Wpis o charakterze marudząco-narzekającym, którego lektura nie jest obowiązkowa. Zacznę od tego, że czuję potrzebę napisania czegoś, a dokładniej kontynuacji napoczętego wcześniej tworu. Jak na złość takie chęci dostaję zwykle, gdy nie mam czasu, albo
totalnego lenia uniemożliwiającego stuknięcia kilka razy w klawiaturę. Chciałbym znaleźć na to czas chociażby w święta, ale kto tam wie? Co może być gorsze? Nocka, a po niej następna. Tydzień pięknie się rozpoczyna. Cytując Powolniaka: "No, ładnie". Z plusów obejrzałem nowe odcinki American Horror Story oraz Survivor. AHS rozpoczął się ciekawie, zaś jeśli chodzi reality show to był to pierwszy dobry odcinek w tym sezonie. Narzekania koniec.
edit:
Zbliża się moje ulubione święto - Wszystkich Świętych, nie Halloween. Lubię jego klimat, kiedy cmentarze lśnią kolorowymi zniczami, jest nieco chłodniej i bardziej refleksyjnie. Dlatego następne posty będą krążyły wokół tematyki duchów, potworów, czyli mojego ulubionego gatunku - horroru.