sobota, 31 grudnia 2016

Programy reality/talent show obejrzane w 2016

Rok 2016 dobiega końca albo już dobiegł. Wszystko zależy od tego, jak szybko zakończę pisać ten post. Jako fan programów rozrywkowych czuję się w obowiązku przygotować krótki bilans reality i talent show, które w tym roku, z większą lub mniejszą uwagą śledziłem.
Niestety nie wpadłem na żaden nowy program, który mógłby mnie wciągnąć, także post będzie się tyczył znanych i lubianych formatów. Zabierając się za tworzenie tego zestawienia uświadomiłem sobie, że będzie to pierwszy rok bez American Idol. Tak, długoletni program wyłaniający gwiazdy muzyki pop dobiegł końca w 2015 roku i aby w jakiś sposób zapełnić sobie pustkę po nim zabrałem się za program konkurencyjnej stacji, NBC, The Voice. Obejrzałem serię jedenastą i skusiłem się na wcześniejszą, dziesiątą. I muszę powiedzieć, że The Voice ma jedną mocną zaletę, którą Idol zgubił, gdzieś po drodze - jurorów. Programy talent show ogląda się dla ich bohaterów, a nimi są nie tylko uczestnicy, ale i sędziowie. Pomiędzy jurorami musi istnieć pewna chemia, element zabawy i zdrowej rywalizacji, dla której chce się ich oglądać. Dwie edycje The Voice miały różne składy jurorskie, ale oba były strzałami w dziesiątkę. Jedynym minusem "jedenastki" był zwycięzca programu (ciekawostka: facet startował kiedyś w American Idol). Innym programem wyszukującym talenty, którym się zainteresowałem był Mam Talent. Pomimo ogromnego rozczarowania w postaci zwycięzcy (dalej nie mogę przeboleć Darii na 10 miejscu) uważam, że program wypada całkiem nieźle. Być może nie czułem zmęczenia materiału ze względu na fakt, że była to pierwsza (w sumie druga) edycja, z którą miałem do czynienia, ale tak czy inaczej poznałem kilku fajnych uczestników i z pewnością będę śledził ich dalszy rozwój po programie.
W tym roku na scenę wkroczyły także rodzime produkty w postaci Agenta oraz Azja Express będącego odpowiednikiem programu The Amazing Race. Pomimo raczej pozytywnych opinii nie zdecydowałem się na śledzenie formatów. Być może zacznę w przyszłym roku.
Zawiodły mnie oba, emitowane w tym roku, sezony Survivor. Survivor: Kaôh Rōng przemęczyłem z bólem, Survivor: Millennials vs. Gen X porzuciłem w połowie. Zaraz ktoś stwierdzi, że ''och-ach, ale sezon robi się fajny w drugiej połowie". Dla mnie to za mało. Kiedyś sezony tego programu oglądałem z ogromnym zainteresowaniem od dechy do dechy. Jasne, nawet w najlepszych edycjach zdarza się się słaby odcinek, ale w momencie, gdy mówimy o słabej pierwszej połowie to nie czuję się zobligowanym do kontynuowania serii, bo może potem będzie lepiej. Oglądam dla przyjemności, a nie obowiązku. Teraz zastanawiam się, czy nie jest to jakieś zmęczenie formatem? Na przyszły rok zapowiedziano edycję all stars i wtedy się okaże.

Big Brother: OTT, Morgan, Alex, Shelby

Na sam koniec zostawiłem sobie Big Brother w wersji brytyjskiej i amerykańskiej. Pomimo ogromnych różnic w formacie, największą siłą napędową i tym, co ostatecznie determinowało moją ocenę byli uczestnicy. Niby nic odkrywczego, ale mam wrażenie, że ostatnimi czasy produkcja przestaje szukać ciekawych osobowości i całe gry opiera wyłącznie na utrudnieniach w postaci twistów. Twisty u Wielkiego Brata z pewnością wprowadzały zamieszanie, ale równie ważnym jak i wystrzałowym elementem byli sami uczestnicy i niekoniecznie jest to coś pozytywnego... Brytyjski Big Brother formatem jest bardzo zbliżony do znanego z polskiej edycji. Sezon tworzyły ostre konflikty i nieprzewidywalne zwroty akcji. Ostatecznie sezon zakończył się dokładnie tak jak chciałem, a więc wow. Gorzej wypadała edycja amerykańska. Niby wygrała kobieta, niby produkcja dokładała starań, aby program był ciekawy, ale wszystko pozostawało nijakie. Po dobrym początku sezon zaczął pikować w dół, a nieprzyjemne i nudne charaktery brać górę nad całością. Jedynym plusem była obecność Paula. Na całe szczęście amerykanie zrehabilitowali się specjalnym sezonem, Over The Top. Krótki i dostępny wyłącznie na stronie CBS wprowadził nieco świeżości. Big Brother OTT okazał się dobrym spektaklem. Być może moja ocena wynika bardziej ze sposobu oglądania edycji, ale tak czy inaczej jestem zadowolony z dużej nieprzewidywalności, ciekawych zadań i naprawdę dobrze prowadzonego formatu.
Odkryłem The Voice oraz Mam Talent i chętnie sięgnę po ich kolejne odsłony w 2017. Z kolei rozczarował mnie Survivor.  To był dość przeciętny rok dla reality show. Moi faworyci nie sięgali po złoto, ustępując nudnym i mało charyzmatycznym postaciom.


Oceny programów za 2016 rok
Program Edycja Ocena
Big Brother 17 (U.K) 17 5,5
Big Brother 18 (U.S.) 18 5
Big Brother: Over The Top 1 6,5
Mam Talent 9 7
Survivor: Kaôh Rōng 32 4
Survivor: Millennials vs. Gen X 33 3
The Voice (U.S.) 10 7
The Voice (U.S.) 11 6

środa, 28 grudnia 2016

Bajka o Małym Księciu

Post o charakterze informacyjnym, ale może kogoś zainteresuje.

Dzisiaj przyszła do mnie płyta wydana przez rapera Lasio Companija oraz jego Fundację Zarażamy Radością. Na płycie znajdują się singiel Bajka o Małym Księciu w pięciu różnych wersjach oraz utwór Obawy. Płyta jest przede wszystkim cegiełką, z której całkowity dochód zostanie przeznaczony na leczenie Piotrka chorego na glejaka mózgu. Płyt wytłoczono tysiąc i każdą podpisał Companijka.


Jeśli dobrze się orientuję, to chyba jeszcze kilka płytek jest dostępnych. Nawet jeśli nie interesuje was taki rodzaj muzyki, myślę, że fajnie jest mieć taką pamiątkę, a przy okazji pomóc w dobrej sprawie. Więcej informacji możecie doczytać sobie na stronie fundacji, klik.
A tu macie oficjalny teledysk Bajki o Małym Księciu:


sobota, 24 grudnia 2016

Wyjazd na wariata plus życzenia

Ano, pochwalę się i przy okazji złożę życzenia świąteczne. 

Zeszły weekend minął mi wariacko, ale wyjątkowo przyjemnie, ale po kolei... Jakiś czas temu umówiłem się ze znajomą na wyjazd za Katowice na koncert rapera Lasio Companija (kto śledzi moje posty o Mam Talent, powinien ogarnąć temat). Niestety moja towarzyszka podróży  w ostatniej chwili wymiksowała się z wyprawy i wszystko stanęło po ogromnym znakiem zapytania. Z mieszanymi uczuciami i na ostatnią chwilę zdecydowałem się pojechać w pojedynkę do Katowic, a potem odbić do Chrzanowa na koncert. I przyznam, że całą drogę się wahałem. Najpierw w domu, potem kupując bilet do Katowic, w końcu w samej stolicy Śląska, a nawet będąc już przed wejściem do Żywieckiej Chaty...
To była moja pierwsza, a przy tym najbardziej wyczerpująca, podróż na południe Polski. Przede wszystkim, Katowice jak i Chrzanów wyglądały przepięknie. Wszystko przybrane świątecznie, wesoło i do pełni obrazka brakowało wyłącznie śniegu (potem miałem żałować tych słów, hehehe). Naprawdę piękne miejsce i szkoda, że nie miałem więcej czasu na zwiedzanie. Z Katowic myknąłem do Chrzanowa, a tam prosto do Żywieckiej Chaty. Plan był prosty, posłuchać muzyki, obalić jedno piwko i zmyć się zaraz po koncercie.
Koncert zaczął się trochę po dziesiątej i trwał nieco ponad godzinę. Fajnie było usłyszeć kawałki Lasia znane z płyty oraz telewizji w wersji na żywo. Bardzo, bardzo, bardzo tęsknię..., Bajka o Małym Księciu, Pijany Lasio Dens, Ból, Na pożegnanie. Zapanowała fantastyczna atmosfera i pomimo końca koncertu postanowiłem zostać jeszcze trochę na afterparty i wtedy zabawa rozkręciła się na dobre. Impreza dobiegła końca, a ja mimo to zasiedziałem się do samiutkiego końca, przedłużając ją o jeszcze jakieś pół godziny. Przedstawiłem się, podziękowałem chłopakom z zespołu za świetny występ i obiecałem, że wpadnę na kolejny koncert, nieważne gdzie. Ze wszystkich moich wyjazdów ten był zdecydowanie najlepszy i zaraz po nowym roku jadę na kolejny koncert Companijki. Z tym "Zarażaniem Radością" rzeczywiście jest coś na rzeczy, bo dobra energia jaką obdarował mnie Lasio, nadal się mnie trzyma i przy okazji natchnął mnie do zrobienia kilku fajnych rzeczy. Mateusz mówił, żeby mu nie dziękować, ale mimo to podziękuję kolejny raz. Dzięki za występ i rozmowę. Z pewnością będziemy się widzieć jeszcze na wielu twoich koncertach.
Do domu dotarłem w niedziele około siedemnastej. Zmęczony, trochę zmarznięty, ale z uśmiechem i fajnymi wspomnieniami.

I na sam koniec... Chciałbym raz jeszcze życzyć wszystkim Wam zdrowych, radosnych świąt, które spędzicie w gronie najbliższych osób z uśmiechami na twarzach.

czwartek, 22 grudnia 2016

5 uczestników 9 edycji Mam Talent zasługujących na wyróżnienie

Pora oficjalnie zakończyć temat 9 edycji Mam Talent. Przyznaję, że polubiłem format programu. Jurorzy są całkiem sympatyczni i pomimo różnorodności (czasem, kompletnie z nie ich bajki) przedstawianych występów wyrażają rzeczowe opinie, a przy tym nie czuje się stresu, że kogoś zmieszają z błotem. Ostatnio, padł mi nawet pomysł na stworzenie jakiejś listy najlepszych jurorów w programach talent show, ale to zostawię sobie na przyszły rok. Prowadzący początkowo troszeczkę mnie irytowali. Dopiero w którymś z kolejnych odcinków zacząłem doceniać ich zaangażowanie w produkcję oraz rozrywkowy ton. Jedyna rzecz, która mi się nie spodobała to zwycięzca. Ukoronować kogoś trzeba, a inna sprawa to zapamiętać. Z tej edycji wyniosę pamięć o kilku fenomenalnych artystach, których dalsze losy z pewnością będę śledził i być może pisał o nich na blogu. Chyba nie można postawić bardziejszej kropki nad i, jak ostatni raz wspomnieć o uczestnikach i ich najfajniejszych występach w Mam Talent. W nazwach podaję linki do występów.

za profesjonalizm
Występ finałowy duetu akrobatycznego Acrodreams pozostawił sprawił, że widzowie oraz jurorzy musieli zbierać szczęki z podłogi. Nie ma wątpliwości, że był to pokaz zasługujący na miejsce pierwsze. Mimo wszystko z trzech występów Tomka i Fatimy, najbardziej spodobał mi się ten środkowy, dzięki któremu dostali się do finału. Był po prostu wspaniale przygotowany. Muzycznie, wizualnie i emocjonalnie, prezentacja wzbudzała podziw. Te wszystkie elementy łączyły się ze sobą tak naturalnie, że całość sprawiała wrażenie nastrojowej historii miłosnej. Jak już wcześniej pisałem, to jedyni finaliści dziewiątej edycji, do których występu nie miałem ani jednego czepialstwa.

za pracę
Jednym z najbardziej rozczarowujących momentów programu była dla mnie eliminacja sympatycznego cyrkowca, Willy'ego. Właśnie po obejrzeniu jego występu na Youtube zdecydowałem się oglądać Mam Talent i co ważniejsze, pisać o programie. Pochodzący z rodziny cyrkowej, trenuje żonglerkę od ósmego roku życia. Po prostu widać, że scena jest jego żywiołem. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, ile pracy, chęci i cierpliwości musiał włożyć, aby dzisiaj prezentować taki poziom. Nawet jeden błąd (odcinek półfinałowy) był bardziej grą i specjalnym droczeniem się z widownią niż faktyczną pomyłką.

za subtelność
Damian i Ada poznali się na zajęciach tanecznych. Są naprawdę fajnym przykładem, że pasja może zbliżyć do siebie ludzi. Jeśli chodzi o tancerzy, Love Art byli moją ulubioną grupą/duetem tanecznym w programie. Prezentacja castingowa była pomysłowa, zabawna, ale przede wszystkim pokazywała ich uczucie. I o to właśnie chodzi w Mam Talent. Uczestnicy muszą zaprezentować własne umiejętności, ale w taki sposób, aby pokazać też fragment samych siebie. Love Art odpadli w etapie półfinałowym, w którym trafili do "grupy śmierci". Zgodzę się, że ich druga, "czerwona" odsłona była nieco słabsza, ale mimo wszystko zaprezentowali dobry poziom.

za charyzmę sceniczną
Tu bez niespodzianek. Companijka prawdopodobnie znajdzie się na każdej liście, czy rankingu dotyczącym fajnych występów w Mam Talent i będzie to czołówka. Mateusz przede wszystkim sam tworzy teksty, które prezentuje. Jego kawałki cechują się humorem, błyskotliwością, a także jakimiś jego refleksjami. Jednak jego największą wartością jest talent do zjednywania sobie ludzi. Nie musisz słuchać rapu, aby dostrzec jak szybko łapie fajny kontakt z publicznością. Każdy jego występ na scenie Mam Talent był zastrzykiem pozytywnej energii. O Lasiu jeszcze będę pisał i... może nawet w tym tygodniu
.
za determinację
Adrian nigdy nie był moim faworytem, a magiczne triki, jaki prezentował nie budziły u mnie większego zainteresowania. Mimo wszystko uważam, że należą mu się gratulacje za postawę, jaką prezentował. Poza ciężką pracą i pasją liczy się także determinacja. Adrian próbował dostać się do Mam Talent trzykrotnie i dopiero ten trzeci raz okazał się być tym szczęśliwym. Pomimo ogromnego przejęcia na scenie starał się wypaść jak najlepiej i stworzył pokaz, który spodobał się publiczności. Talent to nie tylko wysoki poziom umiejętności, ale także zamiłowanie do tego, co kochamy robić.

To występy, które postanowiłem wyróżnić. Oczywiście, było znacznie więcej fantastycznych ludzi i talentów, ale żeby napisać o wszystkich, czasu mi nie wystarczy. A wy macie jakieś występy i uczestników, których chcielibyście wyróżnić za ich talent?

Jutro spróbuję podrzucić na mój kanał na Youtube dziesięć moich ulubionych występów (w formie rankingu) tej edycji Mam Talent jako takie dopełnienie tego postu i już ostateczne zamknięcie tej edycji.

* * *

W sobotę postaram się dodać post i wtedy będę składał życzenia, ale gdyby to się nie udało. Już dzisiaj chciałbym złożyć najserdeczniejsze życzenia osobom, które przychodzą na mój blog. Jesteście kochani, życzę wam dużo ciepła, spokoju i rodzinnej atmosfery w te święta. Niech spełnią się wasze marzenia, tak jak ostatnio zaczęły się spełniać moje.

Grafiki ze stron tvn24.pl oraz mamtalent.tvn.pl, filmiki z oficjalnego kanału TVN Talent Show.

poniedziałek, 28 listopada 2016

American Horror Story - 4 ulubione sceny

Początkowo zastanawiałem się nad listą ulubionych odcinków American Horror Story. Z tego pomysłu chwilowo zrezygnuję. Wszelkie rankingi dotyczące postaci, bohaterów i sezonów zostawię sobie na zakończenie serialu, a dzisiaj chciałbym napisać o pojedynczych scenach, które dzięki swojej przewrotności, oryginalności, dialogom lub bohaterom zapadły mi w pamięć. Oczywiście, będą spoilery. W tytułach są linki do wspominanych scen. 

s01e10: Smoldering Children
Podoba mi się przewrotność całego odcinka. Najfajniejsza była scena, w której Violet odkryła własną śmierć. Jest to pierwszy raz, gdy mamy szansę zobaczyć reakcje ducha. Dotąd poznawaliśmy postaci, które zmarły jakiś czas temu i właściwie nie mamy pojęcia, jak zareagowały na śmierć. Violet próbuje uciec z domu. Jej szaleńcze próby kończą się zawsze w taki sam sposób wybiega przez drzwi frontowe, aby znowu znaleźć się w tym samym pokoju. Do nastolatki zaczyna docierać, że jej wcześniejsza próba samobójcza była udana. Życie dziewczyny dobiegło końca i teraz pozostają strach, żal i zagubienie. Resztę wieczności spędzi w domu, w którym zmarła.

s02e10: The Name Game
Asylum uważany jest, i słusznie, za najmroczniejszy sezon serialu. Każdy odcinek niesie ze sobą ludzkie tragedie, ból i bezsilności dobra w starciu ze złem. Po dawce elektrowstrząsów Jude jest bardzo osłabiona. Ignorując Lanę, podchodzi do szafy grającej i włącza utwór "The Name Game" i... BUM! Kobieta zaczyna śpiewać i tańczyć, a za jej przykładem idą pacjenci i cały personel szpitala. Zaskakujący obłęd. Asylum na moment przeistacza się w miejsce wesołej zabawy. Wraz z końcem utworu okazuje się, że scenka miała miejsce wyłącznie w głowie Jude.

s03e02: Boy Parts
American Horror Story uwielbiam za inteligentne, pełne złośliwości i charyzmy dialogi. Tego właśnie brakuje mi w późniejszych sezonach. Z takich rozmów najbardziej utkwiła mi w pamięci wizyta Fiony w salonie fryzjerskim Marie. To pierwsze spotkanie królowej vodoo z liderką czarownic z Salem. Ich rozmowa jest przesycona złośliwością i chęcią udowodnienia swojej wyższości nad konkurentką.

s04e09: Tupperware Party Massacre
 Nie lubiłem wątku sióstr syjamskich, który po pierwszym odcinku zwyczajnie zaczął się robić toporny. Bette i Dot różniły się wszystkim i było to podkreślane w serialu bardzo często. Dot zdaje sobie sprawę, że pomimo tego jak uciążliwe jest życie w jednym ciele to kocha swoją siostrę i potrzebuje jej. Scena była przełomowa do ich całej historii, bo odtąd dziewczyny zdecydowały się działać razem. Skończył się egoizm, a zaczęło zrozumienie. Polecam też tę scenkę z bliźniaczkami.

sobota, 26 listopada 2016

Mam Talent - finał

W ostatnim, piątym półfinale, do grona zwycięzców dołączyli Kapela Ciupaga oraz NDBS Team. Odcinek przede wszystkim zaoferował osobowości. Uczestnicy byli po prostu sympatyczni i to duża wartość. Konkurs ocenia talent, ale niemożna zapominać, że jego ogromną wartością są także ludzie. Przez ostatnie tygodnie polubiliśmy uczestników nie tylko za ich umiejętności, ale także za to, jacy są. Czas na finał...

Finał otwiera występ zespołu tanecznego Wolf Gang. Okazuje się, że jest to pierwszy zespół taneczny w historii programu, który wszedł do finału na pierwszym miejscu. Brawo i kurde! Strasznie denerwowały mnie światła i z tego powodu nie do końca mogłem skupić się na występie. Mimo wszystko ekipa nie rozczarowała. Ponownie mieliśmy solidny występ. Dobrą chorografię, muzykę, stroje. Nie jestem fanem, ale doceniam.
Tryumfatorzy poprzedniego odcinka, czyli Kapela Ciupaga występuje dzisiaj jako druga. Ich dzisiejszy występ podobał mi się o wiele bardziej od tego, który zaprezentowali w półfinale. Było zabawnie, muzycznie i z energią. Cenię ich za prawdziwość i bardzo lubię jako ludzi. Powodzenia.
Jako trzeci występuje raper Lasio Companija. Tym razem wykonał Bajkę o Małym Księciu, czyli utwór, na który liczyli chyba wszyscy jego widzowie. Przyznam się, że po półfinałowej prezentacji obawiałem się o jego dzisiejszy występ, ale okazuje się, że niepotrzebnie. Mateusz jak zwykle emanował serdecznością i dobrą energią. Sam kawałek zawiera w sobie mnóstwo wrażliwości i słucha go się z przyjemnością. To mój zwycięzca edycji.

Lasio Companija

Duet akrobatyczny Marcelka Joo i Robert znalazł się bardzo wysoko w moich przewidywaniach rankingowych i to w sumie nie zmieniło się bardzo po ich występie. Podoba mi się, żę tak starannie przygotowują swoje występy. Ich praca to nie tylko akrobatyczne figury, ale i historia, muzyka, stroje. Dzisiejszy występ był w klimacie świątecznym, ale miałem wrażenie, że nieco mniej dynamiczny od poprzednich. Pojawienie się na scenie bobasa urocze.
Kolejna na scenę wychodzi Ola Bednarz z pole dance. Co mogę powiedzieć? Zgadzam się z jurorami. Ponownie przygotowała świetny i zaskakujący występ.Bardzo fajnie wyglądał baletowy wstęp. Bez względu na wynik finału, wielki szacunek dla Oli.
Drugą połowę prezentacji rozpoczyna grupa taneczna NBDS Team. Dzisiaj wykonują chorografię do legendarnego kawałka "Thriller". Czy można zrobić coś lepszego? Ich taniec mocno inspirował się  teledyskiem Michaela, ale mimo to czuło się, że jest to ich oryginalny pomysł. Myślę, że właśnie to jest ogromną zaletą tej ekipy. Za każdym razem przedstawiają kawał pracy, której niemożna nie docenić. Ponadto lubię ich jako ludzi. Zdecydowanie bardziej wolę ich występ od Wolf Gang.
Przyznam się, że czekałem na występ Darii Kowolik. Dzisiejsza prezentacja podobała mi się o wiele bardziej od półfinałowej. Spokojna aranżacja nie odwracała uwagi od tego, co najistotniejsze, czyli pięknej barwy głosu. Z pewnością jest to jeden z występów, o którym będę pamiętał po zakończeniu programu. Mam nadzieję, że Mam Talent będzie dla Darii początkiem kariery. Ponadto wyglądała wspaniale. Mam nadzieję, że to jej noc.

Daria Kowolik
Szczęśliwa siódemka ponownie dla iluzjonisty Just Edi. Adriana obstawiałem jako zwycięzcę, ale teraz nie jestem tego taki pewien. Występ był udany, ale bardzo nerwowy i ten jego stres trochę mi przeszkadzał. Nie mam wiele do dodania.
Duet akrobatyczny Acrodreams. Co można powiedzieć o ich występie? Zjawiskowy? Imponujący? Niewiarygodny? Banalne określenia, ale innych nie mam. Po raz trzeci pokazali niezwykłe show. Myślę, że ich występ miał w sobie wszystko; emocje, talent, bezbłędność, opanowanie. Zasługują na wygraną.
Ostatni na scenę wychodzi wokalista Kuba Herfort. Podobnie jak w występie półfinałowym, tak i tu Kuba nie wywarł na mnie żadnego wrażenia. Występ był dobry, ale bez pazura.Nie będę o nim pamiętał po programie, chyba że wygra.

Moje top 3:
1. Acrodreams
2. Lasio Companija
3. Daria Kowolik

poniedziałek, 21 listopada 2016

Mam Talent - przewidywania i oczekiwania

I stało się! W następną sobotę czeka nas finał mamtalentowych zmagań. Ktoś będzie zwycięzcą, a ktoś nie. Nim to jednak się stanie, postanowiłem przypomnieć sylwetki dziesięciu finalistów, wspomnieć o moich oczekiwaniach względem każdego z nich oraz przewidzieć, jak sobie poradzą w ostatniej batalii. Po finałowym odcinku zapewne zostanie wylany na mnie kubeł zimnej wody, ale póki co z chęcią ocenię uczestników. Moje przewidywania będą oparte wyłącznie na podstawie dotychczasowych prezentacji, a to oznacza, że ocena sobotniego odcinka może bardzo się różnić od moich dzisiejszych zapisków. Aha, to nie jest żaden ranking, a wymieniani finaliści pojawią się w przypadkowej kolejności. No to start.

Zacznę od zespołu tanecznego z Bydgoszczy. Wolf Gang to mocno zróżnicowana wiekowo grupa, bo składa się z ludzi od 15 do 26 lat. Przyznam się, że bez bicia, że ich awans do finału mnie zaskoczył. Cały czas obstawiałem, że tryumfatorką odcinka będzie Martyna Ciok, a tu niespodzianka. Przede wszystkim podoba mi się energia i pewność siebie, którymi emanuje cała ekipa. Mam nadzieję, że finał w ich wykonaniu będzie szalony. Spodziewam się fajnej muzyki, świetnych strojów i układu chorograficznego, który zapamiętam na trochę dłużej. Zdobyli pierwsze miejsce w bardzo mocnej grupie, a więc liczą się w stawce. Myślę, że mają szansę na trzecie lub czwarte miejsce.
Wolf Gang nie będą jedynym zespołem tanecznym w finale. W zeszłym tygodniu do finału awansowała grupa NBDS Team z Lublina. Moim zdaniem byli bezapelacyjnymi zwycięzcami odcinka i dlatego trochę zasmuciło mnie drugie/trzecie miejsce. Podoba mi się ich konsekwencja. Cokolwiek prezentują to jest to ich. Czuje się, że szlifują całość i są dumni z wykonanej pracy. Trudno nie porównywać obu ekip. Niestety wydaje mi się, że w ostatecznym starciu NBDS Team będzie tą mniej wspartą przez widzów grupą. Obstawiam ósme miejsce.
W finale nie mogło zabraknąć wokalistki i mamy Darię Kowalik. Ma dziewiętnaście lat i studiuje wokalistykę estradową na Akademii Muzycznej w Łodzi. Przede wszystkim bardzo się cieszę, że to właśnie ona ze wszystkich półfinalistek wyśpiewała sobie drogę do finału. Cechuje ją ogromna subtelność muzyczna, który wyraża się przez sposób w jaki śpiewa, kontroluje własne emocje, wzbudza emocje w słuchaczu. Poza tym studiuje na kierunku muzycznym, a to pewnego rodzaju "obietnica", że w przyszłości będzie związana z muzyką i chyba warto zainwestować w jej talent. W finałowym odcinku chciałbym zobaczyć Darię wykonującą spokojną balladę, gdzieś z tyłu fortepian i wszystko w temacie. Spore szanse na podium.

Daria
Ogromnym zaskoczeniem ostatniego półfinału było zwycięstwo Kapeli Ciupaga, czyli zespołu ośmiu panów grających i śpiewających muzykę góralską. Must Be The Music niejednokrotnie udowadniało, że ludzie chcą i potrzebują zespołów łączących współczesne gusta z własnymi korzeniami. Zespół jest autentyczny w tym, co robi, ale brakuje mi trochę powiązań z "dzisiejszą" popową muzyką. Nie wydaje mi się, aby w finałowym odcinku zaskoczyli czymś nowym. Na pewno dostarczą sporo zabawy, ale co poza tym? Wydaje mi się, że mają szansę na znalezienie się w połowie stawki, szóste miejsce.
Ola Bednarz pochodzi z Gliwic i pracuje jako instruktorka fitness. W Mam Talent zaprezentowała pole dance czyli taniec na rurze. Zacznę od tego, że bardzo polubiłem Olę. Nigdy nie była moją faworytką i ginęła gdzieś w tłumie. Dopiero jej występ półfinałowy przykuł moją uwagę. Udowodniła, że liczą się pomysłowość, ciężka praca i charyzma. Nie ma faworytów i pewniaków, każdy ma szansę zawalczyć o wygraną. Finałowy odcinek będzie bardzo trudny dla niej, a moim jedynym oczekiwaniem jest, aby pokazała się z jak najlepszej strony. Niestety, czuję, że Ola zajmie jedno z ostatnich miejsc, ale mimo wszystko powinna być dumna.
Marcelka Joo i Robert to duet akrobatyczny córki z ojcem. W ich występach nie byłoby chyba nic nadzwyczajnego, gdyby nie tona cukru w postaci uroczej Marcelki. Nasza bohaterka ma cztery latka i figury akrobatyczne, które potrafi wykonać sprawiają, że opada szczęka. Nie mam jakichś specjalnych oczekiwań względem ich występu. Ponownie zaprezentują wyrzucaną w powietrze dziewczynkę, wpadającą w ucho muzykę i rewelacyjne stroje. Jeśli się nie mylę, na oficjalnym kanale programu, filmik z castingu Marcelki i Roberta ma ponad dwa miliony wyświetleń (goni ich jedynie Mateusz) i ponad 13000 łapek w górę. Niby nic, tylko wyświetlenia, ale  to właśnie o utrzymanie uwagi widzów chodzi. Ponadto zwycięzca musi być lubiany (tak, w takich programach liczy się także osobowość), a Marcelka swoją naturalnością pokonuje wszystkich. Ten duet idzie po wygraną. Myślę, że podium jest w ich zasięgu.
Jakub Herfort zdobywający pierwsze miejsce w półfinale był dla mnie bardzo dużym zaskoczeniem. W finale chciałbym usłyszeć w jego wykonaniu polską piosenkę i to w zasadzie wszystko. Nie daję mu dużych szans na zwycięstwo. Wydaje mi się, że z piątki uczestników, którzy tryumfowali w półfinałach, Kuba zajmie najniższą pozycję w finale.
Raper Lasio Companija jest moim ulubionym uczestnikiem programu i z pewnością będę mu kibicował. Wiele osób chce, aby w finale wykonał Bajkę o Małym Księciu i z pewnością jest to z pewnością dobry utwór. Mateusz przyszedł do programu promować swoją płytę i to właśnie z niej pochodziły utwory Bardzo tęsknię oraz Pijany Lasio Dens. Kawałek wybrany na finał także będzie pochodził z niej i fajnie, gdyby był to ten najnowszy utwór. I tu mam kłopot, bo serce chce życzyć mu miejsca na podium, ale rozum krzyczy bezlitośnie szóste miejsce.
Ostatnie dwa występy pochodzą z pierwszego półfinału i w całym tym poście będą one najważniejsze. Duet akrobatyczny Acrodreams wszedł do finału z drugiego miejsca. Uważam, że w pełni należy im się wygrana. Oba ich występy były piękne i wiem, że trzeci również dorówna im klasą i profesjonalizmem. I tu podobnie jak z Companijką, życzę im pierwszego, ale rozum podpowiada, że najwyżej dostanie im się czwarte.
I na sam koniec został iluzjonista Just Edi Show. Spodziewam się po nim występu  profesjonalnego, dobrze zrealizowanego i dostarczającego sporo radości. Mam tylko nadzieję, że tym razem bardziej skupi się na publiczności, a nie wyłącznie panelu jurorskim. Ponadto to kocha iluzję i myślę, że warto nagrodzić go za miłość do tego, co robi. Uważam, że Just Edi zostanie zwycięzcą dziewiątej edycji Mam Talent.

Just Edi
Moje przewidywania:
1. Just Edi Show
2. Daria Kowolik
3. Marcelka Joo i Robert

Wymarzone zakończenie:
1. Acrodreams
2. Lasio Companija
3. Daria Kowalik

A wy? Macie już faworytów? Zapraszam do dyskusji. 

Fotografie ze strony mamtalent.tvn.pl