Pokazywanie postów oznaczonych etykietą American Horror Story. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą American Horror Story. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 listopada 2016

American Horror Story - 4 ulubione sceny

Początkowo zastanawiałem się nad listą ulubionych odcinków American Horror Story. Z tego pomysłu chwilowo zrezygnuję. Wszelkie rankingi dotyczące postaci, bohaterów i sezonów zostawię sobie na zakończenie serialu, a dzisiaj chciałbym napisać o pojedynczych scenach, które dzięki swojej przewrotności, oryginalności, dialogom lub bohaterom zapadły mi w pamięć. Oczywiście, będą spoilery. W tytułach są linki do wspominanych scen. 

s01e10: Smoldering Children
Podoba mi się przewrotność całego odcinka. Najfajniejsza była scena, w której Violet odkryła własną śmierć. Jest to pierwszy raz, gdy mamy szansę zobaczyć reakcje ducha. Dotąd poznawaliśmy postaci, które zmarły jakiś czas temu i właściwie nie mamy pojęcia, jak zareagowały na śmierć. Violet próbuje uciec z domu. Jej szaleńcze próby kończą się zawsze w taki sam sposób wybiega przez drzwi frontowe, aby znowu znaleźć się w tym samym pokoju. Do nastolatki zaczyna docierać, że jej wcześniejsza próba samobójcza była udana. Życie dziewczyny dobiegło końca i teraz pozostają strach, żal i zagubienie. Resztę wieczności spędzi w domu, w którym zmarła.

s02e10: The Name Game
Asylum uważany jest, i słusznie, za najmroczniejszy sezon serialu. Każdy odcinek niesie ze sobą ludzkie tragedie, ból i bezsilności dobra w starciu ze złem. Po dawce elektrowstrząsów Jude jest bardzo osłabiona. Ignorując Lanę, podchodzi do szafy grającej i włącza utwór "The Name Game" i... BUM! Kobieta zaczyna śpiewać i tańczyć, a za jej przykładem idą pacjenci i cały personel szpitala. Zaskakujący obłęd. Asylum na moment przeistacza się w miejsce wesołej zabawy. Wraz z końcem utworu okazuje się, że scenka miała miejsce wyłącznie w głowie Jude.

s03e02: Boy Parts
American Horror Story uwielbiam za inteligentne, pełne złośliwości i charyzmy dialogi. Tego właśnie brakuje mi w późniejszych sezonach. Z takich rozmów najbardziej utkwiła mi w pamięci wizyta Fiony w salonie fryzjerskim Marie. To pierwsze spotkanie królowej vodoo z liderką czarownic z Salem. Ich rozmowa jest przesycona złośliwością i chęcią udowodnienia swojej wyższości nad konkurentką.

s04e09: Tupperware Party Massacre
 Nie lubiłem wątku sióstr syjamskich, który po pierwszym odcinku zwyczajnie zaczął się robić toporny. Bette i Dot różniły się wszystkim i było to podkreślane w serialu bardzo często. Dot zdaje sobie sprawę, że pomimo tego jak uciążliwe jest życie w jednym ciele to kocha swoją siostrę i potrzebuje jej. Scena była przełomowa do ich całej historii, bo odtąd dziewczyny zdecydowały się działać razem. Skończył się egoizm, a zaczęło zrozumienie. Polecam też tę scenkę z bliźniaczkami.

niedziela, 20 marca 2016

Polska opowieść grozy?

Wszystko sobie ułożyłem w głowie. Nie było to proste, bo przed finalnym produktem musiałem przejść kilka potyczek z własnym myślami. Zaczynając od drobnych wątpliwości po całkiem spore problemy logiczne, aż do momentu przelania wszystkiego na papier. I tak właśnie jestem przygotowany do stworzenia scenariusza. Pozostaje mi zastanowić się, jak nazwać ów twór, który ma być naszym, rodzimym odpowiednikiem serialu American Horror Story? Polska historia strachu? Opowieści grozy? Polska kronika horroru? Antologia koszmarów? Nie mam pojęcia, ale taki szczegół nie przeszkadza w gdybaniu, jak mógłby wyglądać polski serial grozy?



Tak mógłby wyglądać polski tytuł
Postanowiłem zastanowić się nad materiałem jaki posiadamy, historią, w którą można wpleść fantastyczne i całkiem realne postaci, miastach, muzyce, historiach, a także obsadzie mogącej, choć w jakieś części, dorównać doskonałej Lange, czy betonowej Paulson. Niech to będzie temat pełen luźnych przemyśleń o horrorach. Także zapraszam do puszczenia wodzy fantazji bez spinania pośladek.
Od czego by tu zacząć? Ważny jest punkt wyjścia i mimo wszystko warto rozpocząć od najprostszego pomysłu, bo to on nadaje odpowiedni ton serii. Polski odpowiednik AHS powinien rozpoczynać się, podobnie do oryginału, od nawiedzonego domu. Późniejsze serie mogą, a nawet muszą, odbiegać od pomysłów Murphy'ego, ale początek powinien przywodzić na myśl Murder House. Z kolei dla osób, które nie miały styczności z serialem wcześniej nawiedzony dom powinien stanowić interesujący wstęp do dalszego zaznajamiania się z historią tej antologii. Oczywiście, nie musi to być ogromny dom, ale inne, bardzo ponure, a zarazem intymne miejsce mieszkalne jak blokowisko lub kamienica. Kamienice są dla mnie dość specyficznymi miejscami, sam w takiej mieszkam, często zamieszkiwanymi przez całe pokolenia. Nie wiem, jak w większych miastach, ale w moim zdarzają się mieszkania, które przechodzą z dziadków na wnuki. Kamieniczne mieszkania pamiętają swoich lokatorów, ich życie, a czasem i śmierć. To niezwykle klimatyczne miejsca z wąskimi klatkami schodowymi, wysokimi schodami ciągnącymi się od piwnic, aż po strych, wypłowiałymi drzwiami, ciemnymi bramami i podwórzami, na których ma się wrażenie bycia obserwowanym z wielkich okien. Miałem powstrzymać się od sypania przykładami (ten jeden muszę), ale wystarczy przypomnieć sobie mieszkania z filmów Romana Polańskiego.

Ruiny Zamku Ogrodzienieckiego

Nie wyobrażam sobie, aby w polskim horrorze zabrakło odwołań do bogatego folkloru, romantycznych krajobrazów i bliskości człowieka z naturą. Natura, groźna i niebezpieczna, mogłaby budować atmosferę cichego strachu wzmaganego przez przesądy i wierzenia ludowe. Z kolei mała, zamknięta społeczność wiejska mogłaby doskonale odwzorowywać konfliktowość i napięcie. Tematy mnożą się same: walka o przywództwo, rola kobiet w takiej społeczności, obrzędy religijne, szacunek dla rodziny - wszystko, czym chętnie operuje American Horror Story.
Innymi miejscami, które mogą tworzyć wspaniałą atmosferę grozy są zamczyska. Miejsca, gdzie historia i majestat kontrastują z tajemnicą i chłodem. Ukryte przejścia, lochy, sale tortur i ogromne komnaty, w których niegdyś urządzano przyjęcia świetnie sprawdziłby się w dzisiejszej stylistyce, dodatkowo wzbogacane retrospekcjami z mrocznej przeszłości takiego miejsca. Kolejnym elementem jest sama funkcja miejsca. Dzisiaj zamek mógłby odgrywać rolę hotelu, prywatnej posiadłości albo instytucji.
A czy dałoby się zaadaptować amerykańskie sezony na grunt polski? Nad tym trochę się zastanawiałem i nadal nie jestem pewien odpowiedzi. Możliwe, że dałoby się, oczywiście, wprowadzając pewne zmiany i akceptując, że niektóre z wydarzeń miały swój początek w innych częściach świata. Dla przykładu, w Hotelu opowiedziano historię hrabiny, a także wyjaśniono pochodzenie wampirów jako niezwykłych istot pochodzących ze wschodniej Europy. Osobom nieznającym serialu, czy nie chcącym się bliżej z nim zapoznawać, a zainteresowanych samą koncepcją wampiryzmu polecam odcinek Flicker (s05e07). Wracając na nasze podwórko... Jasne, nie mamy czarownic voodoo ani czarownic z Salem, ale nawet taki konflikt można przekształcić w konflikt wewnątrz plemienny i bardziej osobisty. Jeszcze łatwiej byłoby z cyrkiem dziwów Elsy Mars, którego inność można zastąpić nieufnością wobec przybyłych do miasta cyrkowców.

Może nie syjamskie, ale siostry podróżujące z cyrkiem.
Ważną kwestią w American Horror Story jest czas akcji. Chyba najfajniejszym elementem serialu jest możliwość śledzenia różnych okresów historii, a także wpływu jaki mają one na bohaterów. Wydarzenia sprzed pięćdziesięciu, a może nawet stu lat mają wpływ na to, co dzieje się z bohaterem żyjącym współcześnie. Akcje poszczególnych sezonów rozgrywają się tuż obok siebie i coraz częściej krzyżują ze sobą losy postaci. Nasza historia również jest bogata w daty, które wpływały na ludzi i wydarzenia, ale nie chciałbym, aby zaczęła ona dominować i stała się czymś więcej niż tylko tłem dla fabuły. Sam czas akcji mógłby "skakać" ze znacznie większym rozmachem i swobodą niż w amerykańskim odpowiedniku. Zabory, powstania, dwudziestolecie międzywojenne, rzeczywistość PRL - wszystko to jako tło do wydarzeń niezwykłych i mrocznych.
Jedną z ważniejszych dla horroru dat jest Halloween, które w każdym sezonie AHS pełniło dosyć istotną funkcję. I dla wyjaśnienia noc 31 października jest czasem, w którym duchy mogą opuszczać miejsca, w których są uwięzione. Oczywistym odpowiednikiem tutaj byłyby Zaduszki, a idąc dalej można byłoby włączyć w historię elementy pogańskich uroczystości Dziadów, a przy tym na swój sposób wyjaśnić wędrówkę duchów po ziemi oraz ich cel, którego niestety Murphy jak dotąd nie wyjaśnił dokładnie, ale czeka nas szósty sezon i albo to sensownie wyjaśni, albo niech lepiej zostawi.
I jeśli już mowa o czasie to warto wspomnieć o miejscach akcji. Dla mnie zawsze takim numerem jeden było Góry Sowie - nie dość, że piękne to tajemnicze. Tak, zdaję sobie sprawę, że miejsce w dużej mierze zależy od historii, np. czarownice mogłyby się wywodzić się z Doruchowa, w którym w 1775 roku odbyły się ostatnie w Polsce procesy o czary. Inne lokalizacje to przede wszystkim duże miasta. Nawiedzony dom w Poznaniu, szpital w Gdańsku, sabat w Katowicach, cyrk w Łodzi, albo pensjonat we Wrocławiu.
I tu bezczelnie mogę przeskoczyć na inny aspekt, bo muzyczny. Serial ma swoje wady, ale jednego nie można odmówić twórcom - ciekawego gustu muzycznego. Zaczynając od niepokojących piosenek z reklam promujących poszczególne sezony, a kończąc na utworach wykonywanych przez samych aktorów i tu po prostu zalinkuję do rewelacyjnie wystylizowanej Lange w coverze God and Monsters. Trochę poszperałem po internecie i znalazłem sporo fajnych piosenek pasujących stylistyką do polskiego odpowiednika. Refren Wciąż bardziej obcy świetnie nadawałoby się do sceny nastolatka podążającego przez szkolne korytarze ze strzelbą w ręku, Ich marzenia dla pozbawionych nadziei pacjentów szpitala psychiatrycznego, z kolei sabat mógłby poszczycić się Izabelą Trojanowską i jej wykonaniem Karmazynowej nocy, a utwór Dyabeu zgrałby się z ekscentrycznym właścicielem hotelu.

Może taka Sally?

Kolejnym, nie wiem, czy nazwanie go "stałym elementem" jest słuszne, są postaci prawdziwe. Przez pięć sezonów przewinęło się jak dotąd ponad dziesięć historycznych postaci. Zresztą pisałem o tym tutaj, a więc nie będę się powtarzał. Postanowiłem poszukać postaci pasujących do horroru w polskiej historii i znalazłem całkiem sporo ciekawych osób. Stanisława Tomczyk oraz Franek Kluski byli słynnymi medium, których seanse wzbudzały ogromną ciekawość i do dziś budzą wiele kontrowersji. Chciałbym, aby w jakimś odcinku pojawił się duch słynnego pisarza. Jeśli Dziady, to dlaczego nie przywołać Adama Mickiewicza? Albo Bolesława Prusa, który zresztą interesował się spirytyzmem. I któryś już raz z rzędu uderzę do czarownicy i niejakiej Krystyny Ceynowej, ponoć ostatniej kobiety skazanej w procesie o czary. Oczywiście, nie może zabraknąć seryjnych morderców i wczoraj przez przypadek wpadłem na nazwisko Józefa Pluty, który doskonale wpasowałby się w dziwaczną stylistykę.

Franek Kluski podczas seansu

Na prawie zakończenie warto zająć się obsadą polskiej antologii. Kto mógłby wcielić się w postaci grane przez Jessicę Lange? Przyznam, że główna bohaterka sprawiła mi najwięcej kłopotu i tą jedną kwestię pozostawię bez rozstrzygnięcia. Co do innych postaci miałem mnóstwo pomysłów, ale ostatecznie zdecydowałem, aby większość obsady tworzyły twarze nieznane z kolorowych gazet i telewizji, a obecne w teatrach i stąd też wszystkie fotografie powyżej i poniżej...
Sarah Paulson jest jedną z najczęściej pojawiających się w serii aktorek. I to jeden z wyborów bardziej popularnych. Jako polską Lanę Bananę widziałbym Magdalenę Kumorek - drobna, ładna i przede wszystkim mogłaby stworzyć postać, z którą można sympatyzować. Paulson nie pasowała mi do roli dociekliwej dziennikarki i głównej bohaterki - była zwyczajnie antypatyczna i pozbawiona wyrazu. Inaczej było z rolą Cordelli, którą czuć było, że napisano specjalnie dla niej.  Nie mam nic przeciwko samej aktorce, ale temu, że w każdym sezonie (wyjątek: Murder House) jest obsadzana jako postać kluczowa i to trochę psuje przyjemność ze specyficznej formy serialu. Wolałbym, aby twarz głównej bohaterki zmieniała się z każdym, nowym sezonem. Julia Pogrebińska, Anna Dereszowska, a może Magdalena Popławska w roli pokręconej mieszkanki hotelu?
Lana Banana i Kit marzą o ucieczce z Asylum
Głównym aktorem obok Lange i Paulson jest Evan Peters. O ile doskonale wpasował się w role nastolatka i złotego chłopca, tak niekoniecznie odnalazł się w moich oczach jako Kit i groteskowy March. Pierwszy to postać ułożona, bardziej dojrzała i chyba "najbardziej dobra", jeśli stworzyć hierarchię etyki serialu. W każdym razie Peters nie pasował mi na Kita ze względu na wiek oraz posturę. Gdybyśmy mieli szukać idealnej postaci Kita wybrałbym do niej Rafała Ostrowskiego. Facet po czterdziestce - spokojny głos, ale ma w sobie coś niepokojącego. I taka powinna być postać Kita - z jednej strony widz powinien czuć jego łagodność i dobro, a z drugiej mieć minimum niepewności.
Kolejną aktorką, obok Lange, dla której ciężko byłoby odnaleźć odpowiednik jest wcielająca się w bardzo charakterystyczne postacie Frances Conroy. Była już pokojówką, mrocznym aniołem śmierci, a także ekscentryczną czarownicą. Gdybym miał jednak szukać aktorki stworzonej do istotnej roli drugoplanowej, która potrafi zaznaczyć swoją obecność w produkcji to wahałbym się pomiędzy Anną Romantowską, Magdaleną Kutą i Iwoną Bielską.
I kto jeszcze? Przede wszystkim charakterystyczne twarze, Lech Dyblik oraz Krzysztof Kiersznowski, w których można dopatrzeć czegoś ze Stanleya i Larry'ego, a czasem wręcz hipnotyzujące jak Joanna Kulig.
I tak już zupełnie na zakończenie, ale mimo wszystko, rozpoczynając od nowego akapitu. Horror to trudny temat, co udowadniały nieudane polskie produkcje, ale myślę, że z odpowiednim podejściem można stworzyć dobre, polskie kino grozy, z którego bylibyśmy dumni.
Uff...To był najdłużej pisany przeze mnie post na tym blogu. Mam nadzieję, że udało mi się chociaż w części zrealizować początkowy zamysł tego tekstu. I jak obiecałem, dodaję post bonusowy, tutaj.
Miłego czytania i zapraszam do dzielenia się własnymi przemyśleniami.
_______________
Fotografie: Gazeta.pl , Teatr6piętro, Teatr Nowy, fot. Bartłomiej Jan Sowa, Kumernis

niedziela, 7 lutego 2016

Pięć prawdziwych postaci na pięć sezonów AHS

Tajemniczy tytuł American Horror Story dał serialowi grozy pewną swobodę twórczą, ale i nałożył także pewne zobowiązania. Poszczególne sezony mają pełną dowolność wyboru czasu, miejsca i bohaterów dramatu. Ponadto serial zobowiązał się do przedstawiania najciemniejszych amerykańskich koszmarów. To oczywiste, że sieją już takiej grozy jak niegdyś, kultowe dziś, obrazy  Kubricka i Carpentera. Strach musi stawać się realniejszy, bardziej obrzydliwy i niepokojący. I tu pojawił się koncept twórców American Horror Story. Pomysłodawca serialu, Rayan Murphy, chętnie sięga do historii, śledząc, interpretując, a czasem zmieniając jej zakończenia. W każdym sezonie pojawiają się postaci znane z amerykańskiej historii. Jeśli dobrze liczę to do tej pory pojawiło ich się ponad dziesięć. Zwykle nie mają one większego wpływu na fabułę, są to zwyczajnie role epizodyczne, ale mimo wszystko dodają kolorytu serialowi.
Za nim wpis ten przerodzi się w bełkot z dupy i do dupy prezentuję krótką galerię pięciu prawdziwych postaci z pięciu sezonów American Horror Story.

Czarna Dalia
(Murder House)
Elizabeth Short okrzyknięta przez prasę Czarną Dalią w 1947 roku stała się ofiarą brutalnego morderstwa w Los Angeles, które do dzisiaj nie zostało wyjaśnione. W serialu okazuje się, że Elizabeth stała się nieumyślną ofiarą doktora Montgomery'ego, a jej duch został uwięziony w domu zbrodni. Dziewczyna pojawiła się dopiero w drugiej połowie sezonu, w zasadzie w jego końcówce. Czarna Dalia jest dość naiwną postacią, która nie do końca (przynajmniej takie odniosłem wrażenie) rozumie, co dzieje się wokół niej. Nadal marzy o sławie, byciu aktorką. W porównaniu do kolejnych postaci, jakie przewijały się przez następne sezony Elizabeth była nakreślona bardzo delikatnie i trochę tak "na próbę".

Anne Frank
(Asylum)
Anne Frank miała szesnaście lat, gdy zmarła w 1945 roku w obozie koncentracyjnym. Po dziewczynie pozostał pamiętnik, który stał się świadectwem jej życia w okresie wojny. W AHS Asylum do szpitala psychiatrycznego trafia kobieta, która podaje się za Anne Frank. Tłumaczy, że przeżyła obóz koncentracyjny, ale z różnych względów zdecydowała się na zmianę nazwiska i uśmiercenie bohaterki dziennika. Ciekawa koncepcja, nawet jeśli szyta grubymi nićmi i w przeciwieństwie do Elizabeth, wątek Anne Frank dał początek większej historii.

Marie Laveau
(Coven)
 
Postać Marie Laveau obrosła w legendy i nic dziwnego, że została ona przywrócona przez Murphy'ego do życia w trzecim sezonie serialu. W swoich czasach, ta kapłanka voodoo, uznawana była za jedną z najbardziej wpływowych osób w Nowym Orleanie.W serialu jej postać zagrała Angela Bassett. Marie okazuje się być nieśmiertelną czarownicą, która od wielu lat żyje pragnieniem zemsty na Delphine, a także żywi szczerą niechęć do wiedźm z Salem. Ponadto jest jedyną, jak dotąd, postacią historyczną, która odegrała naprawdę ważną rolę w serialu.

Edward Mordrake
(Freak Show)
O tej postaci z punktu historycznego strasznie ciężko coś powiedzieć. Nazywał się Edward Mordrake i posiadał drugą twarz z tyłu głowy. Skąpe informacje na temat tego człowieka okazały się naprawdę ciekawym punktem wyjścia. W serialu Mordrake jest kimś w rodzaju "patrona" wszystkich dziwolągów, który może zostać wezwany w noc Halloween. Tak chyba najprościej można określić cały pomysł na postać. W każdym razie polecam oba odcinki z jego udziałem, bo były one najintensywniejsze z całego sezonu. To już moje gdybanie, ale wydaje mi się, że Wes Bentley otrzymał główną rolę w kolejnym sezonie właśnie ze względu na ogromne zainteresowanie jakie wzbudził występem we Freakshow.
Rudolf Valentino
(Hotel)
To kogo tam w hotelu nie było? Włoski aktor, gwiazda kina niemego został przedstawiony widowni podczas zdjęć do filmu Syn szejka, gdzie poznał młodziutką hrabinę. W rzeczywistości aktor zmarł w 1926 roku, ale w American Horror Story jego śmierć okazała się jedynie mistyfikacją mającą na celu ucieczkę przed sławą. Po swojej "śmierci" Rudolph stał się wampirem. Postać nie była pierwszoplanowa, ale mimo to miała ogromny wpływ na całą historię. Prawdopodobnie był pierwszą i z pewnością największą miłością hrabiny.
Jego zniknięcie, próby zastąpienia Rudolpha kolejnymi kochankami, kształtowały Elizabeth.

_____________________
Niedługo, bo już za miesiąc powinny wypłynąć pierwsze szczegóły dotyczące szóstego, podobno ostatniego, sezonu American Horror Story. Za jakiś czas wrócę z kolejnym wpisem delikatnie zahaczającym o serial. Delikatnie, bo zastanowię się, jak mógłby wyglądać polski odpowiednik AHS.

poniedziałek, 19 października 2015

O powiązaniach hotelu Cortez z domem zbrodni?

 American Horror Story może pochwalić się rozbudowaną historią, a dotychczas, zdawać się mogło, nie powiązane ze sobą sezony okazują się składać w jeden obraz. Udowodniła to Pepper jedna z bohaterek Asylum, która otrzymała spory segment we Freak Show. W tym samym sezonie pojawiło się wspomnienie o doktorze Ardenie. Również wcześniejsze sezony sugerowały (ta, sugerowały to dobre słowo, bo R.Murphy potwierdził "teorię o powiązaniach" dopiero w trakcie czwartego sezonu) możliwość łączenia się historii jak chociażby zbieżność nazwisk Montgomery (Murder House, Sabat) oraz Colquitt (Murder House, Freak Show). W każdym razie w poszukiwaniu ukrytych poszlak odsyłam tutaj.
Piąty sezon bez sztucznej skromności ma łączyć się w jakiś sposób z pierwszym i myślę, że fajnie byłoby pogdybać: co, kto i jak? A póki co ostrzegam przed spoilerami, bo chociaż tekst jest tylko garstką przemyśleń to mogą pojawić się na pewno pojawią się spoilery.
Wiele osób wspomina agentkę nieruchomości, która w pierwszym sezonie sprzedała rodzinie Harmonów nawiedzony dom. Ta sama aktorka wystąpiła w tej samej roli już w pierwszym odcinku nowego sezonu. Tym razem oprowadzając Willa po hotelu. Mimo wszystko większość widzów liczy zapewne na odcinek, który dorównywałby poziomem Orphans. Tegoroczne miejsce akcji daje naprawdę ogromny wachlarz możliwości. Do hotelu Cortez mógłby trafić ktokolwiek z obsady pierwszego sezonu; Chad i Patrick? Proszę bardzo. Moira? Dlaczego nie? Larry Harvey? Oczywiście. A może nawet Harmonowie? R.Murphy ma tyle możliwości, ile postaci i nierozbudowanych wokół nich wątków pozostało po finałowym odcinku pierwszego sezonu.
Największą zagadkę stanowi dla mnie Constance i mam przeczucie, że to właśnie ona będzie wiązała dom zbrodni z hotelem. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że Murphy nalegał na udział Lange w piątym sezonie. Gdy ogłoszono obsadę, a aktorka stała twardo przy swojej decyzji twórca serialu zaczął napominać o epizodycznej roli dla Lange. Dodając dwa do dwóch możemy zaryzykować stwierdzenie, że chodzi o powrót Constance. Co więcej właśnie z postacią pani Langdon łączą się dwa wątki, które pozostały otwarte i do dzisiaj wielu fanów serialu przyprawiają o ból zębów.

J.Lange rolą Constance kupiła fanów serialu.
Zacznę od tego mniej oczywistego, owianego tajemnicą wątku - dzieci. W którymś z odcinków Constance napomniała o tym, że z czwórki jej dzieci tylko Tate był normalny. W serialu poznaliśmy Tate'a, chorą na zespół downa Adelaide oraz... Beau. Czwarte z dzieci nie zostało wspomniane nigdy. A więc kim było czwarte dziecko? Oczywiście, można założyć, że zmarło wcześnie, np. jako noworodek i nie ma kompletnego znaczenia dla fabuły, ale idźmy kawałek dalej... Czym dla Constance jest normalność? Jest powiązana z fizycznością, bo psychicznie Tate nie był normalny. Czy możliwe, że czwarty z Langdonów był również potworem jak Beau? Nie byłoby to głupie. W końcu dziecko-monstrum pojawia się dość często w serialowej historii. Czy możliwe, że dzieckiem Constance jest demon z pokoju 64? Odrzucam taką możliwość. Inną formą nienormalności był dla niej związek Chada i Patricka. Czy w takim razie możliwe, że czwarte dziecko Constance było homoseksualistą i dlatego zostało wyklęte? To bardziej prawdopodobne od demona. A może chodzi o mordercę, którego ściga Love? O normalności Tate'a Constance wspomina świeżo po popełnieniu przez niego zbrodni (tak przynajmniej mi się wydaje, oglądałem dawno temu), a więc może jeszcze nie potrafiła nazwać syna nienormalnym, jak było z pozostałą trójką. Mogło to także wyjaśnić ewentualny motyw działania Tate. Do zbrodni mogły popchnąć go czyny brata i chęć rywalizacji z nim, albo czerpania z niego wzorców.
Bardziej prawdopodobną wersją połączenia sezonów jest końcówka Murder House. Tak, wnuk będący Antychrystem mógłby ze spokojem łączyć się z motywami religijnymi (10 przykazań), które będą odgrywały ważną rolę w AHS: Hotel.  Co ciekawe, końcówka pierwszego sezonu przenosi widzów o trzy lata do przodu, czyli do 2015 roku, kiedy to mały, uroczy blond aniołek zabija swoją opiekunkę. Rok jest o tyle ważny, że jest to czas, w którym rozgrywa się akcja hotelu. Swoją drogą, jestem ciekawy jakby wyglądało spotkanie małego Antychrysta z wampirzątkami hrabiny.

Tak wyglądają moje teorie spiskowe. Jeśli ktoś ma własne pomysły to zapraszam do dyskusji.


sobota, 10 października 2015

O tym jak AHS miało być o wojsku, a nie jest

Tematy służące snuciu spiskowych teorii są zawsze na czasie. Prawie tak samo na czasie jest wyszukiwanie w American Horror Story podpowiedzi i nawiązań do przyszłych sezonów. Nikomu kto zapoznał się z tym wyjątkowym serialem grozy nie trzeba tłumaczyć, że każdy sezon tworzy odrębną historię, ani prawdopodobnie, tego, że twórcy R.Murphy i B.Falchuk ukrywają w odcinkach tak zwane wskazówki zapowiadające tematykę kolejnych sezonów. I tu pole do popisu dla fanów, którzy namiętnie wyszukują, główkują i wymyślają śmiałe teorie. Sam również staram się odnajdować wszelkie poszlaki i pomijając fakt ich interpretacji, czy raczej nadinterpretacji w moim wykonaniu, żaden sezon mnie nie zaskoczył. I tak było do momentu ogłoszenia podtytułu piątej serii American Horror Story: Hotel. Obstawiałem i raczej nie byłem wyjątkiem, że akcja nowego sezonu przeniesie się do wojska, czy raczej to żołnierze będą bohaterami kolejnej odsłony serialu. I nie jest to takie gadanie dla gadania, bo dużo rzeczy wskazywało, wręcz natrętnie, że wybór padł na wojsko, a nie jakiś tam hotel, ale po kolei. Temat jak najbardziej nad interpretujący sceny, dialogi i postaci z Freak Show, ale czemu nie napisać o "mylnych", a raczej zwyczajnie nie będących wskazówkami, rzeczach. W każdym razie ostrzegam przed spoilerami, choć nie sądzę, aby były to jakieś nader ważne informacje.
Life on Mars w wykonaniu J.Lange
Nie wiem, ile w tym prawdy, bo nie śledzę twórców AHS w mediach społecznościowych, ale pierwsza podpowiedź do sezonu piątego miała ukazać się dużo wcześniej od poprzednich, które zwykle pojawiały się na 2-3 odcinki przed końcem sezonu. Już w pierwszym odcinku pojawiły się trzy rzeczy, które pasowały do siebie w dość dziwny sposób: występ J.Lange, nazwisko granej przez nią postaci i miejsce akcji, a więc mamy Elsę Mars, miasteczko Jupiter oraz rakietę kosmiczną, na której aktorka wjeżdża na scenę. Kosmos? Nie do końca. Wielu fanom nasunęło się skojarzenie z Roswell oraz Strefą 51, która stanowi bazę wojskową. A więc kosmici? Już bardziej. Ich wątek wszakże pojawił się w Asylum.
Na kolejne informacje, prawdopodobnie nie zwróciłbym większej uwagi, gdyby nie fakt, że odświeżyłem sobie Freak Show (ta, należę do mniejszej grupy, która nie hejtuje tego sezonu). W odcinku trzecim podczas rozmowy Della i Ethel. Mężczyzna pyta: - za kogo chciał się przebierać Jimmy w Halloween? - Zawsze chciał być żołnierzem - odpowiada postać grana przez Bates. Może to zwykły dialog, a może jakieś zdanie w stylu "chciał pójść w ślady ojca" (chociaż możliwość drugą odrzucam, bo Dell wojskowym prawdopodobnie nie jest). W każdym razie ciekawa informacja. Kolejna ważna rozmowa pojawia się czwartym odcinku, w którym Edward Mordrake wypytuje Elsę o jej przeszłość. Kobieta wspomina Berlin oraz utratę nóg, a także zakochanego w niej żołnierza, który ją uratował od śmierci. Mając na uwadze, że sezony mają się łączyć ze sobą, piąty sezon miał z początku opowiadać historię żołnierza wielbiącego niemiecką aktorkę?
Ehtel i Dell rozmawiają o Jimmym.
Największym uderzeniem, które mocno podzieliło fanów serialu była pierwsza, oficjalna wskazówka przedstawiająca kubek kawy z logo kapelusza (na marginesie kubek z kawą pojawił się również we wcześniejszym odcinku). Tu ktoś już zaczął napominać o miejscu eleganckim, ekskluzywnym jako hotel. Obok pojawiły się także pomysły bardziej toporne jak rewia lub opera. Kapelusz nie zażegnał wątku z wojskiem, a może nawet pobudził go dostarczając nowych ciekawych, teorii. Według nich kapelusz miał odnosić się do Operacji Top Hat, która może nie dla nas, ale dla amerykanów z pewnością jest ważną częścią historii. Tu w grę wchodziła nauka, broń chemiczna, testy wojskowe.
Ostatni odcinek sugerował najmocniej związek następnego sezonu z wojskiem. Elsa spotyka się z dawnym ukochanym. Mężczyzna opowiada o swojej pracy dla wojska. Jego praca miała polegać na budowie wioski pod testy bomby atomowej. Po tym dialogu ponownie przed oczami stanęła mi  J.Lange wjeżdżająca na scenę na makiecie rakiety kosmicznej, czy teraz bardziej już na bombie atomowej.
Najbardziej trollująca wskazówka w historii AHS
Wiele rzeczy sugerowało, że piąty sezon American Horror Story będzie rozgrywał się w wojsku, albo przynajmniej będzie ocierał się o temat broni oraz nauki służącej złu. A więc jak to jest? Mam wrażenie, że to miało być wojsko. To miały być testy broni, ale z jakiegoś powodu twórcy zmienili miejsce i czas akcji. Oczywiście, jest to tylko teoria, a prawdę znają jedynie osoby tworzące serial od podstaw.
Wojsko byłoby interesującym pomysłem i trochę szkoda, że zamiast tego jest Hotel. I tu nie zrozumcie mnie źle - nie jestem przeciwko tematyce "piątki", a wręcz przeciwnie - myślę, że sezon może dużo zwojować. Mimo wszystko uważam, że w hotelu o wiele łatwiej jest popaść w banał niż w wojsku.

O American Horror Story

Wszystkie linki do tematów o AHS będą znajdowały się tutaj; ciekawostki, przemyślenia, wszelakie pierdoły, ale o tym potem.

Cztery ulubione sceny z serialu (sezony 1-4)
Pięć prawdziwych postaci na pięć sezonów AHS
Polska opowieść grozy?
Oczekiwania przed premierą AHS: Freak Show
Oczekiwania przed premierą AHS: Hotel
O powiązaniach hotelu Cortez z domem zbrodni?
O tym jak AHS miało być o wojsku, a nie jest


poniedziałek, 28 września 2015

AHS: Hotel

Rok temu zamieściłem post dotyczący moich nadziei względem serialu American Horror Story: Freak Show. Jeśli zweryfikować moje oczekiwania z pełną surowością to żadne z moich oczekiwań nie zostały spełnione. Oczywiście, nie oznacza to, że serial był zły, bo miał zalety, ale także dużo elementów, które mnie rozczarowały, ale zbliża się październik i nowy projekt R. Murphy'ego, który będzie nazywał się Hotel i wypada napisać coś o oczekiwaniach, tym bardziej, że szykują się mocne zmiany obsadowe i chyba najgłośniejsza informacja z nimi związana, ta, chodzi o udział Lady Gagi w projekcie. Przedstawiam listę moich oczekiwań związanych z Hotelem.

- Lady Gaga
Nie wiem, czego można się spodziewać po tak wyrazistej artystce. Nie chcę, aby AHS: Hotel okazał się jednym wielkim i głośnym klipem poświęconym "królowej potworów". Bo cholera... Mam dziwne wrażenie, że jej cała obecność w serialu ma wyłącznie posłużyć podbiciu oglądalności. Inna kwestia - wiemy jak bardzo niekreatywny w pisaniu postaci potrafi być Murphy. Przykład? Twarda i władcza Lange, Paulson jako sierotka Marysia. Mam nadzieję, że Lady Gaga otrzyma własną postać, a nie będzie zmuszona do odtwarzania roli, która być może wcześniej miała przypaść w udziale Lange.

- Zmiana perspektywy
Kosztowało mnie to sporo, ale zaakceptowałem, że AHS bez Paulson i Petersa to nie AHS. Mimo wszystko chciałbym zobaczyć ich w rolach czarnych charakterów, albo jako bohaterów drugiego planu. Z jakiegoś powodu ostatnie trzy sezony Sarah Paulson grała centralną postać. Jako ciekawostkę można dopisać, że Sarah Paulson jest jedyną aktorką, której postać nigdy nie umarła.

- Teraz panowie
Nie mam nic do pięknych kobiet i horrorów. Przeciwnie! Rozumiem, że estetyka kina grozy wymaga zestawiania ze sobą "pięknej i bestii", ale w AHS idzie to w złym kierunku. Nie licząc Murder House wszystkie sezony koncentrowały się w dużym stopniu na kobietach: siostry zakonne z Briarcliff, ambitna dziennikarka, czarownice, siostry syjamskie, niemiecka aktorka... Chciałbym, aby tym razem główne role odgrywali mężczyźni, albo żeby było ich nieco więcej niż ostatnio. W zasadzie liczyłem, że będzie o wojsku, a nie o hotelu (wskazówki zawiodły, ale mam teorię spiskową).

- Wes Bentley
Gdzieś usłyszałem, że w obsadzie piątego sezonu AHS ma wystąpić Wes Bentley, który wystąpił już gościnnie w Freak Show. Przyznam, że chciałbym, aby właśnie ten aktor zagrał pierwsze skrzypce. Nie Paulson, nie Lady Gaga, a Bentley. Nie wiem wiele o jego aktorstwie, bo uczciwie widziałem tylko kilka filmów z jego udziałem, ale myślę, że byłby fajnym herosem i odskocznią od dziwnej Lady Gagi lub mdłej Paulson.

- Zaskakujący czarny charakter
Tego brakowało mi cholernie i w Sabacie i we Freak Show. Chociaż jako widz wiedziałem, że "tymi złymi" są w Murder House - Rubber Man, a w Asylum - Bloody Face to nie miałem pojęcia, kto ukrywa się pod maską. I nieważne, że po kilku odcinkach tajemnica wychodziła na jaw, bo element zaskoczenia dawał dobry efekt. W trzecim sezonie zabrakło przeciwnika i chociaż w czwartym w rolę czarnego charakteru wcielił się świetny Finn Wittrock to brakowało tutaj zaskoczenia, bo od początku było wiadome, że facet jest dupkiem. Chciałbym, aby hotelowe zło było niewidoczne i zaskoczyło, gdy wyjdzie już z ukrycia.

- Kameralność
Cztery sezony AHS pracowało sobie na dobrą markę, którą przede wszystkim tworzyło nazwisko J.Lange i teraz, gdy odchodzi (dla jednych to dobra wiadomość, dla innych zła) mam nadzieję, że serialowi nie zabraknie kameralności, że Lady Gaga nie wprowadzi zbytniego zamieszania i tandety, a dotychczasowy klimat pozostanie niezmieniony... aż tak bardzo.

Plakat promujący AHS: Hotel
I moje pobożne życzenie na sam koniec niech ten Hotel będzie tym wszystkim, czym AHS: Sabat miał być, a nie był.

wtorek, 30 września 2014

AHS: Freak Show

W październiku swoją premierę będzie miał czwarty sezon serialu American Horror Story. Jest to jedyny serial, który oglądam,  i z którym jestem, powiedzmy, na bieżąco. Dlatego postanowiłem stworzyć krótką listę rzeczy, które chciałbym zobaczyć w nowej odsłonie serialu. Być może fani serialu wyśledzili już część rzeczy, o których będę pisał i będzie to takie ględzenie o czymś, o czym już dawno wiadomo, ale sam niespecjalnie zagłębiałem się w doniesienia na temat sezonu i jedyne co mi się o uszy obiło to rola Lange i siłą rzeczy - tematyka.

- Sarah Paulson i jej rola
Przyznaję, że nie jestem fanem tej aktorki. Razi mnie pewnego rodzaju sztuczność w jej grze. O ile pasowała do roli spokojnego medium, tak postaci dziennikarki oraz dyrektorki szkoły pozostawiały wiele do życzenia. Nie podoba mi się, że twórcy na siłę robią z niej centralną postać. Mam nadzieję, że historia opowiedziana w czwartym sezonie nie będzie się kręciła znowu wokoło Paulson.

- Zmiana perspektywy Lange
Jessica Lange jest perłą produkcji. To jest pewne. Niestety przez trzy sezonu dawała się poznać jako postać górująca nad innymi: pewny siebie charakter, który ma władzę nad "nowymi". Można pokusić się o stwierdzenie, że jest postacią negatywną, która rzuca kłody pod nogi głównych bohaterów. Chciałbym, aby w "AHS: Freak Show" nie była znowu przedstawiana jako twarda, władcza postać.

- Następczyni królowej
To ostatni sezon, w którym pojawi się Jessica Lange. Z jej odejściem piąty sezon na pewno straci. Byłoby dobrze, gdyby już do "Freak Show" wprowadzono aktorkę, która byłaby chociaż częściowo przejąć rolę Jessici i stanowić mocny filar pod kolejne sezony. A może jej następczynią zostanie jedna z aktorek, które dołączyły w "Coven"?

- Więcej postaci męskich
Tego w dużej mierze zabrakło w poprzednim sezonie. Jasne, byli Hank, Kyle, Spalding, ale ich role sprowadzały się do bycia tłem dla żeńskich postaci. Brakowało mężczyzn, którzy byliby równoprawnymi postaciami jak było to w przypadku "Murder House" i "Asylum".

- Kończmy na przedostatnim odcinku
To zabawne, ale o wiele bardziej podobają mi się przed ostatnie odcinki sezonów, niż ostatnie. Każdy z dotychczasowych sezonów miał "szczęśliwe" zakończenie, a to trochę nie pasuje do konwencji horroru. Rozumiem, "AHS" za każdym razem opowiada nową historię, a kinowy horror często kończy w taki sposób, aby dało radę opowiedzieć sequel. Mimo wszystko twór tak groteskowy jak będący mimo wszystko horrorem zasługuje na bardziej złośliwe zakończenie.

- Dziwność
To kolejny element, którego zabrakło w "Coven". Może nie tyle zabrakło, co był dość skąpo eksponowany. Pierwsze dwa sezony uderzały absurdem. Przyzwyczaiły do tego, że świat nie jest normalny, a ludzie ukrywają swoje lęki i fobie. Podtytuł czwartego sezonu sugeruje, że dziwności nie zabraknie. To byłaby wielka szkoda, gdyby ten sezon miał pójść na jakieś ustępstwa i nie wykorzystać w pełni swojego motywu przewodniego.

Plakat promujący 4 sezon AHS