Skip i Tyson rządzą!
niedziela, 23 kwietnia 2017
czwartek, 13 kwietnia 2017
O kulturze prywatności w reality show. Prawo mówienia o sobie
Długo zastanawiałem się nad właściwym tytułem postu, bo o czym właściwie chcę pisać i dlaczego? Kiedyś był taki program There's Something About Miriam (Wszystko o Miriam). Reality show budziło spore zastrzeżenia ze względu na tytułową bohaterkę będącą osobą transseksualną. Program okazał się pretekstem do debaty na temat tego, co telewizja może. Czy można mówić głośno o czyimś życiu? Zaznaczam, życiu niecodziennym i budzącym duże kontrowersje? Miriam zgodziła się pokazać swoje życie, uświadomić nas, że osoby takie jak ona są w społeczeństwie i jak każdy z nas szukają przyjaźni, miłości i akceptacji, ale co gdy tej zgody nie ma? I tu przechodzę do sprawy, która wywoła... prawdopodobnie już wywołuje sporo kontrowersji.
Najnowszy odcinek Survivor: Game Changers (s34e07; What Happened on Exile, Stays on Exile) przejdzie do historii programu. To pewne. Na przestrzeni siedemnastu lat trwania reality show zdarzały się mniejsze i większe skandale, które przesuwały granicę "bestialstwa socjalnego" o kolejne cale od komfortu do dyskomfortu. I tu przyszedł czas na odcinek opisany:
Oczywiście odcinek nie był wyczekiwany w niewiedzy, bo już przed sezonem pojawiły się plotki i w końcu przyszedł czas na ich potwierdzenie.
Siedmiu zawodników pojawiło się na radzie plemienia. Głosowanie miało przebiec sprawnie, sześć do jednego. Varner (osoba znajdująca się na straconej pozycji) postanowiła wyjawić pozostałym sekret ich współplemieńca mający świadczyć o jego nieuczciwości. Padają słowa: "Zeke jest osobą transseksualną" i rozpętało się piekło. Uczestnicy zareagowali płaczem, złością i krzykiem. Bez wahania stanęli po stronie kolegi ukrywającego bycie osobą transseksualną. Transgender sam w sobie nie wzbudził szoku. Zeke również nie jest pierwszą osobą transseksualną pojawiającą się w programie reality (wspomniałem o Miriam, a jakiś rok z hakiem w Big Brother wystąpiła Audrey). Różnica między nimi polega na sposobie upublicznienia tej informacji. Decyzja o ujawnieniu tajemnicy została podjęta bez zgody Zeke'a. Opowiedział o niej inny gracz na forum grupy. Dopiero po chwili Varner uświadomił sobie jak krzywdzącą rzecz uczynił. Powiedział to w programie rozrywkowym, nie przed piątką innych graczy i prowadzącym, ale także całym światem. Poinformował o tym ludzi, którzy znają Zeke'a, przyjaźnią się z nim, pracują, ale być może nie mają pojęcia o tym, że przeszedł on operację zmiany płci.
A co z samym Zeke'em? Przyjął to bardzo spokojnie, a przynajmniej takie wrażenie sprawiał. Tłumaczył, że chce być postrzegany jak każdy inny rozbitek, a nie jako osoba transseksualna. I ma sporo racji, że być może gdzieś tam jest jakiś fan Survivor, który również zmaga się z takimi problemami i jego przymusowy "outcoming" pomoże komuś. Nie zgodzę się z Jeffem Probstem podsumowującym radę plemienia jako piękną, chociaż może taka była ze względu na słupki oglądalności i producentów. Mi wydała się interesująca, nieco przykra i refleksyjna, ale z pewnością nie nazwałbym jej piękną. Cóż.. Prowadzący program po raz kolejny może się pochwalić jedyną w swoim rodzaju radą plemienia. Tym bardziej, że nie do końca wierzę w samodzielne działanie Varnera.
Pozostaje pytanie o komfort uczestników. Czy chcąc bawić się, zarobić pieniądze lub przeżyć coś niezwykłego muszą liczyć się z całkowitym odkryciem się przed kamerami? Kilka sezonów wcześniej Shirin (Survivor: Worlds Apart) została sprowokowana do opowiedzenia przykrej historii rodzinnej, teraz inny zawodnik musiał przyznać się do zmiany płci. Szczerość wobec producentów to jedno, ale wyjawienie czasem wstydliwych rzeczy przed całym światem to zupełnie inna para butów. Reality show to trochę taka wizyta u psychiatry. Przychodzisz z problemem i nie ma opcji, aby go przemilczeć, a czy go rozwiążesz? Zależy tylko od ciebie.
Najnowszy odcinek Survivor: Game Changers (s34e07; What Happened on Exile, Stays on Exile) przejdzie do historii programu. To pewne. Na przestrzeni siedemnastu lat trwania reality show zdarzały się mniejsze i większe skandale, które przesuwały granicę "bestialstwa socjalnego" o kolejne cale od komfortu do dyskomfortu. I tu przyszedł czas na odcinek opisany:
"Emotions run high when the game begins to take a toll on one tribe"
Oczywiście odcinek nie był wyczekiwany w niewiedzy, bo już przed sezonem pojawiły się plotki i w końcu przyszedł czas na ich potwierdzenie.
Siedmiu zawodników pojawiło się na radzie plemienia. Głosowanie miało przebiec sprawnie, sześć do jednego. Varner (osoba znajdująca się na straconej pozycji) postanowiła wyjawić pozostałym sekret ich współplemieńca mający świadczyć o jego nieuczciwości. Padają słowa: "Zeke jest osobą transseksualną" i rozpętało się piekło. Uczestnicy zareagowali płaczem, złością i krzykiem. Bez wahania stanęli po stronie kolegi ukrywającego bycie osobą transseksualną. Transgender sam w sobie nie wzbudził szoku. Zeke również nie jest pierwszą osobą transseksualną pojawiającą się w programie reality (wspomniałem o Miriam, a jakiś rok z hakiem w Big Brother wystąpiła Audrey). Różnica między nimi polega na sposobie upublicznienia tej informacji. Decyzja o ujawnieniu tajemnicy została podjęta bez zgody Zeke'a. Opowiedział o niej inny gracz na forum grupy. Dopiero po chwili Varner uświadomił sobie jak krzywdzącą rzecz uczynił. Powiedział to w programie rozrywkowym, nie przed piątką innych graczy i prowadzącym, ale także całym światem. Poinformował o tym ludzi, którzy znają Zeke'a, przyjaźnią się z nim, pracują, ale być może nie mają pojęcia o tym, że przeszedł on operację zmiany płci.
![]() |
| Nuku; Andrea, Ozzy, Tai, Varner, Sarah, Zeke i Debbie |
Pozostaje pytanie o komfort uczestników. Czy chcąc bawić się, zarobić pieniądze lub przeżyć coś niezwykłego muszą liczyć się z całkowitym odkryciem się przed kamerami? Kilka sezonów wcześniej Shirin (Survivor: Worlds Apart) została sprowokowana do opowiedzenia przykrej historii rodzinnej, teraz inny zawodnik musiał przyznać się do zmiany płci. Szczerość wobec producentów to jedno, ale wyjawienie czasem wstydliwych rzeczy przed całym światem to zupełnie inna para butów. Reality show to trochę taka wizyta u psychiatry. Przychodzisz z problemem i nie ma opcji, aby go przemilczeć, a czy go rozwiążesz? Zależy tylko od ciebie.
niedziela, 2 kwietnia 2017
Jak nie napisać powieści. O moim romansie z Chmielewską
,,Nie marzyłam ani o karierze gwiazdy filmowej, ani o mariażu z księciem z bajki. Nie, nic z tych rzeczy. Marzyłam o napisaniu książki" - zwierza się czytelnikom we wstępie swojej książki Joanna Chmielewska.
Kto by pomyślał, że pewnego dnia zakocham się w babskich kryminałach? Ano miłość zaczęła się gwałtownie, znienacka, spadła jak piorun z nieba, poraziła, odebrała rozum i utrzymuje się do dzisiaj. Czasem zdarzają nam się kłótnie i rozstania, ale zwykle niegroźne i są wywołane nowszymi książkami Joanny. Tu trzeba zaznaczyć, że w nowszych kryminałach ciężko doszukać się szalonej farsy, która towarzyszy Lesiowi czy Krokodylowi z krainy Karoliny. Mimo wszystko... miłości można wybaczyć wiele.
Wcześniej użyłem epitetu "babski", a nie wziął się znikąd, bo powieści Chmielewskiej są oznaczane jako literatura kobieca. Zdarzyła mi się nawet sytuacja, gdzie pani w księgarni zapytała się (przy okazji kupna Zbrodni w efekcie), czy książka jest dla mnie, bo rzadko spotyka mężczyzn czytających Chmielewską. Odparłem, że tak i już kilka przeczytałem. Czym jest, do cholery, literatura kobieca? Żądam równouprawnienia i literatury męskiej! Zresztą, książki o Joannie to przede wszystkim dobra rozrywka, ale chyba odchodzę od właściwego tematu. Pozwolę sobie wrócić do mojego wyobrażenia kryminału - mrocznej historii, pełnej trupów, narkotyków, porwań i bohaterów zmagających się z przeszłością. Dążę do tego, że zawsze wydawało mi się, że jak kryminał to Jo Nesbø, ale okazuje się, że nie musi być za poważnie...
Moja przygoda z Joanną rozpoczęła się od filmu poleconego przez znajomą, Lekarstwo na miłość, będącego adaptacją jej debiutanckiej powieści Klin i jako ciekawostkę przyznam, że mam ją jeszcze przed sobą (hamuje mnie opinia kolegi, który określił powieść jako przereklamowaną).
Pierwszym kryminałem Chmielewskiej była Duża polka. Akcja dzieje się w Krynicy Morskiej, do której na prośbę znajomego przyjeżdża główna bohaterka. Bodzio wplątał się w aferę przemytniczą i liczy na pomoc Joanny. Jakby mało tego było na plaży odnalezione zostają zwłoki mężczyzny, z którym kiedyś... coś... łączyło bohaterkę. Aśka rozpoczyna dwa śledztwa, a wkrótce okazuje się, że sprawy mają ze sobą sporo wspólnego.
Duża polka to przyjemna kombinacja (w rozsądnej dawce) wszystkiego za co cenię sobie twórczość autorki. Przede wszystkim jest intryga. Kiedyś Chmielewska w wywiadzie powiedziała, że w kryminale najważniejsza jest nieprzerwana akcja. Cały czas coś musi się dziać i to reprezentują jej książki.Motanina i mieszanina fabularna jest na porządku dziennym. Niby istnieje niebezpieczeństwo, ale nie jest ono traktowane zupełnie serio. Czytając nie masz obaw o życie bohaterów. Nawet w Wszystko czerwone, gdzie trup tak jakby ściele się gęsto nie boisz się o Alicję. Wiesz, że autorka nie da skrzywdzić lubionej postaci. Humor nadają bohaterowie i dialogi. Postaci są tak szalone, czasem głupie, że nie można nie czuć do nich sympatii. Bo jak nie uśmiechnąć się na myśl obrabowania pociągu z pomocą fałszywej bomby zegarowej lub napychania kiełbasy tajnymi wiadomościami? Dialogi to perełki, Chmielewska uwielbia bawić językiem - niedopowiedzenia, niewłaściwie zadawane pytania, dziwne nazwiska - wszystko to służy komedii. I na koniec warto też wspomnieć o samej autorce i bohaterce wielu powieści. Joanna prezentuje się jako osoba energiczna, z ogromnym dystansem do własnej osoby i świata. Przy tym jest odważna, chętnie pakuje się w nowe tarapaty, ale i zakochuje się w nieodpowiednich mężczyznach. Niejednokrotnie nazywa siebie idiotką, a swoimi oryginalnymi spostrzeżeniami wywołuje uśmiech na twarzy.
Co tu dużo pisać? Uwielbiam czytać powieści Chmielewskiej.
Fotografia:
www.culture.pl
Kto by pomyślał, że pewnego dnia zakocham się w babskich kryminałach? Ano miłość zaczęła się gwałtownie, znienacka, spadła jak piorun z nieba, poraziła, odebrała rozum i utrzymuje się do dzisiaj. Czasem zdarzają nam się kłótnie i rozstania, ale zwykle niegroźne i są wywołane nowszymi książkami Joanny. Tu trzeba zaznaczyć, że w nowszych kryminałach ciężko doszukać się szalonej farsy, która towarzyszy Lesiowi czy Krokodylowi z krainy Karoliny. Mimo wszystko... miłości można wybaczyć wiele.
Wcześniej użyłem epitetu "babski", a nie wziął się znikąd, bo powieści Chmielewskiej są oznaczane jako literatura kobieca. Zdarzyła mi się nawet sytuacja, gdzie pani w księgarni zapytała się (przy okazji kupna Zbrodni w efekcie), czy książka jest dla mnie, bo rzadko spotyka mężczyzn czytających Chmielewską. Odparłem, że tak i już kilka przeczytałem. Czym jest, do cholery, literatura kobieca? Żądam równouprawnienia i literatury męskiej! Zresztą, książki o Joannie to przede wszystkim dobra rozrywka, ale chyba odchodzę od właściwego tematu. Pozwolę sobie wrócić do mojego wyobrażenia kryminału - mrocznej historii, pełnej trupów, narkotyków, porwań i bohaterów zmagających się z przeszłością. Dążę do tego, że zawsze wydawało mi się, że jak kryminał to Jo Nesbø, ale okazuje się, że nie musi być za poważnie...
Moja przygoda z Joanną rozpoczęła się od filmu poleconego przez znajomą, Lekarstwo na miłość, będącego adaptacją jej debiutanckiej powieści Klin i jako ciekawostkę przyznam, że mam ją jeszcze przed sobą (hamuje mnie opinia kolegi, który określił powieść jako przereklamowaną).Pierwszym kryminałem Chmielewskiej była Duża polka. Akcja dzieje się w Krynicy Morskiej, do której na prośbę znajomego przyjeżdża główna bohaterka. Bodzio wplątał się w aferę przemytniczą i liczy na pomoc Joanny. Jakby mało tego było na plaży odnalezione zostają zwłoki mężczyzny, z którym kiedyś... coś... łączyło bohaterkę. Aśka rozpoczyna dwa śledztwa, a wkrótce okazuje się, że sprawy mają ze sobą sporo wspólnego.
Duża polka to przyjemna kombinacja (w rozsądnej dawce) wszystkiego za co cenię sobie twórczość autorki. Przede wszystkim jest intryga. Kiedyś Chmielewska w wywiadzie powiedziała, że w kryminale najważniejsza jest nieprzerwana akcja. Cały czas coś musi się dziać i to reprezentują jej książki.Motanina i mieszanina fabularna jest na porządku dziennym. Niby istnieje niebezpieczeństwo, ale nie jest ono traktowane zupełnie serio. Czytając nie masz obaw o życie bohaterów. Nawet w Wszystko czerwone, gdzie trup tak jakby ściele się gęsto nie boisz się o Alicję. Wiesz, że autorka nie da skrzywdzić lubionej postaci. Humor nadają bohaterowie i dialogi. Postaci są tak szalone, czasem głupie, że nie można nie czuć do nich sympatii. Bo jak nie uśmiechnąć się na myśl obrabowania pociągu z pomocą fałszywej bomby zegarowej lub napychania kiełbasy tajnymi wiadomościami? Dialogi to perełki, Chmielewska uwielbia bawić językiem - niedopowiedzenia, niewłaściwie zadawane pytania, dziwne nazwiska - wszystko to służy komedii. I na koniec warto też wspomnieć o samej autorce i bohaterce wielu powieści. Joanna prezentuje się jako osoba energiczna, z ogromnym dystansem do własnej osoby i świata. Przy tym jest odważna, chętnie pakuje się w nowe tarapaty, ale i zakochuje się w nieodpowiednich mężczyznach. Niejednokrotnie nazywa siebie idiotką, a swoimi oryginalnymi spostrzeżeniami wywołuje uśmiech na twarzy.
Co tu dużo pisać? Uwielbiam czytać powieści Chmielewskiej.
Fotografia:
www.culture.pl
piątek, 17 marca 2017
ERB - najlepsze bitwy
Jak wiadomo, najlepszym sposobem rozwiązywania sporów jest muzyka i dzisiaj chciałbym poświecić post Epic Rap Battle of History w skrócie ERB. Dla tych, którzy jakimś cudem nie wiedzą, czym zajmuje się ERB śpieszę z wyjaśnieniem. Jest to muzyczno-komediowy kanał na Youtube. Filmiki są bitwami rapowymi, w których biorą udział różne postacie znane z historii i popkultury. Swego czasu każdemu mógł obić się o uszy pojedynek Hitlera i Darth
Vadera. Kojarzycie? To właśnie ERB! Jeśli ktoś nie zna to powinien się
zapoznać. Dzisiaj przedstawiam mój ranking najlepszych bitew z sezonów 1-3. Kolejny, z późniejszych, pojawi się po zakończeniu szóstej serii, która jak na razie czeka na swoją premierę. Zachęcam też do zapoznania się z kanałami twórców i uczestników bitew. Linki do ich kanałów znajdują się na końcu każdej bitwy. Z kolei w
tytułach podaję linki do omawianych bitew.
9
John Lennon vs Bill O'Reilly (sezon 1)
Pierwsze trzy sezony to w sumie 45 różnych pojedynków i wybór jedenastu sprawił mi sporo problemów. Zachęcam także do zapoznania się z bitwami z poza mojej listy. Podobają ci się utwory, które wybrałem? Masz swoich zwycięzców?
A jeżeli znacie ERB to, czy macie ulubione walki? Ulubione postaci?
Najlepsze bitwy ERB (sezony 1-3)
11
Miley Cyrus vs Joanna d'Arc (sezon 3)
To moja
ulubiona walka, w której spotykają się kobiety. Przede wszystkim pojedynek jest trochę niedoceniany przez widzów, którzy za najlepszą damską bitwę uważają Marilyn Monroe vs Cleopatra. Rozpoczyna Miley i od razu całość nabiera imprezowego klimatu w stylu teledysku We Can't Stop. Wokalistka przedstawia siebie jako silną i odważną dziewczynę. Podoba mi się także, że nie traktuje tego pojedynku na serio. Bawi się tym jak dzieciak i wszelkie uwagi traktuje z przymrużeniem oka. Joanna rozpoczyna od prośby do Boga o wybaczenie za słowa jakimi będzie musiała posłużyć się w starciu z Hannah Montana. Na porównanie Miley do Britney sama nazywa siebie nazywa Katniss Everdeen. Dla mnie bezapelacyjną zwyciężczynią była Joanna d'Arc. Pojedynek umieszczam na jedenastym miejscu ze względu na brak jakiegoś BUM w postaci większego szaleństwa ze strony Miley.
10
Justin Bieber vs Beethoven (sezon 1)
Zacznę od pochwalenia Alex Farnhama wcielającego się w postać Justina Biebera. Bieber irytuje swoim głosem, tańcem, śmiechem i kolejnymi docinkami kierowanymi w stronę Beethovena. Gwiazdor muzyki pop porównuje się do Michaela Jacksona i stwierdza, że dzisiaj nikt nie słucha klasyki. Co ciekawe podkład stanowi Dla Elizy Beethovena. W odpowiedzi Beethoven przypomina mu, że kompozycje jego autorstwa przetrwały wieki i słuchają ich miliony ludzi na całym świecie, ale to dopiero początek. Justin nie posiada żadnych sensownych argumentów, z którymi nie poradziłby sobie niemiecki kompozytor. Jeśli ktoś nie zna ERB to polecałbym rozpocząć znajomość z kanałem właśnie od tego filmiku. Dlaczego? Bo doskonale prezentuje to, co najlepsze w Epic Rap Battle of History - humor, muzykę, ciekawe postacie.
John Lennon vs Bill O'Reilly (sezon 1)
Pierwsza potyczka. Od tego zaczęło się wszystko. Na przeciw sobie stanęli John Lennon i Bill O'Reilly. Przyznam, że umiejscowienie tej bitwy w rankingu sprawiło mi wiele kłopotów, bo bardzo chciałem, aby znalazła miejsce na tej liście. Jednak cały czas widziałem ogromną przepaść pomiędzy nią, a kolejnymi. Jednak im dłużej oglądałem bitwę tym bardziej zacząłem się do niej przekonywać i w tym momencie po prostu ją uwielbiam. Pierwsza bitwa rapowa obrazuje różnice realizacyjne jakie zaszły w produkcji kolejnych odcinków. Jest świeża, skromna, nie ma fajerwerków i nie czuć profesjonalizmu, który niestety (sezon 5) czasami psuje całość. Dla mnie zwycięzcą bezapelacyjnie został John Lennon.
8
Dr Seuss vs Shakespeare (sezon 1)
Od czego zacząć? Bitwę otwiera Shakespeare, w którego role wciela się George Watsky (drugi najszybszy raper świata, pierwszy jest nasz rodak, hehehe). Ciśnie milczącemu przeciwnikowi, ile się da i mamy zmianę. Dr Seuss nie odzywa się w tej bitwie ani słowem. Po prostu bierze do ręki pędzel i przywołuje postać ze swojej książki - Kota Prota. I od tej pory w jego imieniu bój toczy kot w kapeluszu. Wszystko staje się kolorowe, pokręcone i wesołe. Angielski dramaturg z racji, że wybija wszelkie postacie nie może
przywołać nikogo, a więc podkręca tempo i zaczyna rapować szybciej. Tymczasem przeciwnik przywołuje do pomocy Rzecz 1 i Rzecz 2. Najbardziej w tej bitwie podobały mi się ujęcia na twarze pisarzy, Kot Prot oraz George Watsky. Ostatecznie wygrał dla mnie Shakespeare, ale tylko dlatego, że nie do końca podobała mi się druga runda w wykonaniu Rzeczy.
7
Mojżesz vs Święty Mikołaj (sezon 2)
Czym byłby jakikolwiek ranking bez odcinka świątecznego? Z dwóch (jeśli dobrze liczę) świątecznych epizodów ERB wybrałem starcie Mikołaja z Mojżeszem. Największym zaskoczeniem i frajdą dla wielu fanów rapu był gościnny udział Snoop Dogga w roli Mojżesza. Ich pojedynek to w dużej mierze starcie świąt komercyjnych z wartościami reprezentowanymi przez święta religijne. Mikołaj mówi o sprawianiu radości i zabawie, a przy tym krytykuje poważne podejście przeciwnika. Z kolei Snoop Dogg wyśmiewa tradycję komercyjną i zarzuca Mikołajowi - you took Christ outta Christmass and just added more mass. Jest to jeden z najlepszych teksów w całej historii bitew. Tę walkę wygrał Snoop Dogg, ale trzeba też pogratulować Peterowi fenomenalnej roli.
6
Rick Grimes vs Walter White (sezon 3)
Starcie gliniarza z post apokaliptycznego świata z nauczycielem produkującym metamfetaminę należy do moich ulubionych. Postaci pochodzą z dwóch seriali - The Walking Dead oraz Breaking Bad - które szturmem zdobyły serca widzów na całym świecie (mojego tylko się nie udało). Poziom bitwy jest bardzo wyrównany i trudno stwierdzić, kto jest jej zwycięzcą. Lloyd wypada doskonale jako Walter, jest pewny siebie, złośliwy i dowcipny. Z kolei Peter po prostu jest Rickiem - każdy jego wers jest prawdziwy i zbolały, a tekst Grimesa - I kill zombie that are better men than you before breakfast - jest moim ulubionym wersem ze wszystkich bitew. Pewnie, gdybym był wierniejszym fanem obu seriali potrafiłbym czerpać jeszcze większą przyjemność z tej walki.
5
Stephen King vs Edgar Allan Poe (sezon 3)
Za pierwszym razem walka mistrzów horroru nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Uznałem ją za fajną, ale niewybitną. Potem obejrzałem ją raz jeszcze i co ciekawe z każdym kolejnym razem była lepsza i lepsza. George Watsky jako Poe robi to, co potrafi najlepiej, czyli podkręca tempo, ale gwiazdą pojedynku był Zach Sherwin. I tu muszę napisać, że jakiejkolwiek postaci nie zagrałby Zach, to zawsze wypada fenomenalnie. Poza tym okazjonalnie pisze teksty do ERB. King w jego wykonaniu ma w sobie coś niepokojącego i mrocznego. Mógłbym jeszcze wspomnieć o całej atmosferze bitwy, ale po co? To trzeba obejrzeć samemu.
4
Adam vs Ewa (sezon 2)
Postaci pierwszych ludzi na ziemi nie trzeba przedstawiać nikomu, prawda? Przede wszystkim podobało mi się połączenie motywów biblijnych ze współczesnymi. Mamy mnóstwo nawiązań do Biblii, pojawia się wąż, żebro, owoc z zakazanego drzewa oraz rajskie otoczenie, a z drugiej strony dyskusja Adama i Ewy przywodzi na myśl kłótnie dzisiejszych par. Dziewczyna zarzuca swojemu chłopakowi, że sama ciężko pracuje, gdy ten się obija, z kolei on krytykuje jej brak zdecydowania i gadulstwo. Pojedynek obrazuje stereotyp kobiety i mężczyzny, których mają utożsamiać Adam i Ewa.
3
Trylogia Darth Vader vs Adolf Hitler (sezon 1, 2, 3)
Tej walki po prostu nie mogło zabraknąć na liście. Jestem pewien, że nawet jeśli nie kojarzycie Epic Rap Battle of History to każdemu kiedyś obiło się o uszy starcie Hitlera z Darth Vaderem. To właśnie dzięki tej walce kanał ERB zyskał ogromną popularność. Pojedynek dwóch sił zła doczekał się swoich kontynuacji w kolejnych sezonach tworząc fenomenalną trylogię pełna muzyki i humoru. Co ciekawe w starciach Hitlera i Vadera gościły również postaci z innych bitew jak chociażby Stephen Hawking. Kto wygrał ten pojedynek? Zdecydowanie Darth Vader, ale trzeba sprawiedliwie oddać, że Adolf stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w całym ERB.
2
Nice Peter vs EpicLLOYD (sezon 1)
Czy można zakończyć pierwszy sezon w bardziej epicki sposób? Nie. Do finałowej walki naprzeciw siebie stają twórcy kanału, Peter i Lloyd. Chłopaki kolejno wymieniają swoje zasługi w budowie ERB, a przy tym cisnął po swoim oponencie. W tle pojawiają się wszystkie postacie z wcześniejszych odcinków. Gdy zdaje się, że ich spór doprowadzi do zakończenia działalności kanału pojawia się Kassem G i godzi skłóconych przyjaciół, a także zapowiada, że kolejny sezon rapowych walk będzie większy i lepszy.
1
Mozart vs Skrillex (sezon 2)
Najlepsza bitwa trzech pierwszych sezonów. To przede wszystkim spotkanie dwóch różnych światów; amerykańskiego DJ zajmującego się dubstepem oraz wiedeńskiego kompozytora muzyki poważnej. Skrillex przenosi nas na głośną i oszałamiającą imprezę klubową. Wszystko jest intensywne i pełne diabolicznej (lepszego słowa nie znalazłem) energii. Mozart zdaje się na wiedzę, doświadczenie, a także trwałość swoich kompozycji w przeciwieństwie do muzyki elektronicznej. Poza wielkimi osobowościami walczących dużą rolę odegrał świetny podkład. Słowa zwyczajnie płyną po nim. Fenomenalny pojedynek.Pierwsze trzy sezony to w sumie 45 różnych pojedynków i wybór jedenastu sprawił mi sporo problemów. Zachęcam także do zapoznania się z bitwami z poza mojej listy. Podobają ci się utwory, które wybrałem? Masz swoich zwycięzców?
A jeżeli znacie ERB to, czy macie ulubione walki? Ulubione postaci?
niedziela, 5 marca 2017
Książka ważna albo ważniejsza dla mnie
Ten post miał powstać jeszcze w okolicach tego i dotyczyć czegoś zupełnie innego, bo ulubionych książek, ale z jakichś powodów wtedy wstrzymałem się z jego publikacją. I dzisiaj sięgnąłem po książkę, która z różnych powodów jest dla mnie ważna. Nie znalazłaby się w żadnym rankingu wartych przeczytania, ani zestawieniu ulubionych, ale dzisiaj chciałbym napisać o niej kilka zdań.
Książka nosi tytuł Walt Disney przedstawia Najpiękniejsze bajki świata. Ilustracja na twardej oprawie przedstawia dziewczynę odpoczywającą pod drzewem w towarzystwie leśnych zwierząt, a zza drzewa wyłania się młody chłopak. Są to bohaterowie Śpiącej Królewny.
Książki towarzyszyły mi od dziecka. I warto napisać. Ba, nawet się przełamać i wstawić zdjęcie (nie lubię tego, gdyż robienie zdjęć moim telefonem lub aparatem wiąże się z długim procesem biurokracji i formalnościami), ale tym razem zrobię wyjątek.
Sam tytuł nie jest może jakoś szczególnie ważny, ale chodzi o fakt, że to właśnie ta książka. To prezent urodzinowy z dedycją od mojej mamy. Ze wstydem przyznaję, że w wieku czterech lat nie potrafiłem docenić tego jak ważna była dla mnie ta książka, chociaż już wtedy była.
Historie przedstawione w niej są tak naprawdę streszczeniami filmów z wytwórni Disneya, bogato zdobionymi w kadry z tychże bajek. Każda z nich kończy się krótką notatką o pracy nad animacją. Interesując się trochę Disneyem nie znajdziesz w niej niczego odkrywczego, to prawda.Ważniejsze jest to, że udało jej się pobudzić moją wyobraźnię i zainteresować magicznym światem baśni. Łączy się z mnóstwem wspomnień i miłych rzeczy. I na koniec dodam, że moją ulubioną bają była Bernard i Bianka.
Książka nosi tytuł Walt Disney przedstawia Najpiękniejsze bajki świata. Ilustracja na twardej oprawie przedstawia dziewczynę odpoczywającą pod drzewem w towarzystwie leśnych zwierząt, a zza drzewa wyłania się młody chłopak. Są to bohaterowie Śpiącej Królewny.
Książki towarzyszyły mi od dziecka. I warto napisać. Ba, nawet się przełamać i wstawić zdjęcie (nie lubię tego, gdyż robienie zdjęć moim telefonem lub aparatem wiąże się z długim procesem biurokracji i formalnościami), ale tym razem zrobię wyjątek.
Sam tytuł nie jest może jakoś szczególnie ważny, ale chodzi o fakt, że to właśnie ta książka. To prezent urodzinowy z dedycją od mojej mamy. Ze wstydem przyznaję, że w wieku czterech lat nie potrafiłem docenić tego jak ważna była dla mnie ta książka, chociaż już wtedy była.
Historie przedstawione w niej są tak naprawdę streszczeniami filmów z wytwórni Disneya, bogato zdobionymi w kadry z tychże bajek. Każda z nich kończy się krótką notatką o pracy nad animacją. Interesując się trochę Disneyem nie znajdziesz w niej niczego odkrywczego, to prawda.Ważniejsze jest to, że udało jej się pobudzić moją wyobraźnię i zainteresować magicznym światem baśni. Łączy się z mnóstwem wspomnień i miłych rzeczy. I na koniec dodam, że moją ulubioną bają była Bernard i Bianka.
niedziela, 12 lutego 2017
Szczęśliwa siódemka: Ulubieni twórcy na YouTube
Jakiś czas temu RedHatMeg zamieściła na swoim blogu listę ulubionych youtuberów. Temat spodobał mi się na tyle, że postanowiłem również wyskrobać post o ulubieńcach z YouTube. Schody pojawiły się dopiero przy tworzeniu listy, bo pomimo tego, że oglądam sporo filmików to miałem problem ze wskazaniem ulubionych twórców. Dlatego nie będzie to lista dziesięciu, ale ranking siedmiu youtuberów, których lubię i potrafię do ich filmików powracam zawsze z ogromną chęcią (nawet po dłuższej przerwie). Nie jest to ranking kanałów, ale youtuberów. Dlaczego? Ano niektórzy mają więcej kanałów, a co za tym idzie bardzo różnorodne treści. Na liście podam twórcę lub twórców, adres jego kanału, moje ulubione cykle związane z daną osobą i przykładowy filmik.
Zapraszam do zapoznania się z moją listą, a przy okazji pochwalenia się swoimi ulubionymi twórcami. Macie takich, a może oglądamy takie same kanały?

2
Rob Casterino
1
Zapraszam do zapoznania się z moją listą, a przy okazji pochwalenia się swoimi ulubionymi twórcami. Macie takich, a może oglądamy takie same kanały?
7
Bartek Kozielski
kanał: Studio Accantus
Napisałem Bartek jako, że występuje w roli reżysera, ale prawda jest taka, że lubię całą ekipę tworzącą Studio Accantus. I tu należy wymienić Kubę, Adriana, Sylwie, Natalię, Karolinę i całą resztę. Ta grupa ludzi zajmuje się coverowaniem utworów z filmów Disneya i musicali. Nowe filmiki pojawiają się w każdą środę. Po
każdej piosence mamy krótką pogadankę Bartka i występującego artysty, z której możemy poznać wykonawcę, a także dowiedzieć się czegoś o piosence, czy zbliżającym się koncercie. Dzięki nim zainteresowałem się tematem musicalu. Accantus to nie tylko"śpiewanie do kamery", ale i ciekawa interpretacja, fajna gra aktorska i mordki, z którymi widz zżył się przez kilka lat działalności kanału. Moim ulubionym utworem jest Tylko jedno życie masz z musicalu Afera Mayerling.
6
Emmy
kanał: emmymadeinjapan / emmymade
Czy ktoś się spodziewał, że niejadek ogląda kanał o jedzeniu? Emmy prowadzi dwa kanały i w skrócie: na pierwszym testuje słodycze, a drugi to robótki ręczne, niekoniecznie moja bajka, ale dla młodszej widowni jak najbardziej. W każdym razie na Emmy wpadłem przez przypadek. W poleconych zasugerowano mi filmik Emmy eats Poland. I, kurde, zakochałem się. Największą część kanału zajmują testy słodyczy, które nadsyłają jej fani z całego świata. To nie jest bezwartościowe mielenie papą, ale faktycznie sprawdziany smakołyków. Emmy mówi o smaku, wyglądzie, konsystencji, próbuje porównywać do słodyczy, z
którymi miała wcześniej styczność. Wykonuje kawał dobrej roboty, a przy
tym ma w sobie mnóstwo serdeczności. Przychodząc na jej kanał widz czuje
się jak u siebie w domu. Mój ulubiony filmik to Emmy eats Poland.
5
Nick "Lanipator" Landis
Uwielbiam, ale od początku... Powstały w 2008 roku TeamFourStar stworzył serię Dragon Ball Z Abridged będącą parodią kultowego anime Akiry Toriyamy. Odcinki są profesjonalne, zabawne, a przy tym utrzymane w klimacie DBZ. Nick podkłada głosy pod dwie najlepsze postacie tego uniwersum -
Vegetę i Krillina. Po jakimś czasie zainteresowałem się ich drugim kanałem TFS Gaming. Nie jestem fanem let's playów, ale co mnie przekonało to pomysł. Niektóre z serii prowadzone są przez postaci wykreowane w DBZ Abridged. I tym sposobem mamy tchórzliwego Krillina mierzącego się z survival horrorami oraz Vegetę i Nappę próbujących swoich sił w grach zespołowych. Moim numerem jeden pozostaje filmik, właściwie cała seria Krillin Plays: Outlast. Z niecierpliwością czekam na grę Outlast 2 zapowiedzianą na 2017, a co za tym idzie, kolejne przygody łysego ;-)
4
Pink Mushroom
kanał: PinkMushroom
Pink Mushroom poznałem przy okazji premiery siódmej generacji gier Pokemon (cały czas przymierzam się do kupna i kupić nie mogę). Na kanale można znaleźć całkiem sporo różnorakiej treści. Są vlogi, recenzje, ulubione mangi, komentarze do nowych gier pokemon i moja ulubiona seria Pokemon Pink Version, w której to Pink Mushroom opowiada o ciekawostkach z poke-świata, a wszystko z fajną otoczką fabularną. Oczywiście są bardziej profesjonalne kanały poświęcone tematyce kieszonkowych stworów, ale przy tworzeniu tej listy pomyślałem o Pink Mushroom, a nie jakimś "profesjonalnym" kanale. Mój ulubiony filmik to Top 10 Pokemon Professors.

Tego twórcę odkryłem dzięki Miryoku, która jakiś czas temu zalinkowała do filmiku Gargamela, w którym to krytykował wypowiedź o "tolerancji" pewnego znanego youtubera. Gargamel piętnuje głupotę, wyśmiewa youtubowe trendy tworzone dla popularności - wszelakie czelendże, pranki i tym podobne idiotyzmy. Jego wypowiedzi są inteligentne i zabawne. Poza konfrontacjami na kanale można znaleźć całkiem sporo vlogów z przemyśleniami. Moim ulubionym filmikiem będzie Kwejk dał mi raka.
Rob Casterino
kanał: Rob Has a Podcast
Roba znam już od wielu lat. Swoją przygodę z mediami rozpoczynał jako uczestnik Survivor: Amazon, w którym ostatecznie zajął trzecie miejsce. Jako wieloletni fan programu postanowił założyć kanał Rob Has a Podcast, gdzie omawiał odcinki ukochanego reality show. Jego partnerem w dyskusji stał się inny zawodnik Survivor, Stephen Fishbach. Panowie prowadzą program od wielu lat i niezmiennie jest to bardzo wysoki poziom. Odpowiadają na pytania fanów, omawiają strategię, żartują. RHAP rozrósł się i poza Survivor znajdzie się tu treści dotyczące innych programów typu reality show, a także zagadnienia związane z popkulturą, wywiady z byłymi uczestnikami programu, a na stronie Roba również blogi poświęcone show. Najlepszym dowodem na fajność RHAP jest to, że nawet jak porzucam oglądanie niektórych sezonów Survivor, to nadal śledzę omawianie odcinków przez Roba i Stephena. A na zachętę - Why I Have a Podcast.
1
Nice Peter
Kocham ludzi kreatywnych i na tym mógłbym zakończyć. Chyba nie potrafiłbym wybrać jednej najulubieńszej rzeczy, którą stworzył Peter. Monday Show, Street Music, Picture Song, Epic Rap Battle of History (o tym ostatnim pojawią się jeszcze przynajmniej dwa posty na blogu). Uwielbiam jego poczucie humoru, luźne podejście, dystans do samego
siebie, naukę gry na instrumentach i sympatyczne piosenki poprawiające
samopoczucie. Jak można nie kochać tych jego żółtych okularów? W ostatnim czasie w pełni poświęca się projektowi ERB i przyznaję, że bardzo mi brakuje Monday Show. Jestem mu wdzięczny za dobrą energię i uśmiech, które nieraz mi pomagały. Mam nadzieję, że kiedyś będzie mi dane pojechać na koncert Petera i uścisnąć mu dłoń. Nie potrafię wybrać jednego ulubionego filmiku, dlatego zakończę coverem ulubionej piosenki Petera - Somebody to Love.
I na koniec od Petera:
poniedziałek, 6 lutego 2017
Wielki powrót Idola
Po przeszło dziesięcioletniej
przerwie powraca Idol. Jeżeli ktoś się nie orientuje, o czym
piszę, Idol to program rozrywkowy nadawany przez telewizję Polsat, którego celem było odkrywanie
muzycznych talentów. Zwycięzca mógł liczyć na kontrakt z
wytwórnią muzyczną. W Polsce w latach 2002-2005 zrealizowano 4
edycje. Najbardziej znane nazwiska związane z marką to Monika
Brodka, Ania Dąbrowska oraz Tomek Makowiecki.
Mimo że o powrocie Idola mówi się od kilku lat to tak naprawdę nie sądziłem, że kiedykolwiek do tego dojdzie, ale stało się i już w środę 15 lutego Polsat wyemituje pierwszy odcinek piątej edycji. Mam jakieś tam oczekiwania wobec formatu i dzisiaj chciałbym trochę o nich napisać. Moje oczekiwania buduję na pamięci o polskiej i amerykańskiej wersji, które śledziłem przez kilka lat. No to siup!
Mimo że o powrocie Idola mówi się od kilku lat to tak naprawdę nie sądziłem, że kiedykolwiek do tego dojdzie, ale stało się i już w środę 15 lutego Polsat wyemituje pierwszy odcinek piątej edycji. Mam jakieś tam oczekiwania wobec formatu i dzisiaj chciałbym trochę o nich napisać. Moje oczekiwania buduję na pamięci o polskiej i amerykańskiej wersji, które śledziłem przez kilka lat. No to siup!
Sercem programów talent show są przede
wszystkim jurorzy. To z nimi widzowie spędzają większość czasu, słuchając ich opinii. W dużej mierze takie programy ogląda się właśnie dla nich. Amerykański Idol zaczął kuleć w dużej mierze przez
nietrafione zmiany w panelu sędziowskim. Z kolei polska wersja nigdy nie
potrafiła zebrać czwórki fachowców potrafiących balansować pomiędzy sensowną krytyką, a sympatycznym charakterem. Wyjątek tutaj stanowiła Elżbieta Zapendowska i cieszy mnie fakt, że to właśnie ona, "ze starej ekipy", powraca do programu. Pozostali sędziowie są dla mnie zagadką. Ewa Farna była już jurorem w X-Factor i tyle mi o niej wiadomo. Jeśli jury okaże się mądre to czeka nas program na poziomie Must Be The Music.
Obok sędziów ważny jest prowadzący i tu zmian nie ma. Naszym przewodnikiem ponownie zostaje Maciek Rock. Przemawia za nim doświadczenie i wiem, że w roli prowadzącego wypadnie okej.
Obok sędziów ważny jest prowadzący i tu zmian nie ma. Naszym przewodnikiem ponownie zostaje Maciek Rock. Przemawia za nim doświadczenie i wiem, że w roli prowadzącego wypadnie okej.
![]() |
| Finałowa 7, Idol |
Mam nadzieję, że format będzie skromny. Dużym minusem późniejszych, amerykańskich wersji był cały ten przepych, na castingach brakowało dziwnych i śmiesznych występów, etap Hollywood rozrósł się do długiej i trochę nużącej batalii przypominającej spektakle z Glee. Etap półfinałowy, w Polsce mieliśmy dwa formaty, top48 (I, II edycja) oraz top 35 (III, IV edycja). Nie byłem zwolennikiem żadnego z tych formatów, ale czuję, że czeka nas powrót do starej, dobrej formuły ośmiu półfinałów. Fajnie byłoby wykorzystać amerykańską wersję top 24 (IV, V, VI, VII, IX edycje). W półfinałach prezentowała się grupa dziewczyn i chłopaków. Z każdej z nich, co odcinek odpadały dwie osoby i tak po trzech rundach na placu boju zostawała finałowa dwunastka. Taki format sprawiał, że lepiej poznawaliśmy bohaterów programu oraz ich muzycznych idoli.
Liczę także na ciekawą tematykę finałowych koncertów, a co za tym idzie dobre aranżacje, które utrzymają się w pamięci na dłużej. Niech produkcja nie oszczędza na programie. Amerykanie organizują trasy koncertowe finalistów, dzięki czemu ci na dłużej zostają w pamięci widzów.
Kto wie? Być może w tym roku otrzymamy kolejnego muzyka, który znajdzie sobie stałe miejsce na listach przebojów?
Sam, program postaram się oglądać i może nawet będę komentował jego przebieg na moim blogu (podobnie jak Mam Talent). Wszystko zależy od tego, jaki format będą miały odcinki półfinałowe.
Fotografia z http://rozrywka.dziennik.pl/telewizja/zdjecia/413677,1,program-idol-ma-juz-10-lat-to-tu-slawe-zdobyl-kuba-wojewodzki.html
Subskrybuj:
Posty (Atom)























