sobota, 1 lipca 2023

Wakacyjne wyzwanie: Podróż w nieznane

Nie wiem czy mogę nazwać siebie fanem, ale  pewnością jestem zainteresowany każdą, kolejną edycją Survivor i Big Brothera. Nie chcąc pozostawać monotonnymi reality show często dodają do zasad ogólnych nowe twisty, które urozmaicają grę i tym "urozmaiceniem" dla nas w tegorocznym Wakacyjnym wyzwaniu jes twist autorstwa Meg. Podróż w nieznane w naszym wykonaniu jest poleceniem drugiej osobie czegoś czego sami nie znamy. Jeśli wcześniej mogliśmy zaproponować coś co nam się podobało lub istniał cień szans, że polubi to osoba przyjmująca wyzwanie tak w tym roku może zakończyć się to różnie. Wręczamy sobie bilety i trzymamy kciuki, aby wyzwanie nie zakończyło się katastrofą, bo podróżować trzeba bezpiecznie. Powodzenia!

I chociaż jeszcze do tego daleko to wspólnie z Planeta Kapeluszy myślimy, aby trochę zaktualizować zasady kolejnych wyzwań (chodzi o seriale, ale może wpadną jeszcze jakieś propozycje).


Zasady:

1. W trakcie zabawy wybieramy filmy/seriale/książki/inne dzieła kultury, z którymi musi się zapoznać drugi uczestnik wyzwania. Ma on dwa tygodnie czasu na "zrecenzowanie" poleconego dzieła na własnym blogu. 

2. Wybrane propozycje muszą luźno nawiązywać do haseł. W tym roku hasłami są kierunki świata.

3. Kolejność haseł jest dowolna.

4. Jeśli chodzi o seriale to musi to być pilot serialu. Dopuszcza się wybór odcinka "ze środka", jeśli odcinek stanowi odrębną całość, jest fillerem, nie jest kontynuacją wątku z poprzedniego odcinka.


Teksty
Kierunek świata
Oskar Gilbert Meg
Północ
Derry Girls
Cherry model 2000
Południe
 All of Us Are Dead
Ostatni Serb w
 Chorwacji
Wschód Glitch Penguin Highway
Zachód Lockwood i spółka Miasteczko Wayward Pines

Przewidywany czas zakończenia wyzwania 26.08.2023.

sobota, 15 kwietnia 2023

Niedocenione czarne charaktey z kreskówek

Pojawia się złowieszczy śmiech. Taki, niby nieironiczny, ale jednak z komediowym wydźwiękiem. Jak można nie sympatyzować z czarnym charakterem, który w tym swoim sposobie bycia, aż pluje nam w mordę swoją kliszą? Gdyby nie "ten zły", bohaterowie byliby bezrobotni. Prawda? Nie wiem, czy prawda. Zawsze mogliby w końcu pojawiać się w filmach edukacyjnych i to z takich, z których screenów robi się memy.

W czarnych charakterach należy docenić kilka aspektów decydujących o ich wyjątkowości. Dzisiaj chciałbym przedstawić wam kilka, moim zdaniem, niedocenionych czarnych charakterów z animacji. Dlaczego z animacji? Bo tak mi się podoba. I koniec. Nie jest to żadna lista, raczej wywód.

 

 Gdzie zachodzi konflikt czyli Krzesło w stylu Chip

 Kleszcz będąca poniekąd autoparodią  w każdym odcinku serwował interesujący czarny charakter. Cholernie żałowałem, że byli to często bohaterowie jednej przygody. I wymienić kilku to tak jak znieważyć całą resztę barwnych postaci: Mógowiec, Piekarz, El Seed (tu miałem wielkie wątpliwości o kim chcę mówić, bo poniekąd kocham tę biedną drobinkę) oraz Krzesło w stylu Chippendale. Bogaty przestępca, który zamiast twarzy... głowy... miał krzesło. Konflikt jaki zachodzi pomiędzy nim, a tytułowym bohaterem rozbija się o megalomanię i kompleksy związane z wyglądem. Chip organizuje imprezę podczas, której ma zamiar uwiecznić własne imię Księżycu tak, aby było ono widoczne z Ziemi. Finalnie jego plany krzyżują Kleszcz, Artur i Amerykańska Pokojówka. Chip zostaje aresztowany. Wyprowadzany przez policjantów w kajdankach ostatni ra może spojrzeć na księżyc i litery "CHA", które będą tam widniały do końca serii przypominając widzom o konflikcie pomiędzy dobrem, a złem.

 

Hoordak ukryty za stertą oczywistych antagonistów


Serial He Man i Władcy Wszechświata doskonale balansował każdy możliwy element świata fantastycznego. Nic więc dziwnego, że na fali jego popularności powstała She Ra: księżniczka mocy. Podobnie jak brat bliźniak She Ra otrzymała groteskowego wroga - Hordaka, który wraz ze swoimi wojskami usiłuje stłamsić rebeliantów. Dziwaczna istota poniekąd przypominająca mi mechanicznego wampira w swoich działaniach polega na nauce - robotom, czołgom, komputerom, a także broni stanowiącej część jego ciała. Jasne, sam serial w dużej części jest kopią Władców Wszechświata, a Hordak (pomijając jego koneksje z pierwowzorem) jest stylizowany na Szkieletora. Z całej galerii przerażających wojowników z kościotrupem na czele, Hordak gdzieś nam umyka, a szkoda.


Czego dzieciak nie rozumie to Kapitan Planeta wyjaśni

Niekiedy wraz z wiekiem zmienia się sposób w jaki odbieramy czarny charakter. W sposób magiczny pojawia się "ukryty przekaz". Rozumiem przekaz, a działania przestępcy przestają być wyłącznie "szaleńczym śmiechem" dla samej sztuki. Cały post wspominam o sile groteski i charakterów, które prześmiewają i kopiują prawdziwe zło. I jasne, wiele kreskówek w taki sposób portretuje czarne charaktery, abyśmy nie mogli ich nienawidzić całkowicie. Bo co złego jest w Chipie? Kurwa, niech ma to imię na Księżycu. I... I... I... Nadużywam spójnika. Poruszając się między złem, a groteską warto wspomnieć o najgroźniejszym, w mojej opinii, przeciwniku Kapitana Planety. Każdy z ekoprzestępców przedstawiony w serialu miał swój obszar działania - skażenie wody, niszczenie lasów, choroby, itd. Z nich wszystkich najmniej realny w działaniach jak na standardy dziecka i chyba dlatego najstraszniejszy był dla mnie szczur - Verminous Skumm - Szkodnik. Odziany w granatowy, postrzępiony kombinezon i czerwoną chustę zakrywającą całą głowę skradał się kanałami i atakował znienacka. Jego działania wiązały się z sytuacją sanitarną oraz przestępczością. Władał szczurami, potrafił przemieniać ludzi w istoty sobie podobne (szczuro-ludzi), ale chyba najmocniejszy w całym serialu był odcinek poświęcony uzależnieniu od narkotyków i jeszcze raz, jako dzieciak nie miałem pojęcia o temacie i cały epizod, chociaż upiorny, pozostawił we mnie wiele niezrozumienia dla historii, a sam Skumm był po prostu odpychającym antagonistą - nie tak fajnym jak Doktor Zaraza, Duke, Nuklem, czy pan Knurek. Bardzo niedoceniony. I ciekawostka: Skummowi głosu użyczył Jeff Goldblum.


Ano na koniec

Tak sobie uświadamiam, że wyżej wspomniane seriale posiadają całe zastępy złoczyńców i dla równości wypada wspomnieć o serii z jednym czarnym charakterem, a tak jakoś wyszło, że ostatnio przypomniałem sobie o Bajkowym kinie i "Szopach". Trzy szopy oraz ich przyjaciele zamieszkujący zielony las na codzień musiały użerać się z chciwym Cyrilem Sknerusem. Była to okoliczna szycha i ojciec jednego z głównych bohaterów (nie szopa). Postać myślała o tym jak napchać kieszenie hajsem, nie licząc się z tym, że jego nieuczciwe biznesy mogą zatruć życie sąsiadów. Znakiem rozpoznawalnym Cyrila było cygaro, z którym praktycznie się nie rozstawał. Z jednej strony wręcz komicznie parodiował bezwzględnego przedsiębiorce, a z drugiej nie budził żadnej sympatii. Odpychające było w nim wszystko od wyglądu (zupełnie różnego od spokojnego syna), aż po głos. Samej kreskówki nie polecam, ale myślę, że warto wspomnieć o Sknerusie.


To tyle ode mnie. Ten post wisiał na moim blogu od bardzo dawna i czułem, że muszę wreszcie wypchnąć. Mam jeszcze kilka takich do wypchnięcia i pewnie to uczynię w najbliższym czasie. A waszym zdaniem jaki złoczyńca jest zapomniany i niedoceniony?

niedziela, 15 stycznia 2023

Nowa era

Pamiętam reklamę w telewizji. Dokładnie jeden fragment: trójka dzieciaków chowa się za skałą przed ogromnym, ziejącym ogniem stworem. W roku 2000 debiutuje nowy serial anime na Polsacie i zaczyna się szał na pokemony. Poza serialem telewizyjnym, wychodzą gry, książki, karty, naklejki, kapsle, zabawki... Gdzie nie spojrzysz pojawiają się kieszonkowe potwory. Wszyscy śledzą przygody Asha, Pikachu i reszty ekipy. 

W Polsce szał na Pokemony ucichł gdzieś koło drugiej generacji, gdy anime wyraźnie spowolniło akcję i wszystko zamarło. Na świecie pokemony miały się całkiem dobrze, ba, jakieś dwa miesiące temu swoją premierę miała ich IX generacja. Jednak sama historia Asha - dziesięciolatka  Pallet Town marzącego o ostaniu mistrzem pokemonów - stała się jedynie dodatkiem do promocji gier. Mało interesującym fillerem, a w końcu i żartem dla wielu. Coś się jednak ruszyło w anime po bardzo nudnej sadze Best Wishes. Saga Kalos prezentowała (przez większą część) znacznie wyższy poziom, a w kolejnej generacji dostaliśmy nie repetytywną historię zwieńczoną zdobyciem przez Asha upragnionego tytułu championa. I przyszła seria Journeys, w której Ash musiał zmierzyć się z najlepszymi trenerami z całego świata. I wiecie co? Wygrał. Został najlepszym trenerem na świecie.

Anime dobiegło końca. Historia Asha i Pikachu dobiegła końca. Ostatni, 136 odcinek jest pożegnaniem z bohaterami, na których przygodach wychowały się całe pokolenia. Seria od jakiegoś czasu przygotowywała fanów na zmiany i wreszcie te zmiany nadeszły. W ostatnich scenach widzimy Asha wyruszającego w kolejną, niezwykłą podróż. Staje w progu i spogląda raz jeszcze na pusty pokój. Potem mamy scenki z nowej wyprawy. Dochodzi do ponownego spotkania Asha i Butterfree, którego wypuścił w pierwszym sezonie. Jest to o tyle ważne, że motyl był pierwszym pokemonem, którego złapał bohater. I wreszcie po tylu latach otrzymaliśmy zakończenie tego wątku. 

Potem pojawiły się ogłoszenia. Po serii Journeys otrzymamy jedenastoodcinkowe anime Pocket Monsters: Aim to Be a Pokémon Master będące pożegnaniem z bohaterami (pisząc ten tekst jestem po pierwszym odcinku), a potem ruszy nowa seria z parą nowych protagonistów. O serii wiadomo tyle, że ma ona dziać się w regionie Paldea (IX generacja), a fanbaza oszalała na tle dziewczyny i teorii spiskowych jej dotyczących. 

Myślę, że dobrze się stało. Pomimo nostalgii wywołanej odejściem Asha i Pikachu fani powinni cieszyć się z jego ogromnego sukcesu i pozwolić mu odejść. Czas będzie płynął dalej, a mistrzostwo zdobyte przez Asha będzie się oddalało w czasie. Z roku zrobią się dwa lata, potem trzy, wejdzie kolejna generacja gier, a dla nowych pokoleń pokemony będą utożsamiały się z Riko i Roy'em.

 

Twórcy mają od teraz mogą zrobić co chcą, a wiem, że mogą wiele, bo od lat udowadniają to poprzez krótkie spin offy (uwielbiane przez fanów). Seria o pokemonach dzięki takiemu restartowi może zyskać na świeżości, a przy tym obrać dowolny kierunek. Poza tym cieszę się, że główną bohaterką zostanie dziewczyna. Niby trenerki zawsze były obecne w świecie pokemonów to od zawsze miałem wrażenie, że są one z boku. 

Będę oglądał nowe anime.

poniedziałek, 9 stycznia 2023

Zachwyciło w 2022

Po dramatycznym, wielkim NIC wypadałoby jeszcze wspomnieć o rzeczach, które zachwyciły mnie w minionym roku. Nie było może tego jakoś wiele... I tu mały offtop - wracając do pisania na blogu nie chciałbym wymuszać z siebie jakichś długich postów i sprawdzać ich po kilka razy, a po prostu cieszyć się tym i pisać od "tak sobie". Wspominam o tym, bo listy rzeczy, które zachwycały mnie w ubiegłych latach tu i tu były dłuższe, ale myślę, że ta jest również ciekawa i różnorodna.

Po długim czasie udało mi się wrócić do czytania mang. Nie zaczynałem roku 2022 ambitnie, bo padło na na The Walking Cat oraz Dorohedoro, ale dzięki nim sięgnąłem po tytuł, który znajdował się w mojej biblioteczce od dłuższego czasu - Pluto Naoki Urasawa będące hołdem/rebotem (tego drugiego słowa używam ostrożnie) dla komiksu Atom Żelaznoręki autorstwa Tezuki. Nie pamiętam kiedy zacząłem czytać Pluto, ale nie skończyłem go przez brak dostępu do kolejnych tomów i skłamałbym mówiąc, że zakończyłem przygodę z komiksem w 2022 roku, bo znowu zabrakło mi jednego tomu do kolekcji. Na szczęście na dniach ma przyjść brakujący tomik i wtedy od razu zabieram się za czytanie. 


 

Gry nigdy nie stanowiły mojej ulubionej formy rozrywki, ale jednak to one zdominowały mój rok 2022, a to za sprawą Nintendo Switch, ale po kolei. Najpierw zainteresowałem się karcianą Yu-Gi-Oh! I ze wszystkich gier TCG to właśnie karty Yu-Gi-Oh! podobają mi się najbardziej. Kolekcjonuję poszczególne archetypy w klaserach, a przy okazji składam talie. Przy okazji usiłuję uczyć się zasad gry dzięki Duel Masters na konsoli Nintendo Switch. 

Jeśli jesteśmy przy konsoli Nintendo Switch to w do moich ulubionych październiku zadebiutowała IX generacja kieszonkowych stworków. Scarlet i Violet nie należą do moich ulubionych gier z serii. Bardzo nie podobają mi się projekty nowych pokemonów oraz mechanika terra-typów. Za grami przemawiają z kolei fabuła i paradoksy (kto nie pokochał Great Tusk?). Jednak największą zaletą gier jest to, że zacząłem w nie grać z przyjacielem. Pierwszy raz mogę dzielić się tą pasją z kimś innym i to najcenniejsza rzecz jaką udało mi się wyciągnąć ze Scarlet i Violet.

 

Na koniec zostawiłem sobie Dragon Ball Super Card Game. To kolejna TCG, ale tym razem ze świata Akiry Toriyamy. Karcianka zawsze gdzieś tam się pojawiała w moich zainteresowaniach, ale w tym roku postanowiłem poświęcić jej więcej czasu. Kupuję karty, składam talie, poznaję zasady (akurat z wejścia Zenkai nie jestem zadowolony), a Mir przygotowała dla mnie śliczną matę do gry. 


Tyle ode mnie na dziś, cześć.

niedziela, 1 stycznia 2023

Wielkie NIC 2022 roku

Miałem taki zwyczaj, że pierwszego stycznia wstawiałem post o filmach obejrzanych w minionym roku. Potem ta świecka tradycja, gdzieś przepadła, a wraz z nią jakiekolwiek chęci do czegokolwiek (i nie chodzi mi wyłącznie o bloga), bo w wielu kreatywnych aspektach chciałbym coś robić, ale nie wychodzi mi. Brakuje mi na to siły i to nie jest okej. Można od czasu do czasu poobijać się, ale czasem taki stan trwa za długo i zaczyna mnie przerażać, bo marnuję czas na NIC. Chciałbym to zmienić, nie jako jakieś postanowienie noworoczne, czy dlatego, że nagle w cudowny sposób odzyskałem siły. Chciałbym to zrobić dla samego siebie, żeby nie marnować więcej czasu na wielkie NIC.

Wracając do pierwszego zdania. Mam ogromne zaległości filmowe. Zwykle z obejrzanych filmów chwaliłem się wynikiem trzycyfrowym, ale w roku 2022 obejrzałem zaledwie 74 filmy, a przynajmniej na tyle wskazuje mój "łebowy" profil.

Najlepiej ocenioną produkcją było Okno na podwórze. Jestem trochę zaskoczony, że wcześniej nie oglądałem tego filmu. Najbardziej podobały mi się dialogi oraz żywy "obraz" z okna. Nigdy bym nie pomyślał, że podglądanie sąsiadów może być takie emocjonujące, ale jak udowodnił główny bohater jest ciekawe i niebezpieczne. Drugim bardzo wysoko ocenionym przeze mnie filmem było Ale miazga!, o którym wspominałem w jednym z filmów na youtube, a więc nic nowego tutaj nie napiszę. Polecam oba. 


Najlepszą premierą roku 2022 był dla mnie Hellraiser. Seria, która latami szukała sposobu na stworzenie dobrego filmu, stworzyła go, poprzez odcięcie się od historii i wyjście z nowym pomysłem. Brutalny, mroczny, ciekawie opowiedziany.

 

Szczęśliwego Nowego Roku! I cześć, wkrótce.

niedziela, 16 października 2022

Under my umbrella, ella, ella...

Niedługo Halloween. Postanowiłem nagrać nowy film na kanał. Dla lepszej żywotności. Mam kilka pomysłów na zbliżające się tygodnie, ale wyjdzie w praniu, czy dam radę zrezalizować wszystkie... część z nich... no chociaż jeden.



niedziela, 18 września 2022

Wakacyjne wyzwanie - najlepsze propozycje [rok po roku]

Kalendarzowe lato kończy się dwudziestego któregoś września. Studenci rozpoczynają "rok szkolny" w październiku. Moim marzeniem było, aby Wakacyjne wyzwanie przeciągnęło się kiedyś na wrzesień i otrzymało jakieś jesienne hasełko. Dlatego też zdecydowałem się na temat podsumowujący siedem edycji wyzwania zrobić właśnie we wrześniu. 



Wakacyjne wyzwanie polega polecaniu różnych tworów kultury (filmów, seriali, książek), które w luźny sposób nawiązują do wcześniej przygotowanych haseł związanych z latem. Tłumacząc zasady czuję się wręcz idiotycznie, bo chyba każdy kto zna mnie lub Meg kojarzy nasz mały projekt. Jako ciekawostkę dodam, że pomysł na wyzwanie był inspirowany programem "Śpiewające fortepiany"i rundą, która polegała na skojarzeniach piosenek z obrazkami. Dzisiaj chciałbym przedstawić najciekawsze propozycje Wakacyjnego Wyzwania. Nie będzie to żadna topka, a zwyczajnie temat ze wspomnieniami tego, co było najlepsze.

Wakacyjne wyzwanie zadebiutowało na blogu moim i Meg w 2015 roku i miało być potraktowane jak zapchajdziura na okres wakacyjny. Do hasła podróż otrzymałem Balladę o Daltonach - film animowany z lat 70-tych, w którym na pierwszy plan wychodzili antagoniści Lucky Luke'a. To było moje pierwsze spotkanie z postacią kowboja Morrisa i nie byłem rozczarowany. Tu należy docenić klimat animacji - spokojną akcję i humor. 

W drugiej edycji Wakacyjnego wyzwania towarzyszyła mi Preity, która poleciła mi książkę "Bezsenność w Tokio" M.Bruczkowskiego. I woah, co to była za lektura! Wraz z autorem poznawałem Japończyków oraz ich stolicę, ale nie czułem, że czytam jakiś przewodnik, ale niesamowitą opowieść o autorze i jego przyjaciołach w "egzotycznym" kraju. Co ciekawe zdarzyło mi się polecać "Bezsenność w Tokio" i osoby, którym ją polecam zawsze są zadowolone.

W trzeciej edycji udział wzięli Tatanka i Zwierz Hienisty. Do dzisiaj żałuję, że nigdy nie udało nam się zorganizować kolejnej edycji w trzy osoby, ale kto wie? Co jeszcze wyróżniło tę edycję - otrzymałem cztery mroczne propozycje. Z nich zdecydowanie najlepiej wspominał polski serial - "Artyści". Niedługo po wyzwaniu pochłonąłem wszystkie osiem odcinków i wcale tego nie żałuję. Zrobiłbym to raz jeszcze. Podobała mi się enigmatyczna atmosfera, gdzieś tam rzeczywistość łączyła się z nutką mistycyzmu. Bardzo lubię ten serial. 

W czwartej edycji do wyzwania powróciła Meg, która będzie mi towarzyszyła w każdej kolejnej edycji. To pierwsza edycja, w której postanowiliśmy dla odmiany zamiast haseł wykorzystać motyw przewodni, którym były miasta. I tu pewna niespodzianka, bo za najlepszą propozycję (teraz, wtedy mógłbym stwierdzić coś innego) uznaję mangę "My Hero Academia". Przede wszystkim za kreskę (projekty postaci podobają mi się szalenie) i myślę, że gdyby była to krótsza historia sięgnąłbym po nią dużo szybciej i chętniej. 

W piątej edycji wpadłem na pomysł z muzyką i letnimi przebojami. Pamiętam, że w trakcie wybierania listy przebojów trwały naprawdę długie i zażarte negocjacje, które ostatecznie musiało rozsądzić forum XD Najlepszą propozycją tamtego wyzwania był dla mnie "Amistad" w reżyserii S.Spilberga. To także jeden z ulubionych filmów Meg. Nie mam tu wiele do dodania: dobra obsada, scenariusz, muzyka.


Motywem szóstej edycji zostały blockbustery, czyli wielkie produkcje często puszczane w kinach w okresie letnim. Meg stwierdziła, że skoro była muzyka to teraz mają być filmy. Jakby... nie stawiałem się... za bardzo XD Ta edycja nie podeszła mi za bardzo o miało związek z moją niechęcią do pisania czegokolwiek w tamtym okresie. Najbardziej podobał mi się "Tutenstein". Jest to serial animowany o mumii. 

Tegoroczna, siódma edycja miała motyw nieco luźniejszy, bo zamiast określonych haseł mieliśmy przygotować plan podróży. I chyba właśnie dzięki rozważaniom, która z propozycji była najlepsza w tym roku powstał ten post. O dziwo, podobał mi się "Lucky Luke", chociaż "Star Trek DS9" wydał mi się ciekawszy.  Zdecydowanie nie powiedziałem "Ghost" chociaż obejrzałem cały sezon, ale najlepiej będę wspominał "Kto zje zielone jajka sadzone?". Podonie jak edycję wcześniej za najlepszy uznałem odcinek serialu animowanego, ale w przeciwieństwie do małego faraona, Sam zainteresował mnie swoim charakterem.


Takie moje krótkie wakacyjne podsumowanie. We wrześniu...

A jak chcecie poczytać o wyzwaniu więcej to na pasku znajduje się link do spisu wyzwań.