sobota, 12 listopada 2016

Mam Talent - czwarty półfinał

To będzie najbardziej nerwowy dla mnie półfinał, trafiło się coś, co można nazwać grupą śmierci, bo na osiem występów pięć lub sześć wspominam z castingów bardzo dobrze, ale o tym zaraz. Poprzedni półfinał obył się bez zaskoczeń i do grona finalistów dołączyli Daria Kowolik oraz akrobatyczny duet Marcelka Joo i Robert. Zaskoczył mnie zdobywca trzeciego miejsca. Sporo osób rozczarowała decyzja jurorów i dzisiaj we wstępie chciałbym odnieść się do wyników półfinałowych. Przyznam, że żaden z moich faworytów nie wyszedł jeszcze z grupy (w tym tygodniu chciałbym, aby było inaczej, dlatego pełne wsparcie dla Mateusza). Mechanizm programu jest prosty: zdobywca pierwszego miejsca w głosowaniu widzów awansuje do finału, pomiędzy zdobywcami drugiego i trzeciego miejsca wybierają jurorzy. Jeśli chodzi o miejsca pierwsze to wybór widzów w dużej mierze mnie rozczarowuje (trzy tygodnie odpadają moi faworyci). Kurde, momentami nawet jest mi przykro, bo ktoś z pasją jak Youri zajmuje przedostatnie miejsce. Jurorzy mają za zadanie wybrać pomiędzy dwójką uczestników i ich decyzje uważam za właściwe. Jak dotąd wybrali "lepsze" występy i niech utrzymają to. Przepraszam za dzisiejszy, bardzo krótki wpis, ale imieniny się nieco przedłużyły ;)

Czwarty półfinał tradycyjnie już rozpoczął występ taneczny grupy Wolf Gang. O występach tanecznych i mojej sympatii do nich już pisałem. Grupa miała ciekawy układ, fajną charakteryzację i dobrze dobraną muzykę, ale nie wiem, czy podobali mi się więcej od grup tanecznych z poprzednich odcinków. Trudno mi określić.Z pewnością podobali mi się dużo bardziej od grupy z poprzedniego półfinału.
Drugi występ dzisiaj to pochodzący z Egiptu showman Ayman Shmshown. Jego występ nie podobał mi się już podczas castingu. Teraz również nie zrobił na mnie wrażenia. Przyznaję, występ jest bardzo widowiskowy, ale co z tego? Facet włożył w to wiele wysiłku i pracy, ale kompletnie nie czuję tego rodzaju przedstawień.
Inaczej jest z kolejnym półfinalistom. Trzeci są Ismen, czyli ukraiński teatr pokazujący barwne - pełne świateł i humoru show. Po kolei...Najfajniejszy był klimat retro, który przywołał mi wspomnienie gier video, na które niegdyś namiętnie traciłem czas. Przedstawili szalony spektakl, w którym wrażenie ma robić stylistyka. Niestety, obawiam się, że podzielą los innych obcokrajowców walczących o miejsce w finale i pożegnają się ze sceną Mam Talent.
Czwartym półfinalistą jest raper, Mateusz Laskowski, występujący pod pseudonimem Lasio Companija. Na castingu spodobał mi się do tego stopnia, że zacząłem szperać w internecie w poszukiwaniu jakichś informacji o jego twórczości i dzięki temu poznałem go jako osobę i sympatyzuję z nim jeszcze bardziej. Nikomu nie kibicuję dzisiaj bardziej od Mateusza. Na utwór półfinałowy wybrał Pijany Lasio Dens (osobiście liczyłem na inny utwór, noale...). Przyznaję, wyborem trochę się zaniepokoiłem, bo jest to utwór potrzebujący przestrzeni, trochę humoru, dystansu słuchaczy i szczypty aktorstwa. W teledysku wypada świetnie, ale jak będzie wyglądało to w programie na żywo? Lasio Companija mnie nie zawiódł. Jak Agnieszka powiedziała, Mateusza trzeba kupić lub nie. Ja kupuję i co więcej mam nadzieję, że ludzie dadzą mu kredyt zaufania, bo warto, wierzcie mi.

Lasio Companija
Półmetek, czyli występ piąty należy do grupy R-Style, którzy wykonują triki z piłką. Chłopaki mają pomysł na siebie. Fajny podkład muzyczny i stroje. Niestety, o wiele bardziej podobali mi się podczas castingu. Liczyłem na więcej trików z piłką, a mniej estetyki. Jedyne określenie, jakie przychodzi mi do głowy po ich występie to "pusty".
Kolejni na scenie pojawiają Love Art, czyli duet taneczny. Bardzo ich polubiłem na castingu i dzisiaj miałem spore nadzieje z nimi związane. I wiecie co? Nie zawiedli mnie. To mój drugi ulubiony występ wieczoru. Uważam, ze pokazali się z najlepszej strony. Tak właśnie powinien wyglądać show w półfinale - staranny, niekontrolowany i wreszcie pokazujący umiejętności uczestnika. Podobała mi się historia opowiedziana przez taniec, muzyka, czerwony wygląd. Całość stanowiła "mantalentowe" (słowotwórstwo rządzi) dzieło. Po prostu podobało mi się. Życzę powodzenia, bo komentarze jurorów były średnie.

ETC MYSTIQUE
Trzy licealistki specjalizujące się w gimnastyce sportowej tworzą grupę ETC MYSTIQUE. Nie pamiętam ich występu castingowego. W materiale poprzedzającym występ przedstawiły się jako naprawdę sympatyczne dziewczyny, a jak wiadomo osobowość w takim programie odgrywa bardzo ważną rolę. Na szczęście ich występ był tak fajny jak pozytywna energia, która z nich biła. Przede wszystkim uwagę zwracały swoim wyglądem - dziki, barwny, zapadający w pamięć. Potem sam występ, interesujący, dopracowany technicznie, super. To rodzaj spektakli, do którego została stworzona scena Mam Talent. Takie występy chce się oglądać, pełny profesjonalizm. Ciekawe, co pokażą w finale?
Ostatnia jest wokalistka, Martyna Ciok. Po ostatnim półfinale jestem cały czas w przekonaniu, że to właśnie Martyna zajmie pierwsze miejsce w dzisiejszym odcinku. Porównując jej występ do Darii z zeszłego tygodnia, uważam, że wyszło lepiej pod względem wizualnym - ona sama na scenie, zero tancerzy. Jeśli chodzi o sam występ to był mi mocno obojętny. Mimo wszystko zrozumiem, jeśli okaże się dzisiejszym czarnym koniem. Ma bardzo komercyjną barwę głosu, sprawia miłe wrażenie, wybrała dobry utwór. I brawa miała ogromne.

Moje top 3 odcinka:
1. Lasio Companija
2. ETC MYSTIQUE
3. Love Art

 Fotografie ze strony mamtalent.tvn.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz