dopiero covidowa impreza rozkręcała się. Kasia odpowiadała na pytania związane z wirusem, gdzieś tam starała się uspokoić nas i ostrzec. Na kanale znajdziemy treści edukacyjne zaczynając od zagadnień z biologii, aż po gospodarkę. Dla mnie najfantastyczniejszym elementem kanału Kasi jest poziom wizualny materiałów. Widać, że poza treściami merytorycznymi dla autorki ważny jest także ciekawy sposób przekazywania informacji. Jest jedyną osobą na polskim youtubie, której nie udało się niczym mnie zirytować. Tak trzymaj, Kasia!

 

Hot16Challenge2

Akcja Hot16Challenge powstała w 2014 roku z inicjatywy Solara. Jej druga edycja przypadła na koniec kwietnia 2020 roku. Wyzwanie polegało na nagraniu krótkiego (16 wersów) utworu, a następnie nominowaniu kolejnych trzech artystów. Każdy z biorących udział umieszczał w opisie swojego filmu link do zbiórki na wsparcie personelu medycznego w walce z koronawirusem. Hot16 stało się fenomenem internetowym, który zaczął się od raperów, ale szybko przeszedł na muzyków, aktorów, polityków, wszelkiej maści celebrytów. Chcę wierzyć, że wszyscy nagrywali utwory w dobrych intencjach, bo pomaganie, bo propagowanie jest dobre, bo fajnie jest posłuchać fajnej muzyki.

 

Przybysze

Norweski serial kryminalny Przybysze (Fremvandrerne) skradł moje serce na kilku poziomach. Początkowo historia koncentruje się na tajemniczych zdarzeniach mających miejsce na całym świecie - z wody wyławiani są ludzie pochodzący z różnych czasów. Po tym wstępie akcja przenosi się kilka lat do przodu. "Przybysze z przeszłości" nie dziwią już nikogo, a oni sami z większym lub mniejszym powodzeniem starają się asymilować z mieszkańcami teraźniejszości. Główny bohater, detektyw Lars Haaland otrzymuje odgórnie nową partnerkę, Alfhildr, pochodzącą z ery Wikingów. Kobieta jest pierwszą policjantką-przybyszem, co wśród współpracowników budzi mieszane uczucia. Dla jej szefostwa to okazja, aby poprawić sobie notowania wśród społeczeństwa, a dla niej powód do dumy. Alfhildr i Lars zostają oddelegowani do wypadku nad morzem -  utonięcia nowo przybyłej. Sprawa, która początkowo wydaje się zwykłym wypadkiem zaczyna mnożyć pytania i niejasności. Serial liczy sześć odcinków, w których zachowuje doskonałe tempo, buduje charaktery i uderza w kulminacyjnym momencie.


Tak wygląda moja lista odkryć z 2020 roku. Zapraszam was do zapoznania się z nimi. Naprawdę warto.

wtorek, 4 lutego 2020

The Voice of... przesłuchania w ciemno (2)

Za mną drugi odcinek The Voice of Ukraine. Odcinek, na który wyczekiwałem od premiery edycji i będąc świeżo po nim mam mocno mieszane uczucia względem realizacji programu. Zdaję sobie sprawę z formuły programu oraz tego, iż niektórym jest ciężko zachować profesjonalizm, ale wtedy powinnien wkroczyć reżyser lub producent i zdroworozsądkowo zadecydować o tym, co ma większą wartość dla programu. Występ uczestnika, czy skacząca i piejąca z zachwytu trenerka?
Na pierwszy ogień poszedł Sergiej Asafatov. Wykonał piosenkę rosyjskojęzyczną, a ja mam wielką nadzieję, że w końcu usłyszę go w anglojęzycznym repertuarze. Sergiej ma bardzo charakterystyczny wokal i spokojnie mógłby być czarnym koniem tej edycji. Myślę, że przede wszystkim potrzeba mu więcej utworów, które będą podkreślały jego atuty. Osobiście widzę go w Hometown Glory (Adele) albo Father & Son (Cat Stevens). Szkoda, że jego wykonanie w połowie zagłuszały na spółkę kudłata i blondi.
Szesnastoletnia Karina Balaszowa wprowadziła latynoamerykański klimat. Wydaje mi się, że największym minusem wykonania był jej młody wiek i brak doświadczenia, co trochę było widać podczas występu. Karina ma jeszcze wiele nauki przed sobą i z pewnością może wiele osiągnąć, ale póki co nie będzie dla nikogo stanowiła poważnej konkurencji.

Sergiej Asafatov

Kolejny uczestnik to Erlan Baybazarov. Bardzo mi się spodobał jego występ. Od początku do końca bawił się muzyką i w pełni zasłużenie dostał trzy krzesła. Facet ma bardzo radiowy, współczeny głos. W amerykańskiej wersji pewnie zaginąłby w tłumie, ale tutaj ma ogromną szansę zaistnieć, bo uderza w zupełnie inny rodzaj wrażliwości.
Krystyna Karabnowa zaprezenotwała utwór nieżyjącej już Amy Whitehouse. Szacunek dla każdego wokalisty, który próbuje mierzyć się z legendarną artystką. Występ był fajny, a sama Krysia ma najoryginalniejszą barwę głosu spośród uczestników show. Unikalność to zarazem jej największy atut jak i przekleństwo. I tu dużo będzie zależalo od jej trenerów - łysego i kudłatej - będą musieli uważać, aby nieprzegapić jej potencjału.
O matko, znaczy Marko Kwytka przypomniał mi o wcześniejszym występie Erlana. Co ich łączy to radiowość, ale niestety w dwóch różnych znaczeniach. Jego konkurent był bardzo naturalny, a Marko z kolei mocno kontrolował swój występ. Mam wrażenie, że całość była wymuszona i tym bardziej dziwią mnie cztery krzesła. Nic się nie stało. Marko jest do zapomnienia.
Pomiędzy występem Lydii Ly, a Marko była jeszcze jedna uczesntniczka do której nikt się nie odwrócił, a więc nie będę o niej pisał, a szkoda, bo brzmiała znaczenie lepiej niż poprzednik i następczyni, ale może gust kształtuje się geograficznie i to, co podoba się mi, nie podoba się Ukraińcom. W każdym razie Lidia wygląda zdecydowanie jak gwiazda muzyki pop, ale wokalnie zupełnie mi się nie podobało i tu jestem w opozycji do naszych sąsiadów. Dla mnie brzmiała jak kot obdzierany ze skóry.

Erlan Baybazarov

Po występie Igora Szalkowa dużo się spodziewałem. Zwłaszcza, że zaznaczył swoje zainteresowanie do muzyki R&B. Spodziewałem się wiele, a otrzymałem bardzo mało. Może i wokalnie nie jest koszmarny... tak do końca koszmarny i z właściwym utworem dałoby się coś zrobić... Wydaje mi się, że ostatecznie polegnie w drugiej rundzie konkursu.
W tym momencie zacząłem zastanawiać się, czy trzy najlepsze występy dali na początek odcinka, a teraz pogrążamy się w nicości. I wtedy pojawił się Sergiej Kleynis. Czym się w życiu zajmuje? Jest instabloggerem i to chyba jedyna rzecz, która mnie rozwaiła. Myślę, że chłopak wyjątkowo dobrze wpasowuje się w konwencję talent show - młody, utalentowany, sympatyczny. Czy ma szansę wygrać? Ma szansę zajść daleko, wygrać nie. Mam teorię, że najbardziej zorientowanym trenerem jest blondzia, a co za tym idzie jestem pewny, że odwróciła lub odwróci się do zwycięzcy. Sergiej nie jest na tej liście.
Odcinek zamknął występ aktorki, Darji Petrożyckiej. Na początek muszę wspomnieć, że to bardzo ładna kobieta, czuć, że ma klasę, ale to jak ją ubrali wołało o pomstę do nieba. Jeśli zaś chodzi o występ do bardzo podobała mi się pierwsza połowa, która była płynna i przyjemna dla ucha. Nie podobał mi się finał i wysokie dźwięki. Niby wszystko było okej, ale jakoś mi to razem się nie zgrywało. Mimo wszystko dziwi mnie tylko jedno odwrócone krzesło i trochę się zaczynam zastanawiać na ile to faktycznie "blind audition", a ile w tym zakulisowych działań.


Top 3 odcinka:
1. Sergiej Asafatov
2. Erlan Baybazarov
3. Darja Petrożycka

środa, 22 stycznia 2020

The Voice of... przesłuchania w ciemno (1)

Kilka dni temu na facebookowym profilu artysty, którego ostatnio bardzo lubię słuchać znalazłem informację o nowej edycji The Voice of Ukraine (Holos Krainy lub The Voice of the Country), w której będzie konkurował o tytuł posiadacza najlepszego głosu. Postanowiłem zapoznać się z talent show produkowanym przez naszych sąsiadów, a przy okazji komentować występy, podobnie jak robiłem to kilka lat wcześniej z programem Mam Talent i znaleźć drugi najlepszy głos tego programu (pierwsze miejsce już jest zajęte).
Moja wiedza na temat formatu The Voice jest niewielka. Nigdy nie oglądałem polskiej wersji, a moja znajomość z nią ogranicza się wyłącznie do utworów z "przesłuchań w ciemno" zamieszczanych na oficjalnym kanale. Kilka lat temu oglądałem amerykańską edycję, wtedy z powodu udziału w przesłuchaniach Alisan Porter, aktorki, którą możemy w Polsce kojarzyć z roli w komedii obyczajowej Niesforna Zuzia i to w zasadzie tyle. Będę skupiał się jedynie na osobach, które awansują do kolejnego etapu.
A, i jeśli macie ochotę przysłuchiwać się występom na żywo zapraszam was na oficjalny kanał. Premierowo utwory pojawiają się w niedzielę o 20.
Pierwszym uczestnikiem był dwudziestoczteroletni Sergiej Roman, na którego dla ułatwienia będę wołał na niego "Góral", no co? Sergiej sprawił wrażenie swojskiego chłopaka z gór. Sam występ był nieco nostalgiczny, ale z góralską energią. Takie poczucie folkloru jest czymś, co bardzo odróżnia Polskę i Ukrainę od USA. Sam występ był dobry, ale nie porywał. Góral obronił się osobowością.

Sergiej Roman

Wybór właściwego utworu to połowa sukcesu. Poza nieśmiertelnymi klasykami na warsztat brane są również piosenki artystów takich jak Ed Sheeran, Imagine Dragons, Sia. Aleksandr Kalenda zdecydował się wystąpić z Coco Jambo. Moje pierwsze odczucie; nie podoba mi się, ale im dłużej go słucham tym bardziej zmieniam zdanie. Podobał mi się beatbox i naturalność z jaką wykonywał utwór.
Jako trzecia pojawiła się pierwsza dziewczyna tej edycji - Wasylysa Starszowa - dwadzieścia cztery lata, uśmiechnięta, energii tyle, że mogłaby przed występem przebiec się kilka razy wokół krzeseł trenerów, ale nie uprzedzajmy faktów. Występ Wasylysy podjeżdżał mi pod karaoke.Dużo pisków i skakania. Widzę ją bardziej jako mięso armatnie w kolejnej rundzie. Co mi się podobało to reakcje trenerów. Gdzieś w komentarzach wyczytałem, że sobowtór Maroon 5 i blondzia są parą. Spojrzenie blondzi w momencie, gdy Wasylysa rzuciła się temu facetowi na szyję, było bezcenne.
Nazar Jacyszyn wykonał jeden z moich ulubionych utworów, Shallow (Lady Gaga). Facet z pewnością ma potencjał i odnajduje się w nastrojowych balladach. Mam tylko nadzieję, że pan historyk nie okaże się jednym z tych wykonawców, którzy bez względu na wszystko zawsze brzmią tak samo.
Jeśli chodzi o charakter to Anastazja Kartweliszwili jest moją faworytką tego odcinka. Co do występu uważam, że ma dobry wokal, ale widziałbym ją w zupełnie innym repertuarze. No i na miłość boską, kto jej pozwolił wyjść w takim stroju na scenę?
Elyzaweta Krywyroczko wykonała Dance Monkey. Mam mieszane uczucia. Z jednej strony ma fantastyczną barwę głosu, naturalną charyzmę, ale podczas wykonania cały czas z tyłu głowy słyszałem Tones and I. Tak oryginalna barwa albo będzie zawsze przypominać coverowany oryginał, albo będzie mieć problemy w odnalezieniu się w zgoła innym utworze.

Olga Malik

Daniel Salem, czyli zemsta blondzi na sobowtórze Maroon 5. I klnę się na wszelkie świętości, nie rozumiem, co takiego było w tym występie, aby blondzia tak się nim podjarała. Kolejny uczestnik, z którym mam problem, bo w filmiku przed występem zaśpiewał fantastycznie, a potem wyszedł na scenę i w zasadzie nie wiem co to miało być. Melorecytacja? Kompletnie nie zaangażowałem się w ten występ. Tutaj show skradł duet trenerski łysy i kudłata. Kudłata najchętniej przyciskałaby guzik każdorazowo, gdy ktoś pojawi się na scenie. Na szczęście jej partner pilnuje, aby tego nie robiła i wreszcie przy tym występie pozwolił jej użyć przycisku.
Odcinek zamknął występ Olgi Malik. Sytuacja jest o tyle ciekawa, że Olga próbowała swoich sił w czwartej edycji The Voice, plasując się wtedy na trzecim miejscu. Właściwie tylko raz spotkałem się z sytuacją, w której uczestnik po dotarciu do wielkiego finału ponownie brał udział w programie. To i tak nie ma znaczenia, bo występ Olgi był fantastyczny. I owacje na stojąco nie są żadną przesadą w tym przypadku. Nie było potrzeba skakania po scenie, wrzasków, czy bycia "over the top". Mam nadzieję, że dziewczyna w pełni wykorzysta swój powrót.


Top 3 odcinka: 
1. Olga Malik
2. Sergiej Roman
3. Elyzaweta Krywyroczko

wtorek, 21 stycznia 2020

piątek, 27 grudnia 2019

7 cudów świata, czyli moje odkrycia w 2019 roku

Pokemon Red
Gra z gatunku RPG wyprodukowana przez Game Freak w 1996 roku na konsolę Game Boy. W grze wcielamy się w postać trenera pokemonów, którego zadaniem jest łapanie kieszonkowych stworków oraz walki z innymi trenerami, którzy stoją nam na drodze do tytułu mistrza.


Moją przygodę z serią gier Pokemon rozpocząłem od edycji Silver/Gold, czyli bardziej dopieszczonej wersji Red/Green/Blue. O pierwszych grach mówi się w kontekście błędów oraz upierdliwej mechaniki, zaś Lavender Town obrosło w legendy. Nigdy nie czułem ani chęci, ani potrzeby do cofania się w odległą przeszłość Game Boya, a szansą na rewizytę w Kanto były gry Leaf Green i Fire Red będące remake'ami oryginałów. W tym roku zmobilizowałem się i rozpocząłem Red. Gra sama w sobie jest całkiem przyjemna, a przy tym wprowadza niedokońca znane mi poczucie nostalgii. Od Red do Sword/Shield nastąpił ogromny przeskok. Nie chodzi wyłącznie o grafikę i mechanikę, ale także aspekt kulturowy. Pokemony łączą pokolenia.


Overboard
Komedia romantyczna z 2018 roku w reżyserii Roba Greenberga będąca w pewnym stopniu sequlem/ rebotem filmu Dama za burtą (1987) z Kurtem Russellem i Goldie Hawn. W obsadzie znaleźli się Anna Faris, Eugenio Derbez oraz Eva Longoria. Wypadek i tymczasowa amnezja splatają, jak tu już w komediach romantycznych bywa, losy miliardera Leonarda i samotnej matki Kate. 


Nie ma co się roztrząsać. Overboard (I że ci nie odpuszczę) to zwyczajna komedia romantyczna z banalnym pytaniem - miłość, czy pieniądze, ale czy właśnie banały nie są najlepsze? Chociaż znamy odpowiedź od pierwszej chwili to sama historia jest niezwykle sympatyczna dzięki parze głównych bohaterów. Farris i Derbez, którego lubię za Instrukcji nie załączono wykonali kawał dobrej roboty. Oglądałem już niezliczoną ilość razy.


Usagi Yojimbo
Ukazująca się od 1987 roku amerykańska seria komiksowa autorstwa Stana Sakai. Bohaterem historii jest Usagi, królik-ronin, samotnie przemierzający szesnastowieczną Japonię. Komiks dzieli się na niezależne opowiadania zainspirowane japońskim folklorem i legendami. Postaci to antropomorficzne zwierzęta.


To nie pierwsze wydanie Usagiego w Polsce. Przed kilkoma laty wychodziły zeszyty wydawnictwa Mandragora, a potem Egmont. W tym roku wydawnictwo Egmont zdecydowało się na nowe wydanie historii o roninie. Od poprzednich zeszytów różni się ono przede wszystkim objętością. W jednej księdze mamy kilkanaście historii o Usagim utrzymanych w barwnym wachlarzu emocji - mamy crossover z Żółwiami Ninja, komedię, horror, romans, a także kryminał. Wyczynem byłoby przeczytać komiks i nie znaleźć w nim przynajmniej jednej historii, która człowieka nie wciągnie całkowicie i bez reszty.


Jazzforacat
Ukraiński duet akustyczny złożony z Sergieja Asafatova i Sergieja Jaciury, a wcześniej Dmitriego Koshelnika. Założony w Winnicy i działający od 2016 roku. Panowie brali międzyinnymi udział w ukraińskiej wersji programu X Factor, a także Mam Talent. Ich debiutancki album nosi tytuł Ważne szczegóły (Важливі деталі).


Zagrał jazzowy kawałek i tym kupił uwagę swojego kota. Tak ponoć powstała nazwa dla grupy. Tworząc listę zastanawiałem się, czy nie wpisać po prostu Asafatova, za którego sprawą polubiłem duet. Poza fantastycznym wokalem Sergiej jest również utalentowanym multiinstrumentalistą, a przeglądając teledyski można zwariować od ilości instrumentów, na których artysta potrafi grać. Wcześniej był on liderem rockowej grupy Martovi Orchestra, a po jej rozpadzie założył Jazzforacat. Chociaż stylistycznie to dwa różne światy to dla jego głosu warto przesłuchać płytę. Moje ulubione utwory to Jesteśmy (Ми Є), Od wiosny do wiosny (Від весни до весни), a z Martovi Orchestra Ty i ja (Ти і Я). I spokojnie, w tym roku poświęcę trochę uwagi muzyce, a więc Sergiej jeszcze pojawi się na blogu.


American Horror Story: 1984
Akcja dziewiątego sezonu antologii stworzonej przez duet Murphy i Falchuk skupia się na obozie Redwood, na którym w latach 70-tych doszło do krwawej masakry. Jednya ocalała uczestniczka tamtych wydarzeń, Margaret Booth, postanawia ponownie otworzyć obóz z pomocą grupy młodych osób. W międzyczasie z zakładu dla obłąkanych ucieka sprawca masakry w Redwood.


Tym razem AHS skoncentrował się wokół slasherów, które niepodzielnie królowały w latach 80-tych. Twórcy przemycili do swojego dziewięcioodcinkowego dzieła atmosferę tamtych czasów, a także wiele nawiązań do ukochanych przez widownię slasherowych morderców. Pierwszy raz od bardzo dawna bohaterem sezonu była historia, a nie postać. Cieszy mnie nieobecność weteranów serii, bo nowa obsada daje radę, a każde z nich jest równie ważnym elementem pracującym na sukces AHS. Były zwroty akcji, emocje i czego można życzyć sobie więcej? American Horror Story 1984 był jak pierwszy powiew wiosennego wiatru po długiej, nieprzyjemnej zimie.


Metro 2033
Powieść postapokaliptyczna powieść autorstwa rosyjskiego pisarza Dmitrija Głuchowskiego. Wydana w Rosji w 2005 roku, a w Polsce w 2010 poprzez wydwawnictwo Insignis. Metro 2033 jest pierwszą częścią trylogii przedstawiającej losy ludzi, którzy po wybuchu wojny nuklearnej są zmuszeni do zamieszkania w podziemiach moskiewskiego metra.


Autor wykreował rzeczywistość obcą, niebezpieczną i toksyczną, a jednak tak dobrze znaną nam. Po wybuchu wojny nuklearnej świat znędzniał, ale ludzie pozostali bez zmian. Metro jest nieco satyryczną kalką naszej rzeczywistości. Stacje metra przeobrażają się w małe państewka z odrębnymi prawami i systemami wartości, a czytelnik wraz z głównym bohaterem (obaj w równym stopniu nieobyci z tym światem) podróżują od stacji do stacji. O ile bardzo przyjemnie podróżowało mi się z Artemem, przeżywając różne wydarzenia na równi z nim, tak finał nieco mnie rozczarował. Mimo to w przyszłym roku chciałbym sięgnąć po inne książki Głuchowskiego.


Chanel Zero: No-end House
Drugi sezon antologii opierającej się na miejskich legendach serwowany przez kanał Sy-Fy. Sześcioodcinkowa seria przedstawia historię upiornego domu pojawiającego się w przypadkowych lokacjach. Katie z grupą znajomych postanawia odwiedzić tą niezwykłą atrakcję turystyczną. O ile wejście do domu jest proste, tak opuszczenie go sprawia sporo trudności. 


Spacer po No-end House potrafi przyprawić o dreszcze. Tajemnicze postaci, ciemne zakamarki i chłód bijący zewsząd sprawiał, że ten nietypowy dom strachu utrzymywał poczucie niepokoju. I tu moim zdecydowanym faworytem był pokój numer pięć. Twórcy No-end House bardzo chcieli stworzyć dobry serial z wciągającą historią, mroczną atmosferą i postaciami, którymi będzie można kibicować (akurat to ostatnie średnio wyszło). Nie mam wątpliwości, że jest to jeden z ciekawszych seriali grozy.

Mam nadzieję, że spodobało wam się moje siedem odkryć, których dokonałem w 2019. Może spotkaliście się z którymś wcześniej? A może zapoznacie się z nimi w nadchodzącym roku?
I przy tej okazji życzę wszystkim szampańskiej zabawy sylwestrowej i pełnego fajnych wrażeń roku 2020!

czwartek, 28 listopada 2019

Moje ulubione teledyski

Stwórz listę dziesięciu ulubionych teledysków. Pomyślałem o dwóch, trzech utworach i zyskałem pewność, że napisanie takiego rankingu jest prościzną, a wyszło jak zwykle, bo nie mogłem być w większym błędzie.
Sięgamy po utwory z list przebojów, aby muzyki słuchać w środkach komunikacji miejskiej, na imprezach albo podczas wykonywania innych zajęć. Brakuje nam czasu, aby odpowiednio celebrować (ha, nauczyłem się nowego słowa) sztukę zawartą w tych małych dziełach filmowych. I to największa szkoda, bo za wideoklipami artystek takich jak Lady Gaga czy Beyoncé stoi sztab ludzi; reżyserzy, scenarzyści, chorografowie, aktorzy, tancerze, edytorzy i wielu innych, a wszystko po to, aby stworzyć kilkuminutowy film z muzyką.
Chciałbym wam przedstawić dziesięć moich ulubionych teledysków. W wyborze kierowałem się następującymi kryteriami: opowiedzianą historią, wykonaniem oraz muzyką. I bang, gotowe. Z góry zaznaczam, że kolejność jest przypadkowa. Uporządkowanie ich od najlepszego do najgorszego jest niemożliwe.


O MOICH ULUBIONYCH TELEDYSKACH
czyli eh... kolejna lista


Stromae - Papaoutai
Stromae jest wyjątkowym artystą. Tworzy muzykę i chorografię. W teledysku Papaoutai opowiada nam historię syna i ojca w rolę, którego wciela się muzyk.Chłopiec za wszelką cenę próbuje wejść w interakcję z ojcem, co okazuje się niełatwe, gdyż jest on manekinem. Chęć złapania kontaktu z ojcem kontrastuje się z kolegami chłopca, których ojcowie są "żywi". Normalnie masz ochotę strzelić manekina w pysk.



Eminem feat. Rihanna - Love The Way You Lie
Rok 2010. Wielki powrót Eminema z utworem "Love The Way You Lie" z udziałem Rihanny. Tłem dla teledysku jest para młodych ludzi, których łączy przemoc. Główne role odegrali Megan Fox oraz Dominic Monaghan. Sam utwór ma mocny wydźwięk ze względu na Rihannę, która doświadczyła przemocy domowej będąc w związku z Chrisem Brownem.



Adam Lambert - Never Close Our Eyes
Pierwszy na tej liście uczestnik American Idol. Swego czasu bardzo lubiłem oglądać amerykański talent show. Dzięki programowi na światowej scenie zaistniało kilku artystów, a wśród nich ogromną popularność zdobył Adam Lambert. Sam nie jestem jego fanem, ale teledysk do Never Close Our Eyes zahacza o temat władzy totalitarnej znanej z powieści Orwella. Młodzi ludzie zamieszkujący szare budynki żyją pod ciągłą kontrolą kamer. Jedzą, śpią, pracują niczym trybiki wielkiej maszyny. Futurystyczny, niepokojący, ale dzięki Lambertowi również popowy.



Blake Lewis - Retro Romance
A skoro już jestem przy American Idol to na tej liście nie mogło zabraknąć Blake'a Lewisa i jego Retro Romance. Muzyk wciela się w postać nerdowatego sprzedawcy w sklepie retro gadżetami. Bohater usiłuje zdobyć serce koleżanki z pracy, ale na drodze do szczęścia, jak to zwykle bywa w komediach romantycznych, staje jakiś palant. Teledysk podoba mi się ze względu na mnóstwo odniesień do lat 80-tych. I po rozczarowaniu jakie kilka lat wcześniej miałem z niby pop-noir teledyskiem do Sad Song mamy coś na co warto rzucić okiem i uchem.



Paluch - Bez strachu
Nie mogłem nie dodać do tej list utworu w języku polskim. Takim, który trzyma mnie do tej pory i do którego zawsze z przyjemnością powracam jest Bez strachu w wykonaniu Palucha. Słowa są ciężkie i przygnębiające i w podobnym klimacie jest sam teledysk. Szare klipy prezentują życie pary młodych ludzi starających się przetrwać w dorosłym świecie. Należy jednak nie obawiać się przyszłości i wierzyć, że z każdej kijowej sytuacji idzie wyjść na prostą.


Антитіла - Lego
Антитіла (Antytila) to ukraiński zespół, który obecnie święci tryumfy na listach przebojów u naszych sąsiadów. Pierwszą rzeczą, która mnie przyciągnęła był tyuł utworu, Lego. Chwila... - pomyślałem. - Chodzi o klocki? A może o ten film? Antyila stworzyli piosenkę do komedii romantycznej Я Ти Він Вона. Europejczycy jednak lubią promować swoje filmy muzyką. Utwór jest typową piosenką popową. Niby nic jej nie wyróżnia, ale w ostatnim czasie to właśnie ona przykuła moją uwagę, także no... Posłuchajcie.




Macklemore feat. Skylar Grey - Glorious
Dla mnie cały ten utwór stworzyła jedna piękna rzecz - uśmiech starszej pani. W końcu jest glorious.



Kodaline - High Hopes
Kodaline odkryłem przez zupełny przypadek, ale był to najlepszy przypadek jaki mógł mi przytrafić się. Bohaterem historii jest malarz-artysta. Rozczarowany życiem postanawia popełnić samobójstwo, ale w ostatniej chwili na scenę wbiega uciekająca panna młoda. Bohater chwilowo porzuca swoje plany, aby uratować nieznajomą. Cóż za piękna historia! Uwielbiam słowa, wokal, melodię. Koniec!



DATA feat. Benny Sings - Don't Sing 
Wyobraźcie sobie miasteczko, ładne domy, zadbane trawniki, spokojne ulice. Wszystko to pozory. Pod maską idyllicznej społeczności ukrywają się potwory. Data konfrontuje nas z paskudną prawdą o nas samych. Skrywamy się za maską pozoranctwa określającego nas poprzez deklaracje o przyjaźni, miłości i bogobojności. Sam utwór nie jest szczególny, ale zyskuje dzięki ciekawemu teledyskowi. 



P!nk - Raise Your Glass
Uwielbiam P!nk pod każdym względem. Podziwiam jej charyzmę sceniczną, wokal, talent. Z pośród bogatej dyskografii Raise Your Glass należy do mojej ścisłej trójki faworytów. Mamy tu przepych, energię, taniec. Właściwie wszystko to, co znamy z setek innych piosenek. P!nk zachęca słuchaczy do wzienisiena toastu za to jakimi są. Nikt z nas nie jest jak top model i to w nas najpiękniejsze. Celebrujmy siebie, nasze gusta i upodobania. Kochajmy muzykę i siebie.





To tyle. Mam nadzieję, że moje ulubione teledyski przypadły wam do gustu, a jak nie... To przynajmniej czymś was zaskoczyły. W niedalekiej przyszłości chciałbym stworzyć listę ulubionych muzyków. Także mam o czym rozkminiać. 

środa, 20 września 2017

ERB - ulubione postaci

W tym roku Epic Rap Battle of History po raz drugi zostało nominowane do prestiżowej nagrody Emmy w kategorii najlepszej krótkometrażowej serii. I przy tej okazji postanowiłem ponownie napisać o bitwach. Wcześniej stworzyłem listę najlepszych odcinków z sezonów 1-3, a teraz pora na ulubione postaci. Przez pięć serii przewinęła się ponad setka bohaterów związanych z historią lub popkulturą. Na ogół wcielali się w nie Nice Peter, EpicLLoyd oraz Zach Sherwin, ale swoje występy zaliczyło także całkiem sporo gościnnych aktorów. Szalone, zabawne, czasem nadające bitwie jakąś fabułę - postacie z ERB można lubić za wiele rzeczy, a dzisiaj chciałbym przedstawić moją ulubioną dziesiątkę.


Lista 10 ulubionych postaci z 
Epic Rap Battle of History

Miejsce 10: 
Ash Ketchum (Brian Walters)
Bitwa: Ash Ketchum vs Charles Darwin (sezon 5)
Jestem fanem kieszonkowych potworów i cieszy mnie fakt, że postać z uniwersum pokemonów otrzymała zaproszenie do bitwy. Ash jest protagonistą anime Pokemon. Na ogół wszystko mu wychodzi, ale w walce z Dawinem musiał ostatecznie uznać wyższość przeciwnika. Przypadł mi do gustu sposób interpretacji tej postaci. Ash czerpie radość z treningów, ale wyczuwalny jest jego kretynizm. Jeśli kiedyś powstanie kolejna wersja aktorska Pokemonów, to takiego Reda/Asha/czy innego protagonistę chcę zobaczyć w akcji.


Miejsce 9:
Marilyn Monroe (Kimmy Gatewood)
Bitwa: Marilyn Monroe vs Kleopatra (sezon 2), Douglass vs Jefferson (sezon 5)
Marilyn Monroe i jej biała sukienka podwiewająca do góry to już symbol aktorskiego piękna. Nic więc dziwnego, że stanęła do walki z królową Egiptu. Pojedynek był pierwszym z udziałem dwóch kobiet i przez wielu uważany za jedną  z najlepszych bitew. Piękna na szklanym ekranie Marilyn była w rzeczywistości trudną osobą i fajnie, że po części zostało to przedstawione w odcinku. Monroe w wykonaniu Kimmy Gatewood jest nerwowa, pyskata i bardzo chętnie przeszłaby od słów do czynów. Podoba mi się taki rodzaj furii. Pojedynek wygrała Kleopatra, ale Marilyn będę wspominał miło :)


Miejsce 8:
Adolf Hitler (EpicLloyd)
Bitwa: Hitler vs Darth Vader (sezony 1-3), Nice Peter vs EpicLLoyd (sezon 1)
Sympatyzowanie z Hitlerem nie brzmi za dobrze, dlatego napiszę, że bardzo lubię wcielającego się w tą postać Lloyda. Bohaterowie prezentowani przez Lloyda są agresywni w mimice i gestach i taki właśnie jest Adolf z ERB. Krzykliwy, głośny i bojowo nastawiony kurdupel, pełen złośliwej życzliwości, np. propozycja, aby przeciwnik zrelaksował się w podróży jego pociągiem. Nie jest czarnym charakterem, raczej zabawnym złośnikiem budzącym na swój sposób sympatię. Poza tym ten akcent jest fenomenalny.


Miejsce 7:
Stephen King (Zach Sherwin)
Bitwa: Stephen King vs Edgar Allan Poe (sezon 3)
Jakoś nigdy nie przepadałem za powieściami Kinga. Za to uwielbiam Zacha. Dla mnie każdy jego występ jest świetny i nie mówię wyłącznie o ERB (warto odwiedzić kanał Sherwina na yt). Myślę, że ta rola najlepiej odzwierciedla Zacha i mam wrażenie, że w tym wcieleniu czuł się najlepiej. Wygląd Kinga, niepokojący ton głosu i wersy, którymi bez większych problemów pokonuje Watsky'ego.


Miejsce 6:
Iwan Groźny (Nice Peter)
Bitwa: Aleksander Wielki vs Iwan Groźny (sezon 5)
Ze względu na korzenie, Peter ma zarezerwowane wszystkie rosyjskie postaci. W piątym sezonie zagrał Iwana Groźnego. Przede wszystkim spodobała mi się strategia Iwana na zwyciężanie kolejnych konkurentów. Oddawał im prym jeśli chodzi o rap, skupiając się na podstępnym eliminowaniu "Wielkich".  ten sposób bitwa dostała ciekawą fabułę, a zdanie "There's no great who could beat this Russian" jest bardzo trafne.


Miejsce 5:
Sun Zi (Timothy DeLaGhetto)
Bitwa: Filozofowie wschodu vs Filozofowie zachodu (sezon 4)
W starciu filozofów wschodu z filozofami zachodu wiele osób spodziewało się, że Konfucjusz będzie tym, który będzie przewodził reprezentacji wschodniej. Nic bardziej mylnego. Prawdziwym liderem okazał się Sun Zi. Podobało mi się jego gangsterskie zacięcie i sposób w jaki skłócił ze sobą przeciwników. Gdyby Sun Zi nie stracił panowania nad sobą i nie zaczął kłócić się z Konfucjuszem i Laozi filozofowie wschodu wygraliby bez trudu.


Miejsce 4:
Kot Prot (Nice Peter)
Bitwa: William Shakespeare vs  Doktor Seuss (sezon 1)
Kot w kapeluszu to postać stworzona przez autora książek dla dzieci, doktora Seussa. Prot nie otrzymał własnej bitwy. W ERB wystąpił jako postać wspomagająca własnego twórcę i z miejsca zdobył moją sympatię. Nieco zarozumiały kocur bez najmniejszego problemu odpowiedział Szekspirowi zarzucając mu nudę i makabreskę. Peter wczuł się w rolę doskonale, co widać po jego gestach i mimice. Jednak z lepszych walk.


Miejsce 3:
Walt Disney (Zach Sherwin)
Bitwa: Stan Lee vs Jim Henson (sezon 4)
Gdybym miał wybrać najbardziej demoniczną postać z uniwersum ERB byłby to Walt Disney. Chciwy, zły, obliczony na sukces biznesmen przejmuje kontrolę nad kolejnymi markami. Disney to nie człowiek, ale cała korporacja, którą utożsamia postać grana przez Sherwina. Walt nie otrzymał własnej bitwy. Phi, nie potrzebował takowej jako pan i władca wszystkiego, bo wszystkie należą do niego.



Miejsce 2:
Julia (Grace Helbig)
Bitwa: Romeo i Julia vs Bonnie i Clydee (sezon 4)
Bardzo lubię Grace. Jej charakter, uśmiech, kanał na yt oraz filmy, w których gra, chociaż mam świadomość, że są one dalekie od ideału. W ERB Grace wcieliła się w Julię, główną bohaterkę tragedii Szekspira, "Romeo i Julia". Julia to gwiazda tej bitwy. Romeo był wrażliwy, a ona pyskata i energiczna. Od razu widać, kto w tym związku nosi spodnie. Kto zadziera z jej chłopakiem, zadziera z nią. Moim ulubionym momentem jest, gdy po postrzeleniu przez Bonnie wstaje i stwierdza, że nic jej nie jest. W ogóle Peter i Grace bardzo ładnie ze sobą wyglądają. #czasnashipping ;)


Miejsce 1:
Abraham Lincoln (Nice Peter)
Bitwa: Abe Lincoln vs Chuck Norris (sezon 1), Nice Peter vs EpicLloyd (sezon 1), Obama vs Romney (sezon 2), Hitler vs Vader (sezon 3),  Lewis i Clark vs Bill i Ted (sezon 3), Clinton vs Trump (sezon 5), Roosevelt vs Churchill (sezon 5)
Wystąpił w każdym sezonie, ale jego najważniejsze role poza debiutem, w którym zmierzył się z Norrisem, dotyczą wyborów prezydenckich. Jest jak agent specjalny przybywający z tajną misją. W pewnym momencie na niebie pojawia się orzeł trzymający Abe w szponach. Prezydent zeskakuje na ziemię, aby przerwać zażartą bitwę kandydatów i ochrzania ich za podejście, zachowanie, a czasem obietnice wyborcze. Na sam koniec wymierza konkurentom policzek od wyborców i znika. Czy można nie lubić takiej postaci?

A wy macie jakieś ulubione postaci? A może są jakieś, które chcielibyście zobaczyć w szóstym sezonie bitew?

poniedziałek, 15 maja 2017

Idol 5. Wielki finał

Wielkimi krokami zbliża się finał, długo wyczekiwanej przeze mnie, piątej edycji Idola. Już w środę poznamy zwycięzcę i z tej okazji warto przyjrzeć się pozostałej na placu boju trójce. Jak radzili sobie w kolejnych etapach programu? Co mówili o nich jurorzy? Jakie piosenki wybierali? Kim są finaliści piątej edycji Idola? No to siup!
W zeszłym tygodniu po dogrywce, trzecim i ostatnim finalistą Idola został Kuba Krystyan. Ma dwadzieścia trzy lata, pochodzi z Bestwiny, ale mieszka i pracuje w Krakowie jako trener personalny. Na castingu wykonał piosenkę Stinga. Program Idol nie jest jego pierwszą przygodą z talent show. Wcześniej wystąpił w programie The Voice of Poland, gdzie nie przekonał do siebie żadnego z trenerów.
Jakub Krystyan, koncert
Jurorzy Idola przede wszystkim docenili jego charakterystyczną barwę głosu i zdaje się, że do dzisiaj jest ona jego największym atutem, pomagającym przebrnąć mu każdy kolejny etap konkursu. Udział Kuby w programie stanął pod znakiem zapytania w etapie teatralnym, gdzie zapomniał słów piosenki, czym rozczarował jurorów. Ostatecznie ci postanowili dać mu szansę i przepuścić go do kolejnego etapu. Podczas koncertów na żywo Elżbieta Zapendowska niejednokrotnie podkreślała swoje zainteresowanie jego wokalem. Pozostali również zdają się trzymać kciuki za Jakuba, ale zaznaczając, że ten ma dużo szczęścia trafiając na właściwe piosenki. Sporo w tym prawdy, Krystyan wykonuje utwory, które w większości mu leżą, pozostali uczestnicy nie zawsze mają takie szczęście, ale nawet z tym fartem jego występy mają bardzo różny poziom - potrafią być bardzo dobre i bardzo złe. Sam Kuba budzi w widzach skrajne emocje. Słuchaczy można podzielić na dwa obozy, tych, którzy kochają jego głos i tych, którzy mają go dość. Osobiście, bliżej mi do obozu drugiego. Sama barwa głosu jest mi obojętna, ale z koncertu na koncert coraz bardziej irytują mnie opinie jurorów pod adresem Kuby. Ci niechętnie mówią o jakichkolwiek niedociągnięciach, często podkreślając ogólne plusy, lub schodząc na jakieś poboczne tematy.
Podobnie jak Kuba, Mariusz Dyba nie debiutuje w Idolu. Wcześniej mogliśmy usłyszeć go w programach The Voice of Poland oraz Must Be The Music. Pochodzący z Ornety, Mariusz, ma dwadzieścia osiem lat i jest najstarszym finalistą tej edycji Idola. Na castingu zaśpiewał Hold Back The River, czym zasłużył sobie na uznanie jurorów, Ewa była nim tak zachwycona, że poprosiła o ponowne wykonanie piosenki, tym razem wspólnie.
Mariusz Dyba, etap teatralny.
W etapie teatralnym Wojtek określił Mariusza jako "najbardziej męski głos tej edycji" i trudno zaprzeczyć, gdy przyszło do porównań ósemki uczestników. W etapie klubowym o ostatnie miejsce w finale walczył z Agatą Karczewską, jedną z faworytek do zwycięstwa. Ewa Farna ze łzami w oczach ogłaszała decyzję mówiąc, że dwie najlepsze osoby walczą o jedno miejsce. Ten bój wygrał Dyba. W koncertach radzi sobie bardzo dobrze, do samego finału unikał dogrywki oraz nieprzychylnych opinii. Największym zarzutem wobec niego "brak flaków na scenie". Za pierwszym razem przyznałem Wojtkowi rację, Mariusz jest bardzo spokojny, ale teraz myślę, że na tym polega jego urok. Nie musi biegać po scenie, aby przekazywać emocje, bo robi to na swój sposób. W finałowej czwórce wykonał dwie piosenki, Iris oraz Take Me To Church, udowadniając, że jest poważnym kandydatem do zwycięstwa. Dyba może wydawać się ponury, ale odpowiada, że to z racji, że jest skoncentrowany na występach i do każdego podchodzi jak do egzaminu. To też pokazuje jego pełny profesjonalizm i gotowość do zostania Idolem.
I na sam koniec została Karolina Artymowicz. Tegoroczną maturzystkę z Charbowa poznaliśmy na castingu w pierwszym odcinku. Pojawiła się ze swoim przyjacielem, Maćkiem. Oboje zainteresowali jurorów oraz widzów (filmik Karoliny z castingu jest jednym z najchętniej oglądanych na kanale Idola). Nie ma w tym nic dziwnego, śpiewa znakomicie.
Karolina Artymowicz, etap klubowy
Urok osobisty oraz głos sprawiły, że szybko stała się liderem programu. Przełomem okazał się etap klubowy, w którym drobna dziewczynka z ukulele przeobraziła się w sceniczną diwę. Chyba już wtedy nikt nie wątpił, że Karolina awansuje do wielkiego finału i co ważniejsze, że wygra? Pierwszy koncert nie rozpoczął się dla niej dobrze. Jurorzy określili występ jako jej najsłabszy i trudno się z tym nie zgodzić. Kolejne występy, chociaż chroniły ją przed dogrywką nie zaskarbiły sobie ogromnej sympatii jurorów. Niewielkim przełomem okazał się cover Give Me Love, po którym Wojtek Łuszczykiewicz stwierdził, że wróciła Karolina z castingu. Od początku jest jedną z faworytek do wygranej. Trochę straciła w koncertach na żywo, ale ludzie dalej kochają ją za występy we wcześniejszych etapach. Czy wygra? Okaże się w najbliższą środę.

Moje przewidywania:
1. Karolina Artymowicz
2. Mariusz Dyba
3. Jakub Krystyan

Wymarzone zakończenie:
1. Mariusz Dyba
2. Karolina Artymowicz
3. Jakub Krystyan

Jako bonus:

Lista wykonywanych piosenek
Odcinek Etap Motyw Jakub KrystyanMariusz Dyba Karolina Artymowicz
1 Casting Dowolne piosenki
Hold Back The River
 (James Bay)
Little Talks 
(Of Monsters and Men)
2 Englishman In New York 
(Sting)

6 Teatr Human 
(Rag'n'Bone Man)
Use Somebody
 (Kings Of Leon)
Jolene 
(Dolly Parton)
Runda grupowa Za szkłem
 (Bracia)
Za szkłem
 (Bracia)
Wrecking Ball 
(Miley Cyrus)
7 Solo Against All Odds 
(Phil Collins)
Pride 
(U2)
Rather Be 
(Clean Bandit)
8 Klub Brak Please Forgive Me
 (Bryan Adams)
I Can't Stop Thinking About You (Sting)Fields of Gold 
(Sting)
9 Top 8 Ich Idole Dance Me 
(Leonard Cohen)
Wicked Game
(Chris Isaak)
Nieznajomy
(Dawid Podsiadło)
10 Top 7 Królowie muzyki Fly Me To the Moon
(Frank Sinatra)
Layla
(Eric Clapton)
Your Song 
(Elton John)
11 Top 6 Muzyka taneczna You're the First, the Last, My Everything 
(Barry White)
Love Me Again 
(John Newman)
Don't Stop the Music (Rihanna)
12 Top 5 Piosenki o miłości Always On My Mind 
(Elvis Presley)
One (U2) Give Me Love
(Ed Sheeran)
13 Top 4 Muzyka filmowa Oh, Pretty Woman
 (Roy Orbison)
Iris (Goo Goo Dolls) The Shoop Shoop Song (Cher)
Wybór jurorów Human 
(Rag'n'Bone Man)
Take Me To Church
 (Hozier)
Pocałuj noc 
(Varius Manx)
Dogrywka Jestem sam (Pudelsi)
14 Finał Casting Englishman In New York 
(Sting)
Hold Back The River
 (James Bay)
Little Talks 
(Of Monsters and Men)
Ulubiona piosenka Ślady 
(Fisz Emade Towarzystwo)
Creep (Radiohead) All I Want 
(Kodaline)
Piosenka z dedykacją List do M. (Dżem) Pocztówka z kosmosu (Kortez) Zanim pójdę (Happysad)

piątek, 17 marca 2017

ERB - najlepsze bitwy

Jak wiadomo, najlepszym sposobem rozwiązywania sporów jest muzyka i dzisiaj chciałbym poświecić post Epic Rap Battle of History w skrócie ERB. Dla tych, którzy jakimś cudem nie wiedzą, czym zajmuje się ERB śpieszę z wyjaśnieniem. Jest to muzyczno-komediowy kanał na Youtube. Filmiki są bitwami rapowymi, w których biorą udział różne postacie znane z historii i popkultury. Swego czasu każdemu mógł obić się o uszy pojedynek Hitlera i Darth Vadera. Kojarzycie? To właśnie ERB! Jeśli ktoś nie zna to powinien się zapoznać. Dzisiaj przedstawiam mój ranking najlepszych bitew z sezonów 1-3. Kolejny, z późniejszych, pojawi się po zakończeniu szóstej serii, która jak na razie czeka na swoją premierę. Zachęcam też do zapoznania się z kanałami twórców i uczestników bitew. Linki do ich kanałów znajdują się na końcu każdej bitwy. Z kolei w tytułach podaję linki do omawianych bitew.


Najlepsze bitwy ERB (sezony 1-3)

11
To moja ulubiona walka, w której spotykają się kobiety. Przede wszystkim pojedynek jest trochę niedoceniany przez widzów, którzy za najlepszą damską bitwę uważają Marilyn Monroe vs Cleopatra. Rozpoczyna Miley i od razu całość nabiera imprezowego klimatu w stylu teledysku We Can't Stop. Wokalistka przedstawia siebie jako silną i odważną dziewczynę. Podoba mi się także, że nie traktuje tego pojedynku na serio. Bawi się tym jak dzieciak i wszelkie uwagi traktuje z przymrużeniem oka. Joanna rozpoczyna od prośby do Boga o wybaczenie za słowa jakimi będzie musiała posłużyć się w starciu z Hannah Montana. Na porównanie Miley do Britney sama nazywa siebie nazywa Katniss Everdeen. Dla mnie bezapelacyjną zwyciężczynią była Joanna d'Arc. Pojedynek umieszczam na jedenastym miejscu ze względu na brak jakiegoś BUM w postaci większego szaleństwa ze strony Miley.

10
Zacznę od pochwalenia Alex Farnhama wcielającego się w postać Justina Biebera. Bieber irytuje swoim głosem, tańcem, śmiechem i kolejnymi docinkami kierowanymi w stronę Beethovena. Gwiazdor muzyki pop porównuje się do Michaela Jacksona i stwierdza, że dzisiaj nikt nie słucha klasyki. Co ciekawe podkład stanowi Dla Elizy Beethovena. W odpowiedzi Beethoven  przypomina mu, że kompozycje jego autorstwa przetrwały wieki i słuchają ich miliony ludzi na całym świecie, ale to dopiero początek. Justin nie posiada żadnych sensownych argumentów, z którymi nie poradziłby sobie niemiecki kompozytor. Jeśli ktoś nie zna ERB to polecałbym rozpocząć znajomość z kanałem właśnie od tego filmiku. Dlaczego? Bo doskonale prezentuje to, co najlepsze w Epic Rap Battle of History - humor, muzykę, ciekawe postacie.

9
John Lennon vs Bill O'Reilly (sezon 1)
Pierwsza potyczka. Od tego zaczęło się wszystko. Na przeciw sobie stanęli John Lennon i Bill O'Reilly. Przyznam, że umiejscowienie tej bitwy w rankingu sprawiło mi wiele kłopotów, bo bardzo chciałem, aby znalazła miejsce na tej liście. Jednak cały czas widziałem ogromną przepaść pomiędzy nią, a kolejnymi. Jednak im dłużej oglądałem bitwę tym bardziej zacząłem się do niej przekonywać i w tym momencie po prostu ją uwielbiam. Pierwsza bitwa rapowa obrazuje różnice realizacyjne jakie zaszły w produkcji kolejnych odcinków. Jest świeża, skromna, nie ma fajerwerków i nie czuć profesjonalizmu, który niestety (sezon 5) czasami psuje całość. Dla mnie zwycięzcą bezapelacyjnie został John Lennon.

8
Od czego zacząć? Bitwę otwiera Shakespeare, w którego role wciela się George Watsky (drugi najszybszy raper świata, pierwszy jest nasz rodak, hehehe). Ciśnie milczącemu przeciwnikowi, ile się da i mamy zmianę. Dr Seuss nie odzywa się w tej bitwie ani słowem. Po prostu bierze do ręki pędzel i przywołuje postać ze swojej książki - Kota Prota. I od tej pory w jego imieniu bój toczy kot w kapeluszu. Wszystko staje się kolorowe, pokręcone i wesołe. Angielski dramaturg z racji, że wybija wszelkie postacie nie może przywołać nikogo, a więc podkręca tempo i zaczyna rapować szybciej. Tymczasem przeciwnik przywołuje do pomocy Rzecz 1 i Rzecz 2. Najbardziej w tej bitwie podobały mi się ujęcia na twarze pisarzy, Kot Prot oraz George Watsky. Ostatecznie wygrał dla mnie Shakespeare, ale tylko dlatego, że nie do końca podobała mi się druga runda w wykonaniu Rzeczy.
7
Czym byłby jakikolwiek ranking bez odcinka świątecznego? Z dwóch (jeśli dobrze liczę) świątecznych epizodów ERB wybrałem starcie Mikołaja z Mojżeszem. Największym zaskoczeniem i frajdą dla wielu fanów rapu był gościnny udział Snoop Dogga w roli Mojżesza. Ich pojedynek to w dużej mierze starcie świąt komercyjnych z wartościami reprezentowanymi przez święta religijne. Mikołaj mówi o sprawianiu radości i zabawie, a przy tym krytykuje poważne podejście przeciwnika. Z kolei Snoop Dogg wyśmiewa tradycję komercyjną i zarzuca Mikołajowi - you took Christ outta Christmass and just added more mass. Jest to jeden z najlepszych teksów w całej historii bitew. Tę walkę wygrał Snoop Dogg, ale trzeba też pogratulować Peterowi fenomenalnej roli.

6
Starcie gliniarza z post apokaliptycznego świata z nauczycielem produkującym metamfetaminę należy do moich ulubionych. Postaci pochodzą z dwóch seriali - The Walking Dead oraz Breaking Bad - które szturmem zdobyły serca widzów na całym świecie (mojego tylko się nie udało). Poziom bitwy jest bardzo wyrównany i trudno stwierdzić, kto jest jej zwycięzcą. Lloyd wypada doskonale jako Walter, jest pewny siebie, złośliwy i dowcipny. Z kolei Peter po prostu jest Rickiem - każdy jego wers jest prawdziwy i zbolały, a tekst Grimesa - I kill zombie that are better men than you before breakfast - jest moim ulubionym wersem ze wszystkich bitew. Pewnie, gdybym był wierniejszym fanem obu seriali potrafiłbym czerpać jeszcze większą przyjemność z tej walki.

5
Za pierwszym razem walka mistrzów horroru nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Uznałem ją za fajną, ale niewybitną. Potem obejrzałem ją raz jeszcze i co ciekawe z każdym kolejnym razem była lepsza i lepsza. George Watsky jako Poe robi to, co potrafi najlepiej, czyli podkręca tempo, ale gwiazdą pojedynku był Zach Sherwin. I tu muszę napisać, że jakiejkolwiek postaci nie zagrałby Zach, to zawsze wypada fenomenalnie. Poza tym okazjonalnie pisze teksty do ERB. King w jego wykonaniu ma w sobie coś niepokojącego i mrocznego. Mógłbym jeszcze wspomnieć o całej atmosferze bitwy, ale po co? To trzeba obejrzeć samemu.

4
Adam vs Ewa (sezon 2)
Postaci pierwszych ludzi na ziemi nie trzeba przedstawiać nikomu, prawda? Przede wszystkim podobało mi się połączenie motywów biblijnych ze współczesnymi. Mamy mnóstwo nawiązań do Biblii, pojawia się wąż, żebro, owoc z zakazanego drzewa oraz rajskie otoczenie, a z drugiej strony dyskusja Adama i Ewy przywodzi na myśl kłótnie dzisiejszych par. Dziewczyna zarzuca swojemu chłopakowi, że sama ciężko pracuje, gdy ten się obija, z kolei on krytykuje jej brak zdecydowania i gadulstwo. Pojedynek obrazuje stereotyp kobiety i mężczyzny, których mają utożsamiać Adam i Ewa.

3
Tej walki po prostu nie mogło zabraknąć na liście. Jestem pewien, że nawet jeśli nie kojarzycie Epic Rap Battle of History to każdemu kiedyś obiło się o uszy starcie Hitlera z Darth Vaderem. To właśnie dzięki tej walce kanał ERB zyskał ogromną popularność. Pojedynek dwóch sił zła doczekał się swoich kontynuacji w kolejnych sezonach tworząc fenomenalną trylogię pełna muzyki i humoru. Co ciekawe w starciach Hitlera i Vadera gościły również postaci z innych bitew jak chociażby Stephen Hawking. Kto wygrał ten pojedynek? Zdecydowanie Darth Vader, ale trzeba sprawiedliwie oddać, że Adolf stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w całym ERB.

2
Czy można zakończyć pierwszy sezon w bardziej epicki sposób? Nie. Do finałowej walki naprzeciw siebie stają twórcy kanału, Peter i Lloyd. Chłopaki kolejno wymieniają swoje zasługi w budowie ERB, a przy tym cisnął po swoim oponencie. W tle pojawiają się wszystkie postacie z wcześniejszych odcinków. Gdy zdaje się, że ich spór doprowadzi do zakończenia działalności kanału pojawia się Kassem G i godzi skłóconych przyjaciół, a także zapowiada, że kolejny sezon rapowych walk będzie większy i lepszy.

1
Najlepsza bitwa trzech pierwszych sezonów. To przede wszystkim spotkanie dwóch różnych światów; amerykańskiego DJ zajmującego się dubstepem oraz wiedeńskiego kompozytora muzyki poważnej. Skrillex przenosi nas na głośną i oszałamiającą imprezę klubową. Wszystko jest intensywne i pełne diabolicznej (lepszego słowa nie znalazłem) energii. Mozart zdaje się na wiedzę, doświadczenie, a także trwałość swoich kompozycji w przeciwieństwie do muzyki elektronicznej. Poza wielkimi osobowościami walczących dużą rolę odegrał świetny podkład. Słowa zwyczajnie płyną po nim. Fenomenalny pojedynek.

Pierwsze trzy sezony to w sumie 45 różnych pojedynków i wybór jedenastu sprawił mi sporo problemów. Zachęcam także do zapoznania się z bitwami z poza mojej listy. Podobają ci się utwory, które wybrałem? Masz swoich zwycięzców?
A jeżeli znacie ERB to, czy macie ulubione walki? Ulubione postaci?

sobota, 24 grudnia 2016

Wyjazd na wariata plus życzenia

Ano, pochwalę się i przy okazji złożę życzenia świąteczne. 

Zeszły weekend minął mi wariacko, ale wyjątkowo przyjemnie, ale po kolei... Jakiś czas temu umówiłem się ze znajomą na wyjazd za Katowice na koncert rapera Lasio Companija (kto śledzi moje posty o Mam Talent, powinien ogarnąć temat). Niestety moja towarzyszka podróży  w ostatniej chwili wymiksowała się z wyprawy i wszystko stanęło po ogromnym znakiem zapytania. Z mieszanymi uczuciami i na ostatnią chwilę zdecydowałem się pojechać w pojedynkę do Katowic, a potem odbić do Chrzanowa na koncert. I przyznam, że całą drogę się wahałem. Najpierw w domu, potem kupując bilet do Katowic, w końcu w samej stolicy Śląska, a nawet będąc już przed wejściem do Żywieckiej Chaty...
To była moja pierwsza, a przy tym najbardziej wyczerpująca, podróż na południe Polski. Przede wszystkim, Katowice jak i Chrzanów wyglądały przepięknie. Wszystko przybrane świątecznie, wesoło i do pełni obrazka brakowało wyłącznie śniegu (potem miałem żałować tych słów, hehehe). Naprawdę piękne miejsce i szkoda, że nie miałem więcej czasu na zwiedzanie. Z Katowic myknąłem do Chrzanowa, a tam prosto do Żywieckiej Chaty. Plan był prosty, posłuchać muzyki, obalić jedno piwko i zmyć się zaraz po koncercie.
Koncert zaczął się trochę po dziesiątej i trwał nieco ponad godzinę. Fajnie było usłyszeć kawałki Lasia znane z płyty oraz telewizji w wersji na żywo. Bardzo, bardzo, bardzo tęsknię..., Bajka o Małym Księciu, Pijany Lasio Dens, Ból, Na pożegnanie. Zapanowała fantastyczna atmosfera i pomimo końca koncertu postanowiłem zostać jeszcze trochę na afterparty i wtedy zabawa rozkręciła się na dobre. Impreza dobiegła końca, a ja mimo to zasiedziałem się do samiutkiego końca, przedłużając ją o jeszcze jakieś pół godziny. Przedstawiłem się, podziękowałem chłopakom z zespołu za świetny występ i obiecałem, że wpadnę na kolejny koncert, nieważne gdzie. Ze wszystkich moich wyjazdów ten był zdecydowanie najlepszy i zaraz po nowym roku jadę na kolejny koncert Companijki. Z tym "Zarażaniem Radością" rzeczywiście jest coś na rzeczy, bo dobra energia jaką obdarował mnie Lasio, nadal się mnie trzyma i przy okazji natchnął mnie do zrobienia kilku fajnych rzeczy. Mateusz mówił, żeby mu nie dziękować, ale mimo to podziękuję kolejny raz. Dzięki za występ i rozmowę. Z pewnością będziemy się widzieć jeszcze na wielu twoich koncertach.
Do domu dotarłem w niedziele około siedemnastej. Zmęczony, trochę zmarznięty, ale z uśmiechem i fajnymi wspomnieniami.

I na sam koniec... Chciałbym raz jeszcze życzyć wszystkim Wam zdrowych, radosnych świąt, które spędzicie w gronie najbliższych osób z uśmiechami na twarzach.

poniedziałek, 6 lipca 2015

Ranking najlepszych czołówek z bajek

I cieszcie się, bo wreszcie są wasze Muminki... Zobacz sam jak Gumisie skaczą tam i siam... Kto się boi Gargamela niechaj zaraz idzie spać...
Ktoś nie pamięta? Ktoś nie zna? Jeśli tak, to moja rada: nie przyznawać się. Człowiek się starzeje, ale nadal pamięta piosenki z bajek. Seriale animowane mają trudne zadanie, bo muszą od początku przykuć uwagę młodego widza. Nie istnieją tylko po to, aby podać nazwiska ludzi odpowiedzialnych za produkcję, jak to się ma przy serialach fabularnych, ale po to, aby zostać zapamiętanymi i kojarzonymi z daną produkcją.
Ogólnie wybór najlepszego openingu to misja samobójcza. Zacząłem przypominać sobie animacje ze dzieciństwa i bach. Koniec. Aha, w tytułach bajek linkuję do filmików z openingami. Jakby ktoś chciał posłuchać :)

11. Smerfy

Nie jestem fanem Smerfów. Nigdy nie byłem, ale sam opening na trwałe zapisał się w pamięci mojego pokolenia. Fragment: "Kto się boi Gargamela niechaj zaraz idzie spać. To film dla tych którzy lubią się bać" brzmiał jak zachęta do zapoznania się z niesamowitym światem niebieskich stworków.

Podobnie jak ze Smerfami. Nigdy nie byłem fanem "Kaczych opowieści", ale brzmienie tej piosenki i scenki pokazywane w trakcie są świetnie skomponowane. Z tego co mi wiadomo są dwie wersje czołówki. Osobiście bardziej lubiłem wersję nowszą, ale pewnie jak zwykle jestem w mniejszości.

Janusz Radek jest jednym z najzdolniejszych artystów na polskim rynku muzycznym. Jego wykonanie piosenki tytułowej po prostu niszczy. Jest pozytywne, fajne, dynamicznie i wszystko.

To również klasyka, którą pamiętam z dobranocki. Wykonanie piosenki przez Zborowskiego jest ciepłe i delikatne. Tu nie ma jakiegoś szaleństwa, krótkich i szybkich scenek, a po prostu sceny z samego serialu: kapelusz czarodzieja, liczne ekspedycje i wyprawy głównych bohaterów przy lekkim "pa pa pa pa ma ma ma". Ostatnią sceną czołówki są Muminki odpływające swoją łodzią w kolejną przygodę.

Na niedzielną dobranockę zwykle przypadały produkcje Disneya, a wśród nich Kubuś Puchatek. Może nie jest to najlepsza czołówka, ale wywołuje miłe skojarzenia. Jest kolorowa, wesoła, a piosenka miła dla ucha.
 
To chyba najbardziej łobuzerska czołówka ze wszystkich. Krótki, około minutowy opening pokazuje Harry'ego, który "terroryzuje" okolicę, czyli wszystko to co znamy z serialu w pigułce. Poza Harrym pojawiają się także koty z wysypiska w swoim fenomenalnym cadillacu, a wszystkiemu towarzyszy świetna piosenka. I to jedyne miejsce, gdzie dwa i dwa to pięć.

Wykonanie Wodeckiego to klasyka. Można powiedzieć, że Maja się zestarzała, że dzisiejszy widz nie wyniesie z niej zbyt wiele, ale nie można powiedzieć tego o piosence, która przeszła do historii dobranocki. Piękna i melodyjna czołówka bije na głowę nie jedną nową produkcję. Przy okazji widząc nową Pszczółkę Maję miałem ochotę zabić się.

Chip-chip-chip-chip i Dale pomoc niosą... Z całej jedenastki Brygada RR jest moją ulubioną bajką i  bólem serca nie umieszczam jej na podium.W około minutowej czołówce dzieje się wszystko: są pościgi, ucieczki, walki i trochę komedii. Wszystkiemu towarzyszy rytmiczna melodia oraz epicki refren "Chip-chip-chip i Dale...". Piosenka ma ws obie mnóstwo energii, ale niestety przegrywa w starciu z angielskim wykonaniem.
Co prawda amerykańska wersja podoba mi się nieco bardziej, ale polska czołówka nie jest gorsza. Na pierwszym planie są kolorowe misie, serduszka, chmurki, a wszystko w pastelowej stylistyce. Nie da się zaprzeczyć - czołówka jest cukierkowa, ale to nie jest żadna wada. "Troskliwe misie" są produkcją skierowaną dla najmłodszych widzów i taki opening zwyczajnie pasuje do całości.

Pokemon doczekał się całej masy czołówek, ale żadna nie jest tak genialna jak ta z oryginalnej serii. Pierwsze ujęcie pokazuje Mew i Mewtwo gdzieś w kosmosie. Potem główny bohater biegnący tuż obok Arcanine i Rapidash. W czołówce co po chwila pojawiają się najbardziej fenomenalne kieszonkowe stwory z pierwszej generacji. I genialna wykonana piosenka, która stawia wyzwanie: "Pokemon! Czy już wszystkie masz? Musimy ocalić świat". To klasa sama w sobie.

Nie wiem, czy "Gumisie" na miejscu pierwszym są dla kogoś zaskoczeniem i czy zgodzicie się, co do miejsca pierwszego, ale dla mnie piosenka z czołówki to jedno z najmilszych wspomnień z dzieciństwa. Na youtube znalazłem dwie wersje piosenki. Jedna znana z serialu i druga z imionami misi, która zagościła jedynie w kilku odcinkach. Czołówka jest niesamowita. A sama piosenka brzmi genialnie w każdej wersji językowej, ale czego się dziwić? Przecież Gumiś to fajny miś.